Callum McFarlane wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Fulham.
Czy Robert Sánchez, Marc Cucurella i Moisés Caicedo wrócą do gry?
– Wszyscy dziś trenują. Mamy trening za kilka godzin, więc wezmą dziś udział w zajęciach. Po treningu będziemy mieli znacznie lepszy obraz sytuacji.
Na tym etapie nie ma co do nich większych wątpliwości?
– Nie, nie, na tym etapie nie. Przyjrzymy się treningowi, zobaczymy, jak wyglądają, i wtedy podejmiemy decyzję.
Czy rozmawiałeś z Liamem Roseniorem? Jaka będzie twoja rola jutro?
– Rozmawiałem z Liamem krótko wczoraj wieczorem. Oczywiście jest bardzo podekscytowany objęciem tej roli. To była krótka rozmowa. Z tego, co rozumiem, dziś w pewnym momencie pojawi się w Cobham, więc na pewno będę miał okazję porozmawiać z nim dłużej.
Jeśli chodzi o drugą część pytania – tak, powiedziano mi, że jutro prowadzę mecz. Chcemy wykonać jak najlepszą pracę, tak jak dotychczas, i dać mu trzy punkty, na których będzie mógł dalej budować.
Biorąc pod uwagę, że zdobyliście punkt na wyjeździe z Manchesterem City przeciwko Pepowi, czy dałeś mu jakieś rady przez telefon, gdy rozmawialiście wczoraj wieczorem?
– Nie.
Co mu powiedziałeś w tej rozmowie?
– Ta rozmowa była naprawdę bardzo krótka. Wolałbym zachować większość jej treści dla siebie, jeśli to możliwe. Nie dawałem mu żadnych rad. Liam jest bardzo doświadczonym trenerem. Ma za sobą bardzo dobry początek kariery. Jestem pewien, że ma własne pomysły i rzeczy, które chce realizować. Ja jestem tutaj po to, aby wspierać go we wszystkim, czego będzie potrzebował, w najlepszy możliwy sposób. Nie będę mu udzielał żadnych wskazówek.
Czy wasze drogi wcześniej się skrzyżowały?
– Oczywiście, ja byłem w Southampton, kiedy on pracował w Hull. Poza oglądaniem naszych pierwszych drużyn grających przeciwko sobie – a w tych meczach radził sobie bardzo dobrze, a jego zespoły grały naprawdę dobrą piłkę – to była jedyna forma kontaktu, jaką mieliśmy.
Czy zdążyłeś się już zastanowić nad tym, co udało ci się osiągnąć w niedzielę?
– Niespecjalnie. Wróciliśmy bardzo późno i bardzo wcześnie znów byliśmy na nogach. Od razu przeszliśmy do działania – poniedziałkowy poranek i przygotowania do Fulham. Nie było czasu, żeby myśleć o czymkolwiek innym niż kolejny mecz.
Ale to, co zrobiłeś, jest dość niezwykłe…
– Nie, to było świetne doświadczenie. To było ogromne wyzwanie. Niektórzy ludzie nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyli, więc było to naprawdę bardzo przyjemne i cieszyłem się każdą minutą. Ale wciąż był to po prostu mecz piłkarski pomiędzy dwiema czołowymi drużynami, pełnymi znakomitych zawodników. To coś więcej niż tylko ja kontra Pep. To było przyjemne doświadczenie.
Czego oczekujesz od swojego zespołu w meczu z Fulham?
– Tego samego, co przeciwko City. Przygotować się najlepiej, jak potrafimy, w ograniczonym czasie, który mamy, i spróbować zbudować na tym, co pokazaliśmy w drugiej połowie tamtego meczu. Zawodnicy wiedzą, jak bardzo w nich wierzymy, i chcemy to przekonanie stale wzmacniać.
