Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Crystal Palace.

Co ten gol mówi o Estevão i jego talencie?
– To zawodnik o wyjątkowych możliwościach, o wyjątkowym talencie. Był chory i za każdym razem, gdy do tej pory grał u mnie, uważam, że był znakomity. Ale jeśli spojrzysz na tego gola, to co sprawia mi największą radość, to fakt, że wszyscy jedenastu zawodników wraca za piłkę. Dzięki temu on dostaje przestrzeń. Nie chcę za dużo mówić o jednostkach. Uważam, że to był świetny występ całego zespołu na wyjeździe – od pressingu João Pedro, Pedro Neto i Estevão z przodu, przez dwóch pomocników, taktyczną rolę Andrey’a Santosa, aż po obrońców, którzy musieli naprawdę bardzo dobrze bronić przeciwko fizycznej obecności Matety. Więc tak, bardzo się cieszę z Estevão, ale równie mocno cieszę się z całego zespołu.

Kibice po meczu skandowali twoje nazwisko. Czy zaczynasz czuć z nimi większą więź?
– Mam taką nadzieję. Bardzo się cieszę, że tu jestem. To fantastyczny klub z fantastycznymi kibicami. Jak już mówiłem, to działa w dwie strony. Muszę na to zapracować. Jestem tego świadomy. Nie tylko ja, ale też mój sztab, zawodnicy, cały zespół – poprzez nasze występy. Mam nadzieję, że z czasem wydarzy się tu coś dobrego. To, co wydarzyło się dziś, było efektem ciężkiej pracy wszystkich na boisku treningowym i ciężkiej pracy zawodników na boisku w meczu. To nie jest o mnie. Mam nadzieję, że ja, sztab i piłkarze sprawimy im w najbliższych dniach dużo radości.

Czy zawodnicy zaczynają coraz lepiej rozumieć twój styl i twoje idee?
– Myślę, że dziś był to ogromny test. Zmieniłem strukturę gry. Trudno to wytłumaczyć – coś jak pół-czwórka lub pół-piątka z tyłu, z Andrey’em pomiędzy. To, że byli w stanie w dwa dni przygotować i zrealizować taktycznie taki występ, bardzo mnie cieszy, bo praktycznie 95% pressingu i 95% ustawienia było absolutnie perfekcyjne. Oni są zaangażowani. Myślę, że wierzą w to, co robią. To jednak tylko jeden mecz. Musimy zadbać o to, żeby być konsekwentni w każdym spotkaniu.

Czy odczuwasz ulgę, że jak dotąd wszystko układa się dobrze pod względem wyników, bo w innych okolicznościach mogło być inaczej?
– Gdybanie. Nie mogę mówić o tym, co się nie wydarzyło. Skupiam się na następnym meczu. Nie można się unosić. Wciąż są rzeczy, które musimy bardzo szybko poprawić. Uważam, że przy straconym golu był faul, ale to znowu bramka po stałym fragmencie. Nie byłem zadowolony z ostatnich dziesięciu minut. Czułem, że powinniśmy w tym momencie jeszcze bardziej zdominować mecz. Nie myślę o uldze ani o tym, co czuję. Skupiam się wyłącznie na pracy. To jest naprawdę bardzo ważne. W środę czeka nas kolejny ogromny mecz.

Zadowolony z tego, jak Andrey Santos zagrał dziś w swojej roli?
– Tak, niesamowicie. Mam szczęście z Andrey’em, bo on już wcześniej grał dla mnie w tej roli. Grał na tej samej pozycji przeciwko Marsylii i PSG w zeszłym roku. Ale to, że pozostali zawodnicy tak dobrze przyswoili informacje – to już inna sprawa. To był inny kształt gry, którego wcześniej nigdy nie grali. Uważam, że trójka z przodu była znakomita w zrozumieniu pressingu i kątów doskoku. Enzo i Moi [Caicedo] w środku pola – piękno posiadania Andrey’a polegało na tym, że pozwalało to Moi’emu zostać w centrum boiska, gdzie najbardziej lubię go widzieć. Jestem bardzo zadowolony, bo wprowadzili w życie to, o co prosiliśmy na treningu, a to bardzo dobry znak.

Strata piłki przy wyprowadzaniu i dopuszczenie rywala do pierwszej sytuacji – czy to znak, że potrzeba jeszcze czasu?
– Piłka nożna to gra błędów. To będzie wymagało czasu. Niektóre nasze akcje, szczególnie w drugiej połowie, były znakomite – granie między liniami. Nasze rozumienie budowania gry poprawi się wraz z powtarzalnością. Ale jak mówiłem, chcemy się rozwijać, ale jednocześnie chcemy wygrywać już teraz i na tym musi skupiać się nasza uwaga w środę. Jest tu wiele aspektów.

Wspominałeś, że Estevão musi być bardzo ostrożnie prowadzony. Jak ty i klub dbacie o to, żeby tak było?
– Po pierwsze, poza boiskiem – wiem, że jego rodzina jest tu z nim. Wiem, że klub wykonał naprawdę ogromną pracę, żeby pomóc mu się zaaklimatyzować. Wiem też, że Andrey Santos i João Pedro szczególnie pomogli mu odnaleźć się w tym kraju. Jeśli chodzi o boisko, przy 18-latku o takim talencie trzeba mądrze zarządzać minutami. Trzeba wybierać mecze i momenty, w których może mieć realny wpływ na grę. Będę to robił dalej, bo chcę, żeby miał znakomity sezon. Chcę też, żeby miał znakomitą karierę.

Czy dzisiejszy styl gry był tym, co chciałbyś widzieć od swojego zespołu?
– Ten zespół grał dobrą piłkę już przede mną. Grał podobne fragmenty gry wcześniej. Chciałbym widzieć właśnie taki futbol. Chciałbym widzieć grę kombinacyjną. Uważam, że oba gole były świetnymi zespołowymi akcjami. Chciałbym widzieć zmianę tempa, ale jednocześnie cenię intensywność i ciężką pracę – i z tych elementów byłem dziś naprawdę bardzo zadowolony. To nie chodzi o to, żeby to była „drużyna Liama Roseniora”. Chodzi o to, żeby to była drużyna wygrywająca. I z dzisiejszego występu byłem naprawdę bardzo zadowolony.

ŹRÓDŁOfootball.london