Polemika na Chelsea24News: Czy Lampard sobie poradzi? Tak! - Chelsea24News
Polemika na Chelsea24News: Czy Lampard sobie poradzi? Tak!
Polemika na Chelsea24News: Czy Lampard sobie poradzi? Tak!

Polemika na Chelsea24News: Czy Lampard sobie poradzi? Tak!

Jakiś czas temu na portalu pojawiły się dwa teksty zatytułowane „Polemika na Chelsea24News” – tam dyskutowaliśmy na temat ewentualnego zwolnienia Maurizio Sarriego. Teraz natomiast dwie strony zmierzą się w bitwie słownej na temat zatrudnienia Franka Lampard. Czy sobie poradzi? Moim zdaniem będzie zebranie jak największej liczby argumentów za tym, że sobie poradzi. Zapraszam więc na ten tekst.

1. Nazywa się Frank Lampard

Anglik jest dla Chelsea niczym Antonio Conte dla Juventusu, Pep Guardiola dla Barcelony czy Zinedine Zidane dla Realu. To człowiek, którego fani Chelsea wymienią w trójce największych legend klubu. Mówi się, że nie ma piłkarzy większych niż klub, ale być może Lampard równa się Chelsea? Takie stwierdzenie na pewno nie byłoby pozbawione argumentów, gdyż to właśnie w ‚erze Lamparda’ Chelsea odnosiła największe sukcesy. To właśnie okres, gdy Lampard był ważnym ogniwem The Blues niebiescy byli najmocniejsi. Ileż to wielkich meczów w Lidze Mistrzów kojarzy się z Frankiem? Ile ważnych bramek? Wygranych spotkań?

Frank Lampard zawsze będzie symbolem Chelsea. Wielu fanów dorastało razem z legendą Franka w klubie. A teraz ponownie przybędzie do klubu, tym razem w innej roli, nadal będzie jednak symbolem hasła: „It’s Blue. What else matters?”. Zakaz transferowy, odejście Edena Hazarda. Kto ma być więc nośnikiem nadziei fanów, jeżeli nie Frank Lampard?

2. Uczył się od najlepszych

Frank Lampard może teraz dziękować Romanowi Abramowiczowi za to, że był tak bardzo niecierpliwy wobec kolejnych szkoleniowców klubu. Z perspektywy czasu dla Anglika było to bardzo ważne, być może nawet kluczowe dla początków kariery. Powiedzcie mi bowiem – który piłkarz mógł pracować i poznawać metody takich szkoleniowców jak Mourinho, Ancelotti, Benitez, Capello czy Hiddink? Byli jeszcze przecież Scolari, Villas-Boas, Ranieri, Pellegrini. Każdy z nich miał swoje metody, swoje pomysły na grę czy treningi. Od każdego z nich Frankie mógł wyciągnąć to co najlepsze, a odrzucić to co według niego było złe. Lampard poznał nawet dwa oblicza Jose Mourinho – to pierwsze (z początków ery Abramowicza) oraz to drugie (schyłkowe w karierze Portugalczyka).

Lampard wie teraz doskonale jak tworzyć relacje z piłkarzami – pokazali mu to Mourinho, Hiddink czy Ancelotti. Wie w jaki sposób analizować rywali i używać statystyk – pokazali mu to (ponownie) Mourinho oraz Benitez. Pomysły na grę ofensywną? Villas-Boas, Pellegrini, Ancelotti czy Scolari. Dyscyplina? Fabio Capello – bał się go nawet Zlatan Ibrahimović! Każdy z tych trenerów miał swoje wady, jednak gdyby je odrzucić i wprowadzić do swojego warsztatu jedynie pozytywne cechy? Hmm…

Nie mówię naturalnie, że Lampard będzie szkoleniowcem bez wad, jednak takie doświadczenie na starcie pomaga mu wiele szybciej zrozumieć pewne rzeczy. Będzie mógł przeanalizować sobie te wszystkie sytuacje z Chelsea i przy wyciągnięciu odpowiednich wniosków podjąć takie, a nie inne decyzje. Anglik odbywał swoiste staże na przestrzeni całej kariery, a niewielu piłkarzy mogło pracować dla tylu klasowych szkoleniowców.