Przeciwko City zagrali Estevão, Cole Palmer i Enzo Fernández. Co musisz zrobić przeciwko Fulham, żeby móc wywierać podobną presję? Czy zawsze będziesz potrzebował tak fizycznego środka pola?
– Myślę, że miało to oczywiście związek z zawieszeniem Moisésa. Wszyscy wiedzą, jak dobrze grał w tym sezonie. Od momentu przyjścia do klubu jest zawodnikiem najwyższej klasy, być może najlepszym piłkarzem na świecie na swojej pozycji. Myślę, że jutro bardzo nam w tym pomoże. Zdecydowanie brakowało nam pewnych elementów jego gry w pierwszej połowie.
-Ale tak jak wspomniałeś, Andrey Santos wszedł na boisko i był znakomity w drugiej połowie. Dał nam realną możliwość kontrolowania meczu zarówno w posiadaniu piłki, jak i bez niej. Mam nadzieję, że Moisés, który nie jest już zawieszony i jest dostępny, pozwoli nam naprawdę zdominować środek pola.
Jaką pozycję widzisz dla Andrey’a Santosa w dłuższej perspektywie? Czy zasługuje na więcej minut?
– Nie sądzę, żeby to ja miał decydować, ile powinien grać. Uważam, że był znakomity tamtego wieczoru. Grał już w reprezentacji Brazylii, jest w pełni zdolny do gry na tym poziomie i w Premier League. Nie ma wielu trudniejszych miejsc do gry niż wyjazd na Etihad i przegrywanie 0:1, zwłaszcza gdy rywale byli tak dobrzy w pierwszej połowie. Jeśli potrafi zagrać taką drugą połowę, to jest jasne, że może grać na tym poziomie. Im częściej będzie prezentował taką formę, tym więcej szans na pewno dostanie. Praca z nim to prawdziwa przyjemność.
To ogromny okres zmian dla wszystkich w klubie i dla kibiców. Czy od środka, z perspektywy zawodników, czujesz się bardzo pozytywnie i optymistycznie?
– Tak, zdecydowanie. To bardzo utalentowana grupa – młoda, głodna sukcesów, która pokazała, że potrafi grać na absolutnie najwyższym poziomie przeciwko najlepszym drużynom. Każdy związany z klubem powinien być dumny z ich występu w niedzielę. Patrząc w przyszłość, ten zespół ma ogromny, ogromny potencjał i wszyscy powinniśmy być tym podekscytowani.
Jako trener, obserwując z boku to, co Liam robił wcześniej – szczególnie być może w Strasbourgu – jak oceniasz jego styl pracy, to, co widać na boisku i pod względem taktycznym?
– Bardzo lubię oglądać jego zespoły, tak samo jak wcześniej w Hull. Agresywna, ofensywna piłka, bardzo dobra gra z piłką, dobre koncepcje gry pozycyjnej. Naprawdę nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, jaką pracę wykona w tym klubie.
Czy to dobra rzecz dla brytyjskich trenerów, że jeden z nich obejmuje tak duże stanowisko?
– To bardzo dobre pytanie. Myślę, że wszyscy młodzi angielscy trenerzy wywodzący się z akademii – niezależnie od tego, komu kibicują – w pewien sposób będą trzymać kciuki za Liama. To bardzo inspirujące dla młodych trenerów akademii w Anglii, że ktoś z takim profilem otrzymuje taką posadę. Mamy nadzieję, że odniesie ogromny sukces.
Z twojej perspektywy – po czwartku wrócisz do zespołu U-21. Jaka jest twoja wizja tego, jak te struktury powinny się ze sobą łączyć?
– Mam nadzieję, że to będzie dobrze funkcjonować, i jestem pewien, że tak będzie. Cobham jest częścią tego klubu, częścią jego historii. Nawet w tamtym meczu mieliśmy trzech wychowanków akademii w wyjściowym składzie na wyjeździe przeciwko Manchesterowi City – to coś, z czego klub jest dumny. To jest częścią DNA. Wiem, że właściciele i dyrektorzy sportowi w to wierzą. Będziemy to kontynuować, a naszym zadaniem jest „utrudniać życie” Liamowi poprzez ciągłe dostarczanie utalentowanych młodych zawodników gotowych do gry. Wierzę, że po drugiej stronie budynku jest wielu piłkarzy, którzy w krótkim czasie mogą zrobić duży postęp.
