Callum McFarlane wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Manchesterem City.
Jakim doświadczeniem było to dla ciebie osobiście, zwłaszcza z tym późnym wyrównaniem pod koniec meczu?
– Tak, to było wspaniałe doświadczenie. To był świetny mecz, w którym można było brać udział. Jestem naprawdę dumny z zawodników i z tego, jak zagrali, szczególnie w drugiej połowie. I tak, to była wyjątkowa okazja.
W piątek mówiłeś, że jesteś spokojny. Czy to utrzymało się przez cały czas? Czy pojawiły się jakieś nerwy?
– Co zaskakujące, nie. Spodziewałem się, że gdy dotrzemy na stadion, coś poczuję. Oczywiście był to mój pierwszy udział w meczu tej rangi i myślałem, że wtedy to do mnie dotrze. Potem myślałem, że poczuję to, gdy stadion się zapełni. Myślałem, że poczuję to w trakcie meczu. Szczerze mówiąc, wszystko wydawało się zupełnie normalne. Robię to od bardzo długiego czasu. Oczywiście nie na tym poziomie, ale mimo wszystko czułem się zupełnie normalnie i naprawdę bardzo mi się to podobało.
Czy możesz dokładnie wyjaśnić zmiany taktyczne, które wprowadziłeś w przerwie? Zastosowałeś zmianę formacji – co dokładnie zrobiłeś?
– Tak, nie spodziewaliśmy się, że w pierwszej połowie ustawią się w taki sposób. Z „szóstką” wychodzącą bardzo wysoko przygotowaliśmy się nieco inaczej. Przez to mieli bardzo dużą kontrolę nad grą, a my byliśmy spychani do defensywy. Estevão i Pedro Neto w pewnych momentach byli cofnięci bardzo głęboko, wręcz do obrony w ustawieniu przypominającym piątkę z tyłu, co sprawiało, że rywale mieli ogromną kontrolę i płynność w grze. Nie chcieliśmy, aby ten mecz tak wyglądał.
-Dlatego w przerwie dokonaliśmy zmiany – chcieliśmy grać bardziej jeden do jednego w kryciu, wywierać większą presję, zaburzyć ich rytm i zmusić ich do grania bardziej bezpośredniego.
-Uważam też, że wejście Andrey’a Santosa w przerwie i przesunięcie Enzo Fernándeza o jedną pozycję wyżej było bardzo ważne. Andrey był znakomity. Naprawdę kontrolował środek pola. Myślę, że zarówno w fazie posiadania piłki, jak i bez niej, zmiana ustawienia bardzo nam pomogła, podobnie jak ta zmiana personalna.
-Uważam też, że Liam Delap był bardzo dobrą zmianą. Dał nam świetne wyjście do bardziej bezpośredniej gry i potrafił absorbować środkowych obrońców rywala.
-Ale najbardziej imponujący byli sami zawodnicy. Przegrywać 0:1 na Etihad, z tymczasowym trenerem, z zawodnikami, którzy zachorowali w dniu meczu lub dzień wcześniej, przy tylu zmianach – a mimo to potrafić się podnieść, przyjąć te informacje i zrealizować je na boisku. To mówi bardzo wiele o charakterach, jakie mamy w tym klubie. Młodzi zawodnicy w takich momentach mogą się załamać, a ja uważam, że w drugiej połowie byli znakomici.
Czy wiesz już, jak będą wyglądały najbliższe dni – jutro, pojutrze? Czy musisz jutro pojechać do Cobham i poprowadzić trening regeneracyjny? Co teraz się wydarzy?
– Tak, jutro trenujemy. Jeśli nie zostanę poinformowany dziś wieczorem o czymś innym, to ja poprowadzę ten trening. Cała moja uwaga była oczywiście skupiona na tym meczu i na skali tego wyzwania. Ale dopóki nie usłyszę inaczej, będę prowadził zespół. Na ten moment to ja prowadzę jutrzejsze zajęcia.
Czy Pep Guardiola powiedział ci coś po meczu?
– Szczerze mówiąc, nie pamiętam dokładnie. Uścisnęliśmy sobie dłonie i powiedziałem „dobry mecz”. To zaszczyt grać przeciwko komuś takiemu jak Pep Guardiola, który – moim zdaniem – jest najlepszym trenerem, jaki kiedykolwiek pracował w piłce nożnej. Był bardzo uprzejmy i pełen szacunku, ale nie pamiętam dokładnie, co powiedział. Nic szczególnego, ale sam fakt spotkania był dla mnie zaszczytem.
