Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Burnley.

Jaka jest atmosfera w szatni? Jak czuje się Wesley Fofana?

– Nie, to nie była wina Wesleya. To była kwestia naszego występu. Od momentu pierwszego gola brakowało nam zdecydowania, gdy mieliśmy kontrolę nad grą. Chcę zdecydowania. Chcę, żebyśmy tworzyli falę za falą ataków. Byliśmy zbyt zachowawczy w posiadaniu piłki. Kiedy dajesz drużynie, jakiejkolwiek drużynie, jednobramkowe prowadzenie, wszystko może się zdarzyć. Dochodzi do czerwonej kartki, grasz w dziesiątkę. Wiedzieliśmy, że ich największym zagrożeniem, gdy na boisku jest James Ward-Prowse, są stałe fragmenty gry. Ustawiliśmy się tak wysoko i fizycznie, jak tylko mogliśmy, bo to był właściwie jedyny sposób, w jaki mogli strzelić gola grając w dziesięciu. A mimo to nie potrafiliśmy dowieźć wyniku. Myślę, że największa frustracja wynika z dwóch ostatnich meczów u siebie. Byliśmy w sytuacjach, w których prowadziliśmy i kontrolowaliśmy grę, a mimo to nie wygraliśmy. To jest największa frustracja. To nie jest obwinianie pojedynczego zawodnika.

Czy to musi być dokładne dochodzenie, skoro to powtarzający się problem, nie tylko za twojej kadencji?

– Nie. Już o tym mówiłem. Już wcześniej zadawano mi to pytanie. Nigdy, przenigdy nie będę mówił o tym, co działo się przede mną. To, co wydarzyło się za mojej kadencji, to fakt, że spaliliśmy cztery punkty w dwóch meczach u siebie. Każdy, kto oglądał te spotkania, wie, że to nie jest wystarczające dla klubu na tym poziomie. Nie wystarczy mi powiedzieć, że byliśmy lepszą drużyną. Musimy być lepsi w każdym meczu. Musimy wygrywać mecze piłkarskie. Wiem, jaka jest odpowiedź i zajmiemy się tym w tym tygodniu. Analiza jest po każdym meczu, niezależnie czy wygramy, czy przegramy. Uczę się o zawodnikach. Uczę się, na kim można polegać w momentach, gdy sprawy nie idą po twojej myśli i trzeba dowieźć wynik. To jest coś, czym musimy zająć się bardzo szybko.

Powiedziałeś w telewizji, że niektórzy zawodnicy mieli przypisane zadania na boisku i ich nie wykonywali. Chodziło o tę bramkę czy o ogólną grę?

– Raczej o ogólną grę. Uważam, że występ w drugiej połowie był w rzeczywistości dużo lepszy niż w pierwszej, mimo że do przerwy prowadziliśmy 1-0. Do momentu czerwonej kartki była fala za falą naszych ataków. Nie podejmowaliśmy jednak właściwych decyzji w sytuacjach, które sobie stworzyliśmy i nie zamknęliśmy meczu, kiedy powinniśmy to zrobić. Gdy tego nie robisz, zostawiasz sobie otwartą drogę do problemów. Ale jest zbyt wiele takich momentów, nawet odkąd tu jestem. Wolves na wyjeździe, Crystal Palace na wyjeździe, Leeds u siebie, dzisiaj – straciliśmy gole przez chwile braku koncentracji i braku odpowiedzialności. Jeśli chcemy maksymalnie wykorzystać potencjał, który wiem, że mamy, musimy to bardzo szybko naprawić.

Kilka razy mówiłeś, że to młoda drużyna. Ale po wszystkich straconych punktach i czerwonych kartkach – czy nie potrzeba trochę więcej chłodnych głów i liderów?

– Młodość to jedno, odpowiedzialność to drugie. Ja jestem odpowiedzialny. Jestem głównym trenerem, menedżerem tej drużyny. Odpowiadam za każdy wynik i każdy występ. Potrzebujemy zawodników, na których można polegać w kluczowych momentach, aby wykonali swoją pracę. Stałe fragmenty są ogromnie ważne w Premier League. Nasz bilans w obronie przy stałych fragmentach w tym sezonie nie jest na poziomie wymaganym, jeśli chcemy osiągnąć to, do czego dążymy. I to jest coś, czym muszę się zająć.

Czy to kwestia mentalności?

– Nie chcę mówić o tym, co było przed moim przyjściem. Nie byłoby to fair. Ale myślę, że są pewne wartości, które drużyna musi mieć. Najlepsze zespoły, zespoły zdobywające tytuły – a tam chcemy się znaleźć – wygrywają mecze 1-0 nawet wtedy, gdy nie zagrały najlepiej. Dziś to powinno być przynajmniej 1-0. Nawet grając w dziesięciu przez 25 minut, to minimum powinno być 1-0. Wiem, czego potrzebujemy, żeby tam dojść. To nie kwestia młodości, tylko oceny zawodników i sprawdzenia, na kim można polegać w trudnych momentach.

Mówiłeś o tym, że uczysz się, na których zawodnikach można polegać. Czy masz ich wystarczająco dużo?

– Tak. Tak, zdecydowanie.

Jeśli chodzi o czerwoną kartkę – mówiłeś wcześniej, że nigdy nie karałeś zawodnika finansowo. Czy twoje podejście powinno się zmienić?

– Nie, nie. Nasza dyscyplina od momentu, gdy tu przyszedłem – a mówię tylko o tym okresie – była bardzo dobra. To była niefortunna czerwona kartka dla Wesa, wszedł w pojedynek. Uważam, że wcześniej była sytuacja, którą sędzia mógł rozwiązać lepiej i która została przeoczona. Ale czerwone kartki się zdarzają. Mamy ich za dużo, to prawda. Ale odkąd pracuję z tą grupą, uważam, że nasza dyscyplina była bardzo dobra.

A jeśli chodzi o mentalność – kiedy Burnley dostało rzut rożny, Andrey Santos wykonał ważny wślizg, żeby zatrzymać atak, a potem celebrował ten wślizg. Lubisz takie zachowanie?

– Tak, lubię. Lubię zawodników, którzy czerpią przyjemność z bronienia. Ale prawda jest taka, że nie wykonaliśmy dobrze kolejnego elementu. Czułem, że jedynym sposobem, w jaki Burnley może wtedy strzelić gola, jest stały fragment Ward-Prowse’a. Dlatego chciałem ustawić jak najwyższych zawodników w polu karnym. Reece James był już zmęczony i chciałem go chronić. Pedro Neto też był zmęczony, musiałem go chronić. Mieliśmy wystarczająco ludzi na boisku, żeby poradzić sobie z tą sytuacją, a mimo to tego nie zrobiliśmy. I to kosztowało nas kolejne dwa punkty.

Powiedziałeś w wywiadzie telewizyjnym, że bardzo szybko uczysz się o tej drużynie. Czego nauczyłeś się dzisiaj?

– Nauczyłem się, że w Premier League mamy bilans: sześć meczów, cztery zwycięstwa, dwa remisy. Nauczyłem się, że mam dobrą drużynę. Ale nauczyłem się też, że jeśli chcemy maksymalnie wykorzystać potencjał tej grupy, który jest bardzo wysoki, potrzebujemy zawodników, którzy w kluczowych momentach potrafią doprowadzić sprawy do końca i podejmować właściwe, profesjonalne decyzje.

Czy Reece James był kontuzjowany? Jak czuje się Estevão Willian?

– Reece – szczerze mówiąc chodziło tylko o to, że jest dla nas tak ważny jako kapitan i zawodnik światowej klasy. Gdy tylko widzę u niego oznaki zmęczenia, chcę go zdjąć z boiska. Potrzebuję go na mecz z Arsenalem. Powinien być całkowicie w porządku. A jeśli chodzi o Estevão, właśnie przeprowadzamy badania i sprawdzamy jego stan.

Co wydarzyło się przy bramce Burnley?

– Jedno z zadań nie zostało wykonane. Zadanie krycia nie zostało wykonane. Wiemy, że Flemming najlepiej gra głową w ich drużynie. Był zawodnik – nie będę go wskazywał, nie jestem tu po to, żeby rzucać zawodników pod autobus. Zawsze będę ich chronił i zajmiemy się tym w tygodniu. Ale był zawodnik, któremu przypisaliśmy to zadanie i który krył niewłaściwego piłkarza.

ŹRÓDŁOfootball.london