Wcześniej mówiłeś o sytuacji kadrowej – czy Wesley Fofana również dziś trenuje?
– Tak, zostanie zbadany, gdy pojawi się w ośrodku. Zgłoszą się wkrótce, więc wtedy zostanie sprawdzony.
Czy będziesz w jakikolwiek sposób zaangażowany w przygotowania do meczu z Charlton?
– Nie mam pojęcia. Otrzymałem informację, że prowadzę mecz z Fulham. Liam rozmawiał ze mną wczoraj wieczorem i tak ma pozostać do meczu z Fulham. W czwartek spodziewam się powrotu do zespołu U-21 i przygotowań do meczu z Crystal Palace w sobotę.
Czy wiesz, dlaczego Liam nie poprowadzi jutro meczu z Fulham?
– Nie.
A skoro jego pierwsze dwa mecze to spotkania pucharowe – z Charlton i Arsenalem – czy uważasz, że pomoże mu to uniknąć od razu presji Premier League?
– Nie, uważam, że został mianowany trenerem Chelsea, ponieważ klub wierzy, że poradzi sobie z wyzwaniami Premier League. Nie sądzę, aby to miało mu w czymkolwiek pomóc. W Chelsea każdy mecz trzeba wygrać, presja zawsze tu była i on doskonale to rozumie, tak jak my wszyscy. Nie sądzę, żeby to robiło jakąkolwiek różnicę. Przyjdzie, odciśnie swoje piętno na zespole, a my wszyscy będziemy go w pełni wspierać.
Czy spodziewasz się płynnego przejścia?
– Myślę, że to będzie płynne przejście. Zawodnicy są w naprawdę dobrym miejscu. Wiele razy wspominałem o poziomie, jaki pokazali w tym sezonie. Chodzi tylko o to, aby robić to jak najbardziej regularnie. Jestem pewien, że Liam jest bardzo podekscytowany objęciem tej pracy i mamy do niego pełne zaufanie. Wszyscy go wspieramy i wierzymy, że przyjdzie i wszystko przebiegnie bardzo płynnie.
Jesteś w klubie stosunkowo krótko – co powiedziałbyś komuś, kto dopiero tu przychodzi, o tym, jak się tu pracuje?
– To było niesamowite sześć miesięcy. Ludzie z akademii, aż po pierwszy zespół, są zgodni co do tego, co chcemy robić. To świetne miejsce do pracy. Naprawdę bardzo mi się tu podoba i właśnie to chcemy kontynuować.
Fulham grało w niedzielę piątką z tyłu. Jak się na to przygotowujecie?
– Dobre pytanie. Oczywiście zmienili ustawienie przeciwko Liverpoolowi i grali inaczej niż przez większość sezonu. Masz rację – prawdopodobnie musimy przygotować się na dwa różne scenariusze. Spróbujemy znaleźć jak najwięcej wspólnych elementów między oboma planami, żeby nie było zbyt wiele zamieszania ani rzeczy do poprawiania, jeśli nie zagrają tak, jak się spodziewamy.
Będziemy gotowi na każdy scenariusz. Tak jak przeciwko City – oni nie ustawili się dokładnie tak, jak zakładaliśmy, a my się dostosowaliśmy. Trzeba oddać zawodnikom za to ogromne uznanie, bo łatwo jest przekazać im pomysł, ale to oni muszą w niego uwierzyć, wyjść na boisko i go zrealizować. Myślę, że zrobili to naprawdę bardzo dobrze, więc będziemy gotowi na każdą ewentualność.