Zespół U-21 gra w środę. Myślisz, że poprowadzisz ten mecz, czy wciąż czekasz na decyzję?
– Myślę, że to będzie zależne od tego, kiedy pojawi się nowy trener. Jeśli nowy trener zostanie zatrudniony przed środą, z radością wrócę do prowadzenia zespołu U-21 w meczu z Benficą. Mam naprawdę bardzo dobrą grupę U-21, która dobrze sobie radzi w tym sezonie i ma o co walczyć w jego drugiej części. Jeśli natomiast nowy trener się nie pojawi i klub będzie mnie potrzebował do prowadzenia meczu z Fulham, również z chęcią się tego podejmę. Wszystko zależy od tego, co wydarzy się z nowym trenerem.
Pojawiły się doniesienia we Francji, że możesz być brany pod uwagę na stanowisko trenera Strasbourga. Czy możesz coś na ten temat powiedzieć?
– Nic o tym nie słyszałem. Nie mam o tym żadnej wiedzy.
Czy spodziewasz się, że będziesz z zespołem przez najbliższe dni, oprócz jutra?
– Tak, kiedy po raz pierwszy powierzono mi to zadanie, powiedziano mi, że poprowadzę mecz z Manchesterem City. To oznaczało trzy dni pracy z zespołem. Jest możliwość, że nowy trener pojawi się w klubie w poniedziałek – tak mi pierwotnie powiedziano. Oczywiście dziś jest niedziela i byliśmy w pełni skupieni na meczu. Prawdopodobnie dowiem się więcej po tej konferencji prasowej. Na ten moment wiem tylko tyle, że nowy trener ma się pojawić wkrótce, a ja będę prowadził drużynę do czasu jego przyjścia.
Reece James pociągnął cię, żebyś wyszedł podziękować kibicom…
– Szczerze mówiąc, nie chciałem tego robić. Ale Reece mnie o to poprosił. Myślę, że to dobry moment, żeby powiedzieć coś o zawodnikach. To nie jest łatwa praca. W klubie zaszło wiele zmian. Enzo Maresca odnosił ogromne sukcesy z tą grupą. Niektórzy zawodnicy byli zszokowani tą decyzją.
-Charakter, jaki pokazali przez ostatnie dwa dni, i charakter, jaki pokazali dziś – Reece jest tu kluczowy, podobnie jak Reece, Tosin Adarabioyo czy Enzo Fernández – oni naprawdę zjednoczyli tę grupę. Wszyscy myśleli, że przyjechaliśmy tutaj przegrać. Nikt nie wierzył, że mamy jakiekolwiek szanse. Ale my wiedzieliśmy, że ten zespół ma charakter i talent, by rywalizować. I oni to udźwignęli.
-Nie mogę wystarczająco wysoko ocenić charakterów w tej drużynie. Ten gest Reece’a to kolejny przykład jego bezinteresowności i chęci dzielenia się aplauzem.
Wspomniałeś o chorobie. Czy chodzi o Wesleya Fofanę? Czy był jedynym przypadkiem?
– Tak. Cucurella był kontuzjowany, a to dla nas bardzo ważny zawodnik. Moisés Caicedo był zawieszony – to kolejny kluczowy gracz. Rob Sánchez wypadł wczoraj, dziś rano próbowaliśmy go jeszcze doprowadzić do gry. A Wes wypadł dziś w porze lunchu, miał bardzo wysoką gorączką.
-Wszyscy zawodnicy kontuzjowani lub zawieszeni byli jednak tutaj. Levi Colwill był tutaj. Wspierali chłopaków w szatni, byli blisko zespołu. Nie wszędzie się to zdarza. Oni naprawdę bardzo dbają o tę grupę, o kolegów z drużyny.
-Mieliśmy wszystko przeciwko sobie, a mimo to ten zespół pokazał, że kiedy jest pod ścianą, ma talent i charakter, by być skutecznym. Jestem naprawdę, naprawdę dumny z tych zawodników – przepraszam – z całej grupy. Jestem dumny z całej grupy.



