Enzo Maresca wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Manchesterem City.

Pewnie nie wyobrażałeś sobie, że będziesz siedział tutaj w piątkowe popołudnie, prawda? Czy możesz opowiedzieć nam o ostatnich 24 godzinach swojego życia?

– Prawdopodobnie jesteś około pięćdziesiątą osobą, która mi to mówi, może. Ale tak, to były szalone 24 godziny. Prawdziwy wir wydarzeń, jak możecie sobie wyobrazić. Ale jednocześnie bardzo przyjemne i bardzo ekscytujące. Mogę czuć się tylko pozytywnie w związku z tym wszystkim. To niesamowite doświadczenie.

Czy znałeś Enzo? Czy rozmawiałeś z nim? Czy mieliście jakąś relację?

– Tak, taką standardową relację, jaką ma trener drużyny U-21 z trenerem pierwszego zespołu. Oczywiście wielu naszych zawodników przechodziło do pierwszego zespołu na treningi. On i jego sztab byli naprawdę bardzo dobrzy i bardzo zainteresowani tym, jak radzą sobie nasi młodsi chłopcy. Oczywiście dał też wiele debiutów. Poza tym była to profesjonalna relacja pomiędzy trenerem zespołu U-21 a trenerem pierwszej drużyny.

Kiedy prowadziłeś trening, czy musiałeś powiedzieć coś w stylu: „Cześć, jestem Calum, to moja rola i będę waszym trenerem przez najbliższe kilka dni”?

– Tak, myślę, że w klubie panuje naprawdę dobra kultura, jeśli chodzi o wsparcie ze strony pierwszego zespołu i dyrektorów. Wszyscy wydają się zainteresowani. Kiedy graliśmy ważne mecze w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, zawodnicy pierwszego zespołu przychodzili oglądać spotkania. Jest też wyraźna obecność akademii. Spotkałem się wcześniej z kilkoma osobami indywidualnie, ale oficjalnie zostałem przedstawiony dopiero dziś rano.

Czy twoja karta wstępu cię wpuściła?

– Tak, wpuściła. Została zmieniona, żeby mnie wpuszczała. Szczerze mówiąc, to jest dokładnie tak samo jak w każdym innym miejscu pracy. Wszyscy jesteśmy tutaj z tego samego powodu. Wszyscy kochamy piłkę nożną i jesteśmy tutaj, żeby wspierać drużynę. Dzisiejszy trening był naprawdę bardzo dobry. Była świetna energia. Chłopaki byli znakomici. Sztab w klubie był znakomity. Nie można prosić o więcej.

Jeśli chodzi o zawodników – grają w Chelsea, są przyzwyczajeni do tego, co się dzieje, do zmian trenerów. Jak oni się czują? Czy jest dobra energia?

– Tak naprawdę nie wiesz, czego się spodziewać, ale energia, entuzjazm i jakość treningu były dziś wyjątkowe. Wydają się bardzo skoncentrowani. Są naprawdę zdeterminowani i głodni. Wiedzą, że w niedzielę czeka nas ogromny mecz i że musimy być w najlepszej formie. Czuć to. To profesjonaliści. Robią to od dawna. Byli już w takich sytuacjach. Reece James był znakomity. Był prawdziwym liderem grupy i bardzo wspierał zarówno sztab, jak i zawodników. Nie można oczekiwać więcej. Widać prawdziwe skupienie na tym, żeby w niedzielę dać z siebie jak najlepszy występ.

Jakie to uczucie stanąć naprzeciwko Pepa Guardioli w swoim pierwszym seniorskich meczu?

– Ostatecznie to jest mecz piłkarski. To nie jest tak naprawdę o mnie, ani o moim pierwszym meczu, ani o grze przeciwko Pepowi. To jest Chelsea kontra Manchester City. Dwa topowe zespoły. Pojedziemy tam i będziemy rywalizować. Widzieliśmy w tym sezonie, jak ten zespół potrafi grać w wielkich momentach. Naprawdę bardzo czekamy na to wyzwanie.

Jak się ma Marc Cucurella? Był dziś na boisku…

– Tak, to jest pozytywne. Jeszcze nie podjęliśmy decyzji i nie mam na ten moment pełnych informacji. Jestem pewien, że w ciągu najbliższych dni wszystko się wyjaśni.

Jakieś inne aktualizacje?

– Nie.

Oczywiście wiele kwestii musi zostać rozwiązanych, ale jakie są teraz krótkoterminowe priorytety? Co będziesz mówił zawodnikom przed wyjazdem i meczem z City?

– Zawsze jest trochę niezręcznie, gdy wchodzi trener tymczasowy, i to bardziej dla zawodników niż dla nas. Chodzi o to, żeby zaprezentowali ten sam poziom, jaki już pokazywali wcześniej przeciwko topowym rywalom. Mieliśmy w tym sezonie kilka świetnych wyników i wiemy, do czego ten zespół jest zdolny. Moje przesłanie do nich to: dać najlepszą wersję siebie, być w tym razem, wierzyć w to, że możemy dobrze przepracować najbliższe dni i – miejmy nadzieję – zaprezentować się dobrze w niedzielę.

Czy rozmawiałeś z właścicielami? Czy coś ci powiedzieli?

– Tak, rozmawiałem z dyrektorami i właścicielami i, tak jak mówiłem, byli bardzo wspierający. Dali nam wszystko, czego potrzebujemy, żeby odnieść sukces. Nie można prosić o więcej. Są w pełni zaangażowani i wszyscy jesteśmy w tym razem.

Czy możesz powiedzieć, kto będzie z tobą w niedzielę? Kto będzie w twoim sztabie?

