Nietypowy dzień dla meczu Premier League, wtorkowy wieczór i starcie Chelsea przeciwko ostatniemu w tabeli Southampton. Czy ekipa Enzo Mareski wróciła na zwycięską ścieżkę po ostatnich blamażach?

Początek spotkania wyglądał jak mecz drużyn z Championship. Wiele niedokładności, sprawne akcje niezakończone strzałem i sporo dośrodkowań. Pierwsze groźne akcje przyszły dopiero w 20 minucie. W ciągu kilkudziesięciu sekund przed świetnymi okazjami na wyprowadzenie gospodarzy stanął Cole Palmer. Na nieszczęście dla fanów the blues lider zespołu koncertowo zmarnował obie szansę i musieliśmy czekać na kolejne okazje.

Ku zaskoczeniu wielu gracze Chelsea podłapali wiatr w żagle i próbując dalej strzelić bramkę, w końcu im się udało. Do siatki po przypadkowym zgraniu głową trafił Nkunku. Francuz doskonale odnalazł się w polu karnym i z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki. Jak można byłoby się spodziewać, po strzelonej bramce gracze niebieskich osiedli na laurach i dopuścili gości do bardzo groźnej sytuacji. W 33 minucie głową uderzał napastnik Świętych, ale genialna interwencja popisał się Duński golkiper.

Po 2 kwadransach gry mecz niesamowicie się rozkręcił. Już kilka minut po dogodnej szansie gości drugie trafienie dołożyła ekipa Enzo Mareski. Po świetnej kontrze i idealnym podaniu Nkunku, który rozgrywał świetne zawody, Pedro Neto zaskoczył Ramsdale’a, strzelając po krótkim słupku.

Niebieska lokomotywa wciąż się nie zatrzymała i strzelała dalej. Kolejne 10 minut po uzyskaniu dwubramkowej przewagi Chelsea podwyższyła prowadzenie. Znów w roli głównej ukazał się Portugalski skrzydłowy, który obsłużył dośrodkowaniem Leviego Colwilla i mieliśmy już 3:0.

Po wyjątkowych szybkich 30 ostatnich minutach w końcu przyszedł czas na przerwę.

Druga odsłona spotkania początkowo przebiegała bliźniaczo podobnie do pierwszej. Premierowe minuty były mocno dłużące i nużące dla widzów. Groźna sytuacja przyszła dopiero w 70 minucie. Wyśmienicie prawą stroną boiska popędził wprowadzony niedawno George, który zmarnował prostopadłe podanie Enzo Fernandeza.

Piłkarze ze Stamford Bridge grali niemalże identycznie jak w pierwszej połowie. Sporo minut bez większych zagrożeń, ale gdy już przyszła odpowiednia okazja to zawodnicy Mareski podłapywali momentum i tuż po ich stworzeniu trafiali do siatki. Tak też się wydarzyło w 80 minucie spotkania, gdy szybki kontratak zakończył Marc Cucurella. Hiszpana idealnie obsłużył młody skrzydłowy z akademii Cobham.

Tym akcentem gospodarze zakończyli serię groźnych ataków i poza dwoma celnymi strzałami liderów drużyny nie sprawili większych kłopotów bramkarzowi Southampton. Strzelającymi byli Enzo, Cole i Caicedo.

Chelsea ograła przyszłych spadkowiczów 4:0 i zachowała czyste konto pierwszy raz od grudniowego meczu z Evertonem.