Arcysłabe Brentford na wyjazdach, świetna Chelsea u siebie – jak wyglądało spotkanie, które mogło przybliżyć gospodarzy na 2 oczka do lidera.

Pierwsze minuty przebiegły bez zaskoczenia. Gracze Enzo Mareski przeważali, czujnie rozgrywali ataki, szukając pierwszej bramki. Premierowa sytuacja bramkowa dla The Blues przyszła w 9 minucie. Nicolas Jackson urwał się obrońcom Brentford i posłał bardzo groźne uderzenie, które bezbłędnie zatrzymał Flekken. Na następną okazję sympatycy The Blues musieli czekać ponad kwadrans. Po kolejnej przeciętnej wrzutce i odbiciu futbolówki na lewą stronę, do uderzenia złożył się Jadon Sancho, który jednak nie czysto w nią trafił. Mecz zdecydowanie nie porywał i kolejna groźna akcja znów nie wyprowadziła Niebieskich na prowadzenie. Na zakończenie pierwszej odsłony udało się jednak przełamać golkipera Pszczółek. W pole karne migiem wpadł niespodziewanie Marc Cucurella i po doskonałej wrzutce prawego skrzydłowego Chelsea mieliśmy 1-0. Takim akcentem zakończyła się porywcza, ale mało konkretna pierwsza część spotkania.

Na drugie 45 minut kibice zdecydowanie mogli mieć większe oczekiwania. Szturm jednej z bramek rozpoczął strzelec bramki, ale skutecznie piłkę wybili defensorzy w biało czerwonych strojach. Niestety, pierwszy kwadrans znów nie zachwycił i poza mozolnymi wrzutkami oba zespoły nie stworzyły sobie groźnej sytuacji. Na taką musieliśmy czekać aż do 67 minuty, kiedy to po idealnym zagraniu PalmeraJadon Sancho minął bramkarza gości i próbował obsłużyć zagraniem jednego z partnerów. Na nieszczęście sympatyków The Blues z akcji nie wyniknęło nic, poza rzutem rożnym. 

Z racji na bardzo mało konkretną grę w polu karnym obu drużyn, kolejne dogodne okazje przyszły w 76 minucie. Tym razem, pod pole karne udali się zawodnicy Thomasa Franka i gdyby nie dwie fenomenalne interwencje bramkarza gospodarzy, mogło dojść do wyrównania. Lekko wstrząśnięci piłkarze ze Stamford Bridge chcieli od razu odpowiedzieć, za co zabrał się Nico Jackson i po rajdzie środkiem boiska minimalnie przestrzelił. Po tych dwóch okazjach nagle mecz przeistoczył się w niesamowity rollercoaster. Już kilka minut, bo szturmach obu bramek ponownie do głosu doszło Brentford i tym razem poprzeczka zatrzymała ich świetnie rozegraną akcję. Pechowcem, który w nią trafił był świeżo wprowadzony Carvalho. Jak można byłoby się spodziewać po tak groźnych natarciach obu ekip, w końcu padł gol. Pomimo dogodnych okazji biało czerwonych to Senegalski snajper dobił gości i strzelił swoją 9 bramkę w obecnej kampanii Premier LeagueCheslea za sprawą odbioru Moisesa Caicedo, prostopadłej piłki Enzo i strzału po krótkim słupku Jacksona prowadziła 2-0. Nie do końca zasłużone, ale bardzo cenne prowadzenie The Blues. Po idealnym wykończeniu strzelec drugiego gola opuścił boisko, a zastąpił go Nkunku.

Jako jeden z wielu, myśląc, że to koniec, nagle dziecinnie piłkę stracił Caicedo i do sytuacji sam na sam doszedł Mbuemo. Będący w fenomenalnej formie Kameruński napastnik nie pomylił się i dał nadzieję gościom na ostatnie minuty. Na szczęście dla sympatyków Chelsea to była ostatnia groźna sytuacja i mecz zakończył się wynikiem 2-1.

Jak niewielu zapewne dostrzegło na koniec meczu czerwoną kartką został ukarany Marc Cucurella.