Moises Caicedo był rozczarowany, że The Blues nie byli w stanie zamienić posiadania piłki na gole po porażce 1:0 z Arsenalem na Emirates.
Moises był zawiedziony, że nie byliśmy w stanie znaleźć wyrównania na Emirates, ale uważał, że są pozytywy. Ekwadorczyk wskazał na naszego ducha i determinację w obliczu wielu kontuzji.
– To był ciężki mecz. Przez pierwsze 20 minut byli lepsi i to frustrujące, bo czułem, że potem zdominowaliśmy grę. Byliśmy od nich lepsi, ale musieliśmy strzelić bramki, aby wygrać mecz. Każdy mecz jest dla mnie walką. Nie ma znaczenia, czy są to derby. Pokazaliśmy dobry charakter i to na pewno dlatego byliśmy dobrzy. [Kontuzjowani zawodnicy] są dla nas bardzo ważni, bardzo pomagają nam w zdobywaniu bramek. Teraz ich nie ma, ale mamy więcej graczy. Mamy Neto grającego jako napastnik, mamy Enzo i wszyscy ciężko pracują, aby wygrywać mecze.
23-latek przyznał, że choć jego drużyna może być młoda, wiek to tylko liczba, a cechy takie jak charakter i pragnienie są ważniejsze dla Moisesa.
– Czasami menedżer mówił, że wiek nie ma znaczenia. Jesteśmy mężczyznami. Wiara na boisku, pokazanie naszego charakteru i tempa pracy z pewnością pomoże nam wygrywać mecze.
Pomimo niepowodzenia, pomocnik przyznał, że nasz cel się nie zmienił, a drużyna koncentruje się na zapewnieniu sobie europejskich kwalifikacji.
– Na pewno chcemy grać w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie i wszystko jest blisko, ale skupiamy się na sobie, ponieważ to jest najważniejsze. Ciężko pracujemy, aby spróbować wygrać każdy mecz i zagrać w Lidze Mistrzów – to jest cel.