Dzisiaj o 20.45 rozpoczął się mecz 19 kolejki Premier League. Chelsea mierzyła się na Portman Road z beniaminkiem ligi, Ipswich Town. Oba zespoły znajdują się na kompletnie innych biegunach w ligowej tabeli. Chelsea w tym sezonie okupuje miejsce w czołowej czwórce i walczy o Ligę Mistrzów. Z kolei The Tractor Boys znajdują się w strefie spadkowej i tracą pięć punktów do bezpiecznego miejsca.
Pomimo kompletnie innych miejsc w tabeli, oba zespoły traciły punkty w ostatnich kolejkach. Chelsea po świetnej serii w lidze przytrafiła się zadyszka i w ostatnich dwóch meczach zdobyli zaledwie jeden punkt. The Blues pozwolili swoim rywalom zdogonić się w tabeli ligowej. Jeśli ekipa Enzo Mareski chce walczyć o najwyższe cele, musi wygrywać mecze takie jak dziś. Z kolei Ipswich Town musi zacząć punktować, aby wydostać się ze strefy spadkowej. Dzisiejszy mecz mógłby być idealnym punktem kulminacyjnym dla beniaminka, który mógłby wykorzystać gorszą formę Chelsea. Pomimo słabszego okresu The Blues, to jednak oni są zdecydowanym faworytem dzisiejszego starcia. Dla jednego z zawodników Ipswich, a dokładniej Hutchinsona jest to mecz z pewnym przesłaniem. Jamajczyk będzie po raz pierwszy mierzył się ze swoją byłą drużyną, właśnie Chelsea.
Sędzia, Pan John Brooks gwiżdże po raz pierwszy i od środka rozpoczyna ekipa gospodarzy. To właśnie Ipswich przeprowadziło pierwszy groźny atak. Prawym skrzydłem popędził wspomniany wcześniej Hutchinson i rozprowadził piłkę w środek pola karnego The Blues, tam piłkę w stronę bramki uderzył Broadhead, lecz Tosin zablokował groźny strzał. Dosyć leniwie rozpoczęła się pierwsza połowa. Kolejną groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Świetnym rajdem popisał się Cajuste, oddał piłkę do Davisa, ten fantastycznie odnalazł Delapa w polu karnym, a Anglik był faulowany przez Jorgensena i mamy rzut karny dla Ipswich Town. Do piłki na jedenastym metrze podszedł sam poszkodowany i płaskim, mocnym strzałem w lewy róg bramki pokonał Duńczyka. Ipswich prowadzi 1:0.
Gospodarze nie zwalniali tempa, a Chelsea dalej była zamroczona stratą bramki. Ponownie piłkę w polu karnym otrzymał Delap, lecz tym razem jego strzał z ostrego kąta obronił Jorgensen. Długo musieliśmy czekać na pierwszy zryw Chelsea. Dopiero w 21 minucie dogodną sytuację mieli The Blues. W okolicach 20 metra faulowany był Nkunku i Chelsea otrzymała rzut wolny w groźnej sytuacji. Każdy spodziewał się bezpośredniego strzału, a jednak ekipa Mareski wykonała stały fragment w bardzo sprytny sposób. Na krótko piłkę rozegrał Palmer z Fernandezem i ten pierwszy po lekkiej poprawie piłki przez Argentyńczyka uderzył na bramkę, jednak nieszczęśliwie dla kibiców Chelsea trafił jedynie w słupek. Piłkę dobijać jeszcze chciał Nkunku, jednak nie udało mu się skierować futbolówki do bramki i Ipswich dalej prowadzi 1:0. To nie był jednak koniec natarć Chelsea. Chwilę po tej sytuacji, piłkę na prawej stronie otrzymał Cole Palmer i świetnie obsłużył Felixa, a ten dopełnił jedynie formalności i wbił piłkę do bramki z bliskiej odległości. Wybuch radości goście jednak nie trwał długo, gdyż bramka Portugalczyka nie została uznana przez pozycję spaloną strzela bramki. Ipswich po raz kolejny ma szczęście i dalej prowadzi 1:0.
Pierwszą żółtą kartkę w tym spotkaniu otrzymał Dara O’Shea za faul na Joao Felixie i Chelsea po raz kolejny miała rzut wolny w groźniej sytuacji, jednak ze stałego fragmentu nie wiele wyszło. Chelsea zdecydowanie przejęła inicjatywę w dzisiejszym meczu. Co raz wyżej podchodziła cała ekipa Mareski i przy rozgrywaniu piłki wszyscy zawodnicy Chelsea, z wyłączeniem Jorgensena, znajdowali się na połowie Ipswich. Efektem tego było świetne dośrodkowanie Colwilla na nogę Madueke, ten jednak nie czysto trafił w piłkę i z tej sytuacji nie wiele wszyło. Jednak chwilę później piłkę wysoko odebrał Caicedo, przełożył jednego rywala, uderzył futbolówkę lewą nogą, jednak nieznacznie chybił. Wystarczyła tylko chwila aby w groźnym ataku znalazła się ekipa McKenny. Broadhead świetnie obsłużył Delapa, ten z ostrego kąta, bardzo mocnym strzałem chciał pokonać Jorgensena, jednak Duńczyk wyszedł z tego starcia górą. Do pierwszej połowy doliczonych zostało aż pięć minut. Już w pierwszej minucie doliczonego czasu z akcją wyszła Chelsea. Enzo rozprowadził piłkę w środku pola, otrzymał ją Felix, ten długo nie myśląc oddał piłkę Palmerowi. Anglik z pierwszej piłki chciał pokonać Waltona, lecz ten fantastycznie obronił strzał Cola i z tej sytuacji został Chelsea tylko rzut rożny, z którego stało się niewiele ciekawego z perspektywy kibica The Blues. Była to też ostatnia warta opisania akcja w pierwszej połowie i The Blues przegrywają po pierwszej połowie. Enzo Maresca musi zdecydowanie poprawić grę swoich podopiecznych w drugiej połowie, jeśli myśli o wywiezieniu trzech punktów z Portman Road.
Na drugą połowę oba zespoły wyszły w tym samym zestawieniu osobowym i tę odsłonę meczu rozpoczęła Chelsea. The Blues nie zamierzali biernie się przyglądać i czekać aż upłynie czas i rozpoczęli drugą połowę z wysokiego C. Prawym skrzydłem popędził Madueke, piłkę na głowę otrzymał Felix, lecz jego strzał został wybity z linii bramkowej przez jednego z obrońców Ipswich. Minutę później kolejna sytuacja w polu karnym gospodarzy. Disasi wypuścił Madueke prawym skrzydłem, a ten zmierzył się z Waltonem, lecz to właśnie bramkarz wyszedł górą z tego starcia. Kolejny szybki wypad Ipswich i kolejna groźna sytuacja gospodarzy. Fatalną stratę w środku pola zanotował Disasi, piłkę przejmuje Delap, świetnie się zastawia w polu karnym, znajduje on Hutchinsona, a Jamajczyk zdobywa bramkę przeciwko swojemu byłemu klubowi. Zła pozycja Chelsea staje się fatalna i wszystko wskazuje na to, że Chelsea po raz pierwszy od 12 lat przegra na zakończenie roku. Ipswich podwaja swoje prowadzenie.
Od razu na całą reaguje Maresca. W 55 minucie z boiskiem żegna się Felix, a na murawę wchodzi Jackson. Pierwsza zmiana niewiele przyniosła Chelsea i w 65 minucie Maresca decyduje się na kolejną roszadę. Boisko opuszcza Nkunku, a w jego miejsce pojawia się Sancho. Po raz kolejny Delap sprawia problemy defensywie Chelsea. Tym razem wywalczył on żółtą kartkę dla Caicedo. Pomimo przeprowadzonych zmian, to Ipswich była bliżej strzelenia bramki i to ona właśnie miała więcej konkretów pod bramką gości. Chelsea jednak próbowała, lecz cały czas waliła głową w mur, dosłownie. Każdy strzał był blokowany przez zawodników Ipswich, a The Blues nie mogli znaleźć drogi do bramki. Po raz kolejny Chelsea próbuje, a to Ipswich, głownie za sprawą Delapa, stwarza groźne sytuacje. Anglik niczym czołg przedziera się przez zasieki obronne The Blues i co rusz oddaje groźne strzały na bramkę Jorgensena. Mieliśmy pierwszą od dawna bardzo groźną akcję Chelsea. Enzo obsłużył piłką Jacksona, ten jednak w fenomenalnej sytuacji nie strzela bramki. Co prawda w tej sytuacji był spalony, ale nic nie tłumaczy przy tej okazji Senegalczyka. Kolejne zmiany, tym razem po obu zespołach. W ekipie gospodarzy zeszło Broadhead oraz Cajuste, a w ich miejsce weszli kolejno, Szmodics oraz Phillips. Z kolei Enzo Maresca zdecydował się na zdjęcie z boiska Disasiego oraz Madueke, a w ich miejsce pojawili się Gusto oraz Neto. W samej końcówce doszło jeszcze do przepychanki między Gusto oraz Daviesem. Można powiedzieć, że to najbardziej widowiskowa sytuacja w wykonaniu Chelsea w drugiej połowie. W efekcie tego obaj panowie zostali ukarani żółtym kartonikiem, a na takowe wyróżnienie załapał się również Colwill. Sędzia Brooks dodał do drugiej połowy pięć minut, lecz na nic zdało się do ekipie The Blues i zasłużenie przegrali oni ten mecz. Kolejne spięcie na boisku i tym razem jednak żółtą kartkę otrzymał tylko zawodnik Chelsea, a dokładniej Enzo Fernandez. Sędzia Brooks gwiżdże po raz ostatni i The Blues przegrywają z Ipswich.
Ipswich Town 2:0 Chelsea Bramki: Delap 12′, Hutchinson 53′