– Ze sztabu drużyny U-21 będziemy ja, Andy Ross i James Simmonds, którzy są moimi asystentami w U-21. Będzie też Adam Keep, analityk U-21. Bernardo Cueva, trener stałych fragmentów, również zostaje. To będzie główna część naszego sztabu technicznego na niedzielę.

Jak trudne będzie wybranie składu?

– Wybór składu jest trudny w każdym momencie. To prawdopodobnie najtrudniejsza część pracy, nawet na poziomie U-21. Zawsze kogoś rozczarujesz, kogoś pominiesz, ale musisz zrobić to, co w danym momencie wydaje się najlepsze. Oczywiście będziemy rozmawiać ze sztabem medycznym, zarządzać powrotami po kontuzjach, tak jak robi się to w każdym klubie na każdym poziomie. To dość rutynowe sprawy. Wybierzemy najlepszy skład, który – naszym zdaniem – jest gotowy, by zagrać ten mecz i rywalizować.

Jakie są twoje emocje w tym momencie? Ekscytacja czy raczej onieśmielenie?

– To zrozumiałe, że mogłoby to być dość onieśmielające. Szczerze mówiąc, jestem dość spokojny. Pewnie im bliżej meczu, tym będzie to bardziej stresujące i trudniejsze mentalnie. Oczywiście wcześniej nie pracowałem na tym poziomie, ale chłopaki byli dziś znakomici i to daje ci pewność, że wszyscy jesteśmy w tym razem i że to jest wysiłek zespołowy.

Wspomnieliśmy o Manchesterze City – wcześniej tam pracowałeś. Czy znasz Pepa?

– Nie.

Andy Warhol mówił kiedyś, że każdy ma swoje 15 minut sławy. Jak przeżywasz swoje 15 minut i jak poradzisz sobie z nerwami w niedzielę?

– To w ogóle nie wydaje się inne. Nie czuję się sławny, poza kilkoma dodatkowymi wiadomościami, których normalnie bym nie dostał. Szczerze mówiąc, nic się nie różni. Skupiam się po prostu na codziennej pracy i jak najlepszym przygotowaniu zespołu na pozytywny wynik.

Czy to jednorazowa sytuacja, czy poprowadzisz zespół także w przyszłym tygodniu? Czy powiedziano ci tylko o niedzieli?

– Zadanie jest takie, żeby przygotować drużynę na mecz z Manchesterem City w niedzielę i to jest szczerze wszystko, co wiem na ten moment.

Czy to dobra okazja, żeby pokazać się milionom ludzi na świecie, a nie kilkuset oglądającym mecz U-21?

– Nie, szczerze mówiąc, w ogóle tak na to nie patrzę. Zespół musi być przygotowany i gotowy na mecz w niedzielę. Naszą rolą jako sztabu jest dać im jak najlepsze warunki do wykonania zadania w tym środowisku i w tej atmosferze. To nie jest o nas jako o sztabie. Wiem, że taka jest narracja, ale to nieprawda. Chodzi o to, żeby dać zawodnikom wsparcie, którego potrzebują, aby zrealizować występ.

Większość trenerów grających przeciwko Pepowi Guardioli jest skazywana na porażkę. Czy wy nie macie absolutnie nic do stracenia?

– Wiemy, że gramy przeciwko naprawdę bardzo dobrej drużynie w świetnej formie, prowadzonej przez znakomitego trenera. Ale my też mamy bardzo dobry zespół, bardzo utalentowaną grupę zawodników. Nie powiedziałbym więc, że nie mamy nic do stracenia. Pojedziemy tam, żeby dobrze się zaprezentować i dać występ na poziomie, jaki ten zespół już wcześniej pokazywał.

Czy któryś z zawodników zadawał pytania o to, co działo się w ostatnich dniach?

– To dobre pytanie, ale raczej nie do mnie, biorąc pod uwagę krótki czas, jaki z nimi pracuję. Cała moja komunikacja z zawodnikami dotyczyła tego, jak będzie wyglądał trening, jak mogą wyglądać kolejne dni i jak może wyglądać niedziela. W tym sensie nie jestem osobą, do której kierowaliby takie pytania.

Enzo często mówił o tym, ile nagrań rywala ogląda przed meczem. Czy zdążyłeś już obejrzeć Manchester City?

– Tak, oczywiście. Dowiedzieliśmy się wczoraj w porze lunchu. Mieliśmy całe wczorajsze popołudnie, żeby zobaczyć, jak grają i jak wyglądają ich mecze. Mieliśmy też szczęście, że grali wczoraj wieczorem, więc mogliśmy obejrzeć to spotkanie. Teraz mieliśmy już czas, żeby się temu przyjrzeć i poukładać pewne pomysły.

Po odejściu Enzo właściciele spotkali się z krytyką dotyczącą zarządzania klubem. Jak ty oceniasz pracę z nimi?

– Jak już mówiłem wcześniej, w ostatnich 24 godzinach otrzymaliśmy bardzo duże wsparcie, a plan na przyszłość jest jasny. Po sześciu miesiącach w klubie mogę mówić wyłącznie pozytywnie o planach, projekcie i o tym, jak dobrze jest on realizowany w akademii oraz jak wiele szans dostają młodzi zawodnicy. Jako trener U-21 to jest dla mnie prawdopodobnie najważniejsze. Mogę więc wypowiadać się tylko pozytywnie.

Pojawiały się doniesienia o wewnętrznych problemach z Enzo. Czy widziałeś coś takiego ze swojej perspektywy?

– My pracujemy w innym budynku, po drugiej stronie. Moim zadaniem było po prostu trenowanie zawodników U-21 najlepiej, jak potrafimy, i pomaganie im w drodze do pierwszego zespołu.

ŹRÓDŁOfootball.london