Robert Sanchez wyjaśnia, że po pierwszym sezonie na Stamford Bridge, w którym zmagał się z kontuzjami, znów czuje się „sobą”.
– Wróciłem na początku lata, starając się jak najlepiej przygotować do pre-sezonu, a potem miałem też dobry pre-sezon. Starałem się wrócić do pełnej sprawności fizycznej i myślę, że kiedy nadszedł pierwszy mecz sezonu, byłem prawdopodobnie w najlepszej kondycji fizycznej w moim życiu. Wróciłem do swojego agresywnego charakteru – zajmowałem wysokie pozycje do podań, broniłem dośrodkowań, dowodziłem i rozmawiałem z kolegami z drużyny, byłem liderem… są to rzeczy, które zawsze miałem. Myślę, że robiłem to naprawdę dobrze, prawdopodobnie jest to mój najlepszy sezon w tej dziedzinie bramkarstwa. Potem, oczywiście, jest gra z tyłu i trenujemy tak każdego dnia z Enzo i Micky’m [De Bernardinem, trenerem bramkarzy], rozumiejąc, czego chcą i powoli się poprawiając.