DNA Chelsea, czyli powrót do korzeni - Chelsea24News
DNA Chelsea, czyli powrót do korzeni
DNA Chelsea, czyli powrót do korzeni

DNA Chelsea, czyli powrót do korzeni

Długo w to nie wierzyłem, ale… chyba jednak DNA danego klubu istnieje. Często odbierałem to wyrażenie, jako populistyczna gadka Matiego Borka czy Przemka Rudzkiego o 10:30 w Misji Futbol. Frank Lampard jednak przypomniał mi, że na Stamford Bridge takie DNA rzeczywiście było, a nasz nowy trener teraz próbuje zaszczepić ten gen na nowo.

To wszystko za sprawą wprowadzenia młodych graczy. Dawno nie byłem tak optymistycznie nastawiony do piłki po teoretycznie dotkliwej porażce w finale pucharu. Teraz w końcu jest odwrotnie – z niecierpliwością wyczekuje kolejnego meczu. Chcę ponownie zobaczyć w rolach głównych Fikayo Tomoriego, Masona Mounta. Chcę znowu obejrzeć te piorunujące ataki i podania prostopadłe. Chcę zachwycać się gwałtownym, ale zorganizowanym pressingiem. Chcę cieszyć się razem ze swoimi ulubieńcami z trafionych bramek. Tak, z ulubieńcami. Nie ludźmi spod ciemnej gwiazdy, którzy trafili do tego klubu równie przypadkowo jak Tottenham w finale Ligi Mistrzów. Nie chcę już oglądać goli Marcosa Alonso, rajdów Davida Zappacosty czy człapania Bakayoko. Bo nawet trafienia tego typu zawodników mnie nie cieszyły. Nie cieszyły, bo z tyłu głowy istniała świadomość, że przez tego jednego gola, będę musiał oglądać kompromitowanie się Alonso przez kilka meczów do przodu. Bo liczyło się tu i teraz.

Teraz, nomen omen, liczy się to, co będzie. Frank Lampard nie zamierza z zaciętością maniaka walczyć o wynik. Dlatego tak łatwo przyszło mu odpalenie Davida Luiza, który, chociaż nie jestem jego fanem, to trzeba przyznać, że był naszym najlepszym stoperem. Lampard jednak wie, że Christensen czy Tomori mają znacznie wyżej położony sufit swoich umiejętności niż Brazylijczyk, dlatego zamierza pielęgnować ich talent, by ten „zwrócił” się za sezon, dwa. Nie teraz.

Dlatego z takim optymizmem i spokojem można podejść do tej porażki z Liverpoolem w Superpucharze. Kiedyś, oglądając starą kadrę, liczyłem na to, aby ci gracze chociaż robili wyniki. Byłem jak pies, który otrzymał jedzenie pierwszy raz od 5 dni i boi się, że zaraz ktoś mu ten pokarm zabierze. Chciałem się nachapać ile wlezie, bo kto wie, jak będzie wyglądać przyszłość. Prawdę mówiąc, w klubie chyba też nie wiedzieli. Teraz się to jednak zmienia, dlatego o wiele łatwiej przyjąć porażkę, jeśli wiesz, że może być tylko lepiej. Bo tak zaplanowano ten sezon i kolejne. Porażki mają uczyć, a dotychczas tego nie robiły. Kopały tylko głębsze doły, czy to pod trenerem, czy zawodnikiem.

Frank Lampard wprowadził jednak z miejsca DNA Chelsea. Nawet styl gry, nieprzewidywalność czy przede wszystkim jedność – to charakterystyka Chelsea, jaką pokochałem dziesięć lat temu. Odejście Edena Hazarda paradoksalnie może pomóc, bowiem w latach swojej świetności Chelsea nigdy nie była drużyną jednej gwiazdy. Teraz może być podobnie – wszyscy gracze są równi, ale dlatego jesteśmy silniejsi jako kolektyw. Ten się nadal tworzy, ale pomimo porażek widać, że ta grupa graczy, która zebrała się w Cobham, to naprawdę zgrana paczka. Masa pocieszeń, która poleciała do Tammy’ego Abrahama, najlepiej o tym świadczy. Nigdy więcej cyrków podobnych do tych, które odprawił Kepa z Sarrim na Wembley. Jesteśmy drużyną, nie zbitką graczy, którzy chcą tylko zarobić i odejść.

Taka budowa drużyny ma również inny plus. Zobaczmy na wyjściowy skład – może dojść do takiej sytuacji, że Chelsea wystawi siedmiu wychowanków na murawie (James, Tomori, Christensen, Mount, Loftus-Cheek, Hudson-Odoi, Abraham)! Nie chcę tu pompować balonika, ale widzę tutaj podobieństwa do dzieciaków Sir Alexa czy Barcelony Pepa Guardioli. Takie drużyny jak ówczesne Manchester i Barcelona powstają naprawdę bardzo rzadko. Poziomem sportowym ciężko będzie im dorównać, ale mnie ucieszyłaby sama ta otoczka wokół składu. Że nigdy więcej nie będzie się o nas mówić jak o klubie zbudowanym na samych pieniądzach. Możemy zmienić kompletnie swój wizerunek na taki, który pokochają neutralni kibice. Jeśli dojdą do tego bardzo dobre wyniki, to nasza przyszłość naprawdę maluje się w tak jasnych kolorach, jak nigdy dotychczas. Bo najprawdopodobniej otwieramy przed sobą całkowicie nowy rozdział, zbudowany jednak na sprawdzonym genie Chelsea.

O autorze

Related posts

X
Chelsea24News

FREE
VIEW