3. Wsparcie od kibiców

Wszyscy znamy słowa o tym, że kibice potrafią być dwunastym zawodnikiem, prawda? W tym przypadku będziemy mogli być świadkami takiej sytuacji. Kto bowiem jest jednym z dwóch najbardziej ukochanych ludzi na Stamford Bridge? Frank Lampard. Mimo iż Frankie opuścił Chelsea już kilka lat temu, to miłość do niego nigdy nie wygasła. Tuż po meczu Manchesteru City z Chelsea, gdy Lampard zdobył bramkę dla Obywateli nikt na niego nie gwizdał, nikt nie był nawet zły. Gdy Anglik podszedł do trybuny fanów Chelsea usłyszał jedynie, że jest przez fanów kochany. Jedyne co otrzymał to burzę braw, a Lampard po prostu się wzruszył. Nic nie będzie w stanie zniszczyć tej relacji, która stoi na niezwykle solidnych fundamentach.

Nie potrafię nawet sobie wyobrazić tej radości na trybunach, gdy Frank Lampard po raz pierwszy poprowadzi Chelsea w spotkaniu ligowym na Stamford Bridge. Uważam, że podniecenie fanów będzie wyczuwalne nawet poza Londynem. Każde zwycięstwo będzie celebrowane podwójnie. Czy kibice wybaczą mu porażki? Fani Chelsea to specyficzne ‚stworzonka’, potrafili wspierać Jose Mourinho nawet wtedy, gdy Chelsea było bliżej strefy spadkowej niż górnej połowy tabeli. Stamford Bridge nigdy nie wyrzekło się Mourinho, a dopiero jego odejście i dołączenie do Manchesteru United nieco popsuło tę relację.

Maurizio Sarri był chyba jedynym szkoleniowcem Chelsea, który na Stamford Bridge nie otrzymywał wsparcia. Dlaczego tak było? To już materiał na inny tekst. Fakty są jednak takie, że szkoleniowcy The Blues mogą być pewni, że otrzymają wsparcie ze strony trybun, więc pomyślcie sobie jak wielkie wsparcie otrzyma ukochany syn Chelsea. Lampard może być pewien, że kibice zrobią wszystko, aby klub wygrywał, będą więc dwunastym zawodnikiem.

4. Nie ma zbyt wiele do stracenia 

Zapomnijmy, że bohater naszego tekstu nazywa się Frank Lampard. Załóżmy przez moment że mówimy o hipotetycznej sytuacji z Deanem Smithem (szkoleniowiec Aston Villi) w roli głównej. Jego ekipa przegrywa w finale Play-Off, jednak on sam otrzymuje ofertę z Chelsea. Czy przyjęcie jej ma jakiekolwiek wady? Przecież jest szkoleniowiec drugoligowca, który w następnym sezonie znowu będzie grał na zapleczu Premier League. Co jeżeli się nie uda w Chelsea? Wtedy będzie miał kilkanaście ofert z innych klubów Championship, więc w najgorszym wypadku wróci do drugiej ligi, gdzie ponownie będzie się wspinał do najwyższej ligi, a co jeżeli Chelsea w jego CV sprawi, że zgłosi się po niego jakiś klub z Premier League (walczący o utrzymanie?).

Tak naprawdę Frank Lampard ma niewiele do stracenia, bo nawet w przypadku najgorszej sytuacji, gdzie jego przygoda w Chelsea jest zupełnie nieudana, to będzie mógł spokojnie wrócić do drugiej ligi i uczyć się zawodu. Lampard ma dopiero 41 lat, ma także niezwykle mocne nazwisko w świecie piłki, tak więc nawet nieudana przygoda z The Blues nie zamknie mu drogi do zrobienia kariery w trenerce. Będzie musiał po prostu robić ją stopniowo, a nie tak jak Guardiola czy Zidane. To jednak najbardziej negatywny scenariusz, bo dlaczego miałby uważać, że się nie uda? Trzeba w siebie wierzyć. Co ma więc do stracenia?

5. Oczekiwania nie są wysokie

Chelsea przez lata była drużyną, dla której drugie miejsce było porażką, wszak Carlo Ancelotti został zwolniony właśnie za drugą lokatę w tabeli. To jednak przeszłość, Chelsea jest teraz na zupełnie innym etapie, a problemy z zakazem transferowym sprawiają, że oczekiwania w klubie nie są wysokie. Zespół opuścił najlepszy piłkarz, który wielokrotnie samodzielnie ‚robił wynik’. To wszystko sprawia, że nikt nie łudzi się, że Chelsea jest obecnie klubem, który ma walczyć o mistrzostwo – zwłaszcza w obliczu tak mocnego Liverpoolu czy Manchesteru City.

Lampard będzie musiał zbudować ten klub od początku, co w kontekście zakazu transferowego będzie niezwykle trudnym zdaniem. Anglik będzie musiał przede wszystkim obrać konkretny cel i dążyć do niego niezależnie od wyników, kluczowy będzie odpowiedni projekt, a wyniki będą na drugim miejscu. The Blues nie będą już klubem ‚na już’, teraz do klubu przybył nowy szeryf, który nazywa się ‚projekt długoterminowy’.

Anglik nie usłyszy więc, że musi wygrać trofeum, będzie musiał przede wszystkim zacząć budować, a to nie jest coś, co przerośnie kompetencje nawet tak młodego trenera.

6. Jody Morris 

Przeczytałem niegdyś, że jednym z ważniejszych elementów sukcesu Alexa Fergusona było to, że zmieniał asystentów na takich, którzy wyznaczali trendy i nie gubili się z zawiłościach „nowoczesnego futbolu”. Szkot cały czas znał trendy taktyczne i wprowadzał do swojego warsztatu nowe rzeczy dzięki asystentom, których zmieniał co jakiś czas. Atutem Lamparda będzie fakt, że będzie posiadał takiego asystenta – Jody’ego Morrisa.

Morris nie pracował jeszcze jako szkoleniowiec w dorosłym futbolu, jednak przez trzy lata prowadził młodzieżowe zespoły The Blues, to pod jego wodzą osiągały one najlepsze wyniki, a piłkarze rozwijali się najlepiej. Morris to człowiek, którego wielu widziałoby w roli pierwszego menedżera (w tym ja) widząc w nim prawdziwego „niebieskiego Guardiolę”. On sam jednak sprawia wrażenie człowieka, który woli być tym drugim. Bardzo dobrze więc, że to właśnie Frankowi Lampardowi chce pomagać, gdyż umysł Lamparda i „doświadczenie” Morrisa może stanowić doskonałą mieszankę.

Morris zna doskonale klub i młodzież, która ma przecież bardzo mocno pomóc Lampardowi szczególnie w pierwszym sezonie, gdy Chelsea będzie musiała sobie poradzić bez transferów – wreszcie akademia będzie mogła dać coś wartościowego klubowi. Zwłaszcza że Morris wielokrotnie atakował kolejnych szkoleniowców The Blues za to, że nie korzystają z produktów akademii. Nie sądzę więc, by Lampard mając Jody’ego za asystenta był kolejnym menedżerem, który będzie bał się dawać szansę młodzieży, zwłaszcza że to oni mogą być kluczem do rozwoju projektu „Frank Lampard w Chelsea”.

Zaletą lub wadą (zależy od kontekstu) jest to, że drużyny młodzieżowe Chelsea nie grały w jednym określonym stylu. Naturalnie nie pomaga to samym piłkarzom, jednak łatwiej ocenić jak radzi sobie dany trener. Chelsea U-18 Morrisa grała ofensywny futbol, gdzie bramki padały bardzo często, można więc założyć, że Anglik jest trenerem, który lubi taką grę i również jako asystent Lamparda będzie nakłaniał swojego przełożonego do tego, by taki futbol prezentować.

Dla przykładu Ole Gunnar Solskjaer ma obok siebie faceta, który być może 10 lat temu był kimś, kto miał pomysł na grę, jednak wydaje się, że Alex Ferguson (będąc nadal na stanowisku) dawno zmieniłby asystenta, na kogoś młodszego, kogoś kto mocniej łapie aktualne trendy. Śmiem wątpić, że w 2019 roku jego asystentem byłby Mike Phelan.

Jody Morris będzie ogromnym atutem Lamparda – asystent legendarnego pomocnika zaoferuje mu bowiem niesamowitą wiedzę o młodzieży w Chelsea, doświadczenie w pracy nad ich rozwojem oraz przede wszystkim porady co do samego trenowania. Oczywiście nie pracował on w roli pierwszego szkoleniowca profesjonalnych drużyn, jednak trzy lata w szkółce to dwa lata więcej niż praca Franka w Derby.

7. Utalentowana młodzież 

Liznąłem już trochę ten temat w poprzednim punkcie, tutaj go jednak rozwinę. Roman Abramowicz zainwestował ogromne pieniądze w rozwój szkółki klubu, jednak potem nie zatrudniał trenerów, którzy chcieliby z tego korzystać. Zgodzę się, że nie każdy młody piłkarz (choćby taki który wygrywa młodzieżową Ligę Mistrzów) będzie później wielkim piłkarzem, nie uwierzę jednak, że przez naście lat żadnego takiego w Chelsea nie było. Zabrakło tylko szansy od trenera, zaufania oraz czasu.

Andreas Christensen potrzebował dwuletniego wypożyczenia aby otrzymać szansę, jednak udowadnia on teraz, że może być wartościowym graczem pierwszego zespołu. Callum Hudson-Odoi dostał natomiast szansę debiutu od Antonio Conte i już od pierwszych minut było widać, że mamy prawdziwą perłę. W tym sezonie otrzymał swoje szanse (głównie w Lidze Europy) i ja nie mam wątpliwości, że Callum z zaufaniem i szansami na regularną grę może zostać piłkarzem klasy światowej. Naturalnie – będzie popełniał błędy, będzie miał gorsze spotkania, jednak to naturalna kolei rzeczy, każdy młody piłkarz to przechodził. Kluczem jest to, aby dawać szansę mimo tego, by ostatecznie otrzymał zawodnika wielkiej klasy.

To że Jody Morris jest zakochany w szkółce Chelsea już wiecie, jednak także Frank Lampard udowodnił w Derby, że jest menedżerem, który nie boi się i chce stawiać na dzieciaki. Jayden Bogle (Anglik z rocznika 2000) grał bardzo regularnie w Derby County i to właśnie od Lamparda otrzymał szansę debiutu. Dodam, że jest z tego samego rocznika co Callum Hudson-Odoi, dlaczego więc Callum miałby nie otrzymać szansy?

Bogle nie jest jedynym przykładem, bowiem Derby jest idealnym przykładem drużyny, która jest zbudowana na młodzieży to właśnie Mount, Tomori czy Wilson (każdy z nich U-21) stanowili trzon tej ekipy. Oczywiście – to tylko Championship, jednak właśnie z tego powodu Frank Lampard został tam zatrudniony, aby przebudować mocno przestarzałą kadrę i stworzyć coś na młodzieży, zadanie wykonał. Podobne będzie miał w Chelsea, tylko tutaj nie będzie musiał posiłkować się wypożyczeniami, gdyż na swoje szanse czekają tacy piłkarze jak Abraham, James, Hudson-Odoi czy właśnie wspomniany Mount.

Najmocniejszy Manchester United został zbudowany na wychowankach, Barcelona najwięcej zyskała na La Masii. Mógłbym podać kolejne przykłady, jednak chodzi o sam sens. Akademia Chelsea uznawana jest za jedną z najlepszych (jeżeli nie najlepszą na świecie), czas więc sprawdzić jak jest naprawdę. Trener który chce dać szansę młodzieży będzie mógł zacierać ręce, gdyż otrzyma kilku naprawdę perspektywicznych graczy, którzy tylko czekają na zaufanie od menedżera.

Kto wie, być może za rok będziemy mówić jedynie o uzupełnieniach kadry, bo Tammy Abraham okaże się regularnym strzelcem na poziomie Premier League, a Reece James będzie w stanie dać odpocząć Azpilicuecie.

8. „Inny” Abramowicz 

Nie da się ukryć, że Roman Abramowicz w swoim „peaku” nie miał zbyt wiele cierpliwości co do trenerów, to się jednak znacznie zmieniło. Ostatnim trenerem zwolnionym jedynie za wyniki był Roberto di Matteo.  Jose Mourinho choć miał fatalne wyniki w trzecim sezonie, to nie pozostawił wyboru Abramowiczowi po słynnej konferencji prasowej po meczu z Leicester, kiedy otwarcie nazywał swoich piłkarzy zgniłymi jabłkami i zdrajcami. Decyzja mogła być tylko jedna. Antonio Conte mimo fatalnych wyników w trakcie sezonu i naprawdę napiętej atmosfery na linii Granowskaja – trener, dotrwał do końca sezonu. Roman sprzed 10 lat nie wytrzymałby z tamtym Conte zapewne nawet do listopada. A już na pewno nie dałby mu szansy po meczach z Bournemouth i Watford.

Maurizio Sarri? 0-4 z Bournemouth oraz 0-6 z Manchesterem City. Włoch pracując w Chelsea w pierwszej dekadzie XXI wieku mógłby już pakować walizki. Ostatecznie jednak Sarri został do końca sezonu i nie został zwolniony, to on sam podjął decyzję o odejściu do Juventusu. Co więcej – prawdopodobnie nie zostałby zwolniony gdyby nie odszedł.

Frank Lampard przybywa więc do zupełnie innej Chelsea niż ta w której występował jako piłkarz. Trenerzy otrzymują teraz wiele więcej cierpliwości i zaufania ze strony zarządu. Poza tym nie oszukujmy się – w oczach Abramowicza Lampard jest bohaterem klubu. Dodając więc do siebie cierpliwość i uwielbienie wobec Lamparda ze strony Abramowicza możemy z góry założyć, że szkoleniowiec otrzyma naprawdę dużo czasu na to, aby zbudować ten klub po swojemu.

9. Efekt kontrastu

Wszystko wygląda lepiej, jeżeli porównamy to z czymś jeszcze gorszym, prawda? Tak może być w przypadku Lamparda. Obraz Sarriego w Chelsea to Włoch w dresie, który żuje niedopałek papierosa, jego drużyna prezentuje „nudny styl gry”, a z trybun słychać wyzwiska w stosunku do trenera. A jak będzie to wyglądało w przypadku Franka Lamparda? Przystojny Anglik w garniturze, pragnie grać bardziej bezpośredni futbol (choć nadal ofensywny), a na trybunach ciągle słychać „Super Frankie Lampard”.

Frank Lampard będzie miał wiele łatwiej zastępując znienawidzonego Maurizio Sarriego, bo po prostu nim nie będzie. Każdy aspekt w którym Włoch ma problem będzie mógł być łatwo „naprawiony” przez Anglika, przez co odbierany będzie wiele łatwiej. Najtrudniej wchodzić w buty legend, a najłatwiej kogoś, kogo fani chcieli wywieźć na taczkach, tak właśnie było z Sarrim.

10. Zna klub od środka

Jedynie Jose Mourinho przychodził do Chelsea, którą znał. Żaden inny trener klubu nie miał takiego przywileju, wracać do zespołu, gdzie wszystko jest znajome. Frank Lampard wie doskonale jak pachnie szatnia klubu, co lubią kibice, zna nawet niektórych piłkarzy. Roman Abramowicz jest dla niego czymś więcej niż właścicielem, być może przyjaciel to złe słowo, jednak z pewnością jest kimś, kto ufa Anglikowi.

Frank zacznie pracować w klubie, który zna bardzo dobrze, to z pewnością ogromny atut, ominiemy bowiem „aklimatyzację” i uczenie się klubu. Naturalnie – od odejścia Lamparda zmieniła się kadra, jednak ważne postaci w szatni takie jak Luiz, Azpilicueta czy Willian pamiętają Anglika jako piłkarza, co może mieć pozytywny lub zgubny wpływ. Jak będzie w tym przypadku? Wierzę, że Lampard wykorzysta tę znajomość do tego, aby stworzyć z nich swoje przedłużenie ręki w szatni. Tak jak zrobił to Guardiola z Puyolem.

11. Zawsze musiał coś udowadniać 

Frank Lampard nie miał łatwego życia – wiem, że brzmi to bardzo niewiarygodnie gdy mówimy o tak zdolnym piłkarzu, jednak nawet piłkarze mają przed sobą przeszkody, które muszą pokonywać. Gdy Anglik zaczął grać w West Hamie prowadzonym przez swojego wuja, Harry’ego Redknappa, pojawiły się głosy że dostał szansę tylko z powodu więzów rodzinnych z trenerem. Redknapp musiał się mocno tłumaczyć, czemu wystawia młodego Lamparda. Powiedział wówczas, że 17-letni Frank ma wszystko, aby zostać piłkarzem z samego topu, nikt mu wówczas nie wierzył i cały czas zarzucano nepotyzm.

Lampard już jako dzieciak musiał udowodnić wszystkim, że gra w pierwszej drużynie dlatego, że jest dobry, a nie dlatego że urodził się w odpowiedniej rodzinie. Gdy trafił do Chelsea było podobnie, nie dość że zmienił drużynę West Hamu dla lokalnego rywala, to wytykano mu, że będzie niewypałem, a kwota zapłacona za niego przez The Blues to pieniądze wyrzucone w błoto. Jak dobrze wiemy – Frank ostatecznie udowodnił wszystkim, że transfer do Chelsea był dla klubu ze Stamford Bridge złotym biznesem.

Gdy Frank Lampard obejmował Derby County znowu mogliśmy przeczytać o tym, że dostał tę pracę tylko dzięki Redknappowi. Nie jest tajemnicą, że Harry zarekomendował swojego siostrzeńca Melowi Morrisowi, właścicielowi Derby. Sama drużyna Baranów także nie była łatwym środowiskiem, dość powiedzieć, że poprzedni menedżer został zwolniony z klubu mimo awansu do Play-Off. To nie była ciepła posadka w drużynie, która jest najlepsza w lidze, tutaj Lampard ryzykował wiele i jak zwykle udowodnił, że skreślano go przedwcześnie. Derby grały na tyle dobrze, że mimo ponownego osiągnięcia jedynie pułapu Play-Off (choć finału w Derby nie uświadczyli od długich lat), właściciel Derby nie zwolnił Lamparda, a co więcej – pragnie przedłużyć mu umowę, oferując ogromną podwyżkę. Znowu to zrobił!

Teraz gdy ma objąć posadę menedżera Chelsea czytamy, że nie da rady, a brany jest pod uwagę jedynie dlatego, że jest legendą klubu. Frank musi coś udowodnić? Zapinajcie pasy i czekajcie na to co się wydarzy!

12. Odwaga w wyborze klubów

Pisałem już o tym wyżej, jednak teraz rozwinę temat. Derby to drużyna, która od lat stara się awansować do Premier League, to ekipa która ma jeden cel – zagrać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie ma tu miejsca na naukę oraz sezony przejściowe, doskonale wiedział o tym debiutujący Lampard, a mimo to chciał sprawdzić swoje umiejętności w tak trudnym środowisku. Co więcej – Derby mimo niezmienionych celów zmieniło nieco sposób działania, bowiem z klubu odeszło kilku ważnych zawodników – między innymi najlepszy strzelec zespołu, Matej Vydra. Frank musiał więc załatać dziurę, sprowadzając głównie młodych zawodników. To na nich postawił Anglik przy próbie zbudowania nowego Derby i to okazało się strzałem w dziesiątkę – Fikayo Tomori, Mason Mount oraz Harry Wilson z miejsca stali się ważnymi postaciami klubu, a Derby zaczęło grać o wiele mniej prymitywny futbol niż przed rokiem. Anglik co prawda nie spełnił założeń klubu, jednak Derby spisali się nadzwyczaj dobrze, któż mógł bowiem się spodziewać, że klub bez 21 bramek ligowych Vydry zdoła przebić wynik sprzed roku? Prezentując przy tym atrakcyjniejszy styl gry.

Presja na Lampardzie była ogromna – przybył do klubu, który musiał walczyć o awans, niezależnie od wszystkiego. Udało mu się spełnić oczekiwania, choć do awansu nieco zabrakło. Ostatecznie jednak odwaga przy wyborze zespołu przyniosła skutek. Teraz czeka go kolejna trudna decyzja, nie ma jednak co ukrywać, że podjęcie się pracy w Chelsea bez Edena Hazarda i z zakazem transferowym to odważna decyzja ze strony Anglika. Podobnie jak rok temu.

13. Pomysł na grę 

Lampardowi może być łatwiej wprowadzić swój styl gry, bowiem przez ostatni rok Chelsea grała próbowała grać ofensywny futbol. Sarri wprowadził próbował wprowadzić swój styl gry, wobec czego Lampard będzie miał wiele łatwiej, niż gdyby próbował zmienić Chelsea od zera (tak jak musiał to zrobić Maurizio Sarri rok temu). A jaki jest konkretnie ten styl gry Lamparda?

Oto jak opisuje go sam Anglik:

Zawsze staram się być sobą, to bardzo ważne. Kopiowanie jakiegoś menedżera to błąd, musisz odnaleźć własne metody i własną ścieżkę. Nie obawiam się tego, że naśladuję jakiegoś menedżera, a pracowałem z kilkoma. Staram się jedynie wyciągać pozytywne rzeczy od ludzi, z którymi miałem okazję pracował. Staram się być szkoleniowcem, który reaguje na wydarzenia podczas spotkania, lubię także wiedzieć wszystko o rywalu. Staram się być dokładny i przygotowany.

Mój styl gry? Staram się grać dobry futbol, próbujemy tak grać. Jesteśmy jedną z tych drużyn, która chce grać w piłkę. Staramy się budować akcje poprzez podania, a nie bezpośrednie zagrania, ponieważ to nie jest mój styl, to nie jest sposób, w jaki chcę grać. Chcę aby moja drużyna grała dobrą piłkę, jednak nie chcę zapominać o agresji i zwycięstwach. Nie lubię forsowania jednego stylu gry, ważne jest dla mnie to, aby się adaptować. Nie zawsze możesz zagrać piękny futbol, ważne jest aby znaleźć słabe punkty u rywala. Trudno wiec zapakować mnie do konkretnej grupy jeżeli chodzi o styl gry. Chcę jednak aby fani wiedzieli, że się staramy, aby widzieli agresję i to że jesteśmy zespołem, który chce wygrywać spotkania.

Jako menedżer nie angażuje się w pewne rzeczy, ponieważ ufam moim ludziom, a te aspekty nie są moją najmocniejszą stroną. Trzeba zaufać współpracownikom, aby spróbować zmaksymalizować wydajność pracy.

Widzimy więc, że Frank Lampard także chce posiadać piłkę, a gdy będzie miał do dyspozycji o wiele lepszych zawodników niż w Derby County to będzie to wyglądało jeszcze lepiej.

A oto jak styl gry Derby opisuje osoba, która oglądała wiele ich spotkań:

Derby nigdy nie wznawia gry długim podaniem, zawsze chcą grać przez obrońców lub rozgrywającego. Gdy rywal atakuje pressingiem to łatwo mogą stracić piłkę i narazić się na kontrę blisko bramki. Zazwyczaj bramkarz podaje do obrońców, boczni defensorzy wychodzą wówczas wysoko, a defensywny pomocnik cofa się po piłkę, musi być to więc piłkarz, który potrafi tworzyć trójkąty oraz umie kontrolować grę. Bramkarz oraz środkowi obrońcy muszą dobrze grać piłką, a boczni defensorzy muszą być dobrzy w ataku, potrafić podać oraz atakować pressingiem. 

Linia defensywy ustawiona jest wysoko, czasami Lampard to zmienia, jednak niezbyt często. Jego Derby było podatne na kontraataki rywala. Obrona nigdy nie wydawała się nadzwyczaj solidna. 

Derby posiadało również problemy przy rzutach rożnych, jednak mogło to wynikać z tego, że ekipa ta była jedną z najniższych w lidze. 

Defensywny pomocnik w Derby to stała rotacja między Huddlestone’em (dobre podania i kontrola gry) a energicznym Johnsonem (dobry odbiór). Dwójka pomocników przed nim to ofensywni piłkarze, którzy potrafią zdobywać bramki. Zapewniali oni szybkie przejście do ataku oraz pressing. Cała pomoc jednak potrafiła pomagać w defensywie i tworzyć dobre ustawienie, jednak często zdarzało się tak, że boczni obrońcy oraz ósemki byli w akcji ofensywnej, przez co kontra rywali była bardzo groźna. 

Skrzydłowi byli tak naprawdę bocznymi napastnikami, którzy ścinali z piłką do środka i atakowali pole karne. Boczni obrońcy zajmowali się wówczas tworzeniem szerokości w grze. Najlepszym asystentem w drużynie był 18-letni prawy obrońca, Bogle. To mówi wszystko o roli bocznych obrońców w drużynie Lamparda. 

Napastnik musiał dobrze atakować pressingiem i walczyć na całej szerokości boiska. 

Derby największe problemy miało ze zdobyciem pierwszej bramki, gdy napoczynali rywala grało im się wiele łatwiej. 

Lampard zmieniał styl gry drużyny na przestrzeni sezonu, wynikało to z tego, że na początku sezonu chciał grać zbyt idealnym stylem gry, jak na jakość piłkarzy, których posiadał, wymagał od nich zbyt wiele, a oni nie potrafili tego pokazać na boisku, wraz z przebiegiem sezonu styl gry Derby nieco się zmieniał, był kompromisem między ładnym futbolem a stylem dopasowanym do jakości zawodników. 

Linia pomocy? Jeden defensywny pomocnik, jednak nie w takim typowym stylu. Przed nim dwójka energicznych pomocników, którzy byli bardzo ofensywni. Na skrzydłach grali boczni napastnicy, a na 9 energiczny napastnik. Kiedy jednak grali z Leeds w Play-Off wyszli systemem 4-4-2 z diamentem w środku pola. Uważam jednak, że Lampard preferuje 4-3-3, jednak pokazał, że jest bardzo elastycznym menedżerem, potrafi także pragmatycznie podejść do spotkania (efekt pracy z Mourinho). 

Widzimy tutaj pewne problemy wynikające głównie z jakości zawodników, jednak także możemy optymistycznie spojrzeć chociażby na podkreślanie wyciągania wniosków przez Lamparda oraz zmiany w taktyce czy personaliach. Widzimy także zamiłowanie do pressingu i walki na całym boisku, a jest to coś, czego oczekują kibice na Stamford Bridge. Nie posiadam jednak danych statystycznych na temat gry Derby w minionym sezonie, żaden portal oferujący takie dane za darmo nie posiada w swojej ofercie zaawansowanych statystyk dotyczących Championship, a te które można znaleźć na niektórych kontach Twitterowych mogą (choć nie muszą) być niewiarygodne, tak więc w tym przypadku nie przytoczę takich danych.

14. IQ 

Bardzo znanym faktem na temat Lamparda jest to, jak wysokie IQ posiada. Anglik znajduje się z pewnością w górnej (i ekskluzywnej) grupie zawodników, którzy posiadają tak ogromne IQ. Podczas całej kariery Anglik odznaczał się niezwykłą inteligencją w grze, to głównie dzięki temu zdobył tak wiele bramek, wchodząc w pole karne w drugie tempo, całkowicie zaskakując rywali. Lampard nie był nigdy wybitnie technicznym piłkarzem, nie miał także zdolności atletycznych Ronaldo, jego głównym atutem była inteligencja boiskowa.

Naturalnie piłka nożna to nie szachy, tutaj potrzebne są także inne atrybuty, jednak uważam, że inteligencja to główny atut szkoleniowca i bardzo pomaga w tej pracy. Nie da się ukryć, że obecny futbol to coraz więcej taktyki i prób przechytrzenia rywala, dodatkowo inteligencja przydaje się przy szybkim reagowaniu i wyciąganiu wniosków. Gdyby więc założyć, że umysł to ważna część pracy trenera, to w tej materii Lampard jest przygotowany na szóstkę.

15. Pomocnik – dobry trener?

Pep Guardiola, Carlo Ancelotti, Antonio Conte, Zinedine Zidane – to tylko przykłady, chodzi o to, że bardzo często możemy usłyszeć, że to właśnie pomocnicy są najlepszymi trenerami w przyