Były bramkarz Chelsea Rob Green przyznał, że zaczyna mieć wątpliwości co do Roberta Sáncheza. Szczególnie w kontekście stylu gry preferowanego przez Liama Roseniora, opartego na krótkim rozegraniu piłki od własnej bramki.

W rozmowie z Football Daily Green podkreślił, że mimo obaw nadal spodziewa się, iż Sánchez pozostanie podstawowym bramkarzem Chelsea, jednak zaznaczył, że osobiście skłaniałby się ku innemu rozwiązaniu.

– On zostanie numerem jeden. Patrząc na to, jak grają, próbują wciągać pressing rywala, mają podwójny pivot w środku pola i tworzą przewagę liczebną blisko własnej bramki.

– Momentami było naprawdę nerwowo. Sánchez nie sprawiał wrażenia spokojnego w rozegraniu. I tu właśnie pojawia się różnica. To jest obszar, w którym Jørgensen może dać coś więcej.

Green zaznaczył jednocześnie, że Jørgensen również nie jest bramkarzem bez wad, wskazując na jego ograniczenia w klasycznym bronieniu strzałów.

– Jørgensen ma swoje mankamenty, jeśli chodzi o czyste atrybuty bramkarskie czy interwencje, ale przy wyprowadzaniu piłki wnosi zupełnie inny wymiar.

Na koniec były golkiper The Blues postawił kluczowe pytanie, które jego zdaniem powinien zadać sobie sztab szkoleniowy.

– Te błędy sprawiają, że trzeba zapytać: „co właściwie wnosisz do gry?”. Jeśli masz kosztować nas bramki i jednocześnie nie potrafisz dobrze grać od tyłu, to pojawia się problem.

ŹRÓDŁOFootball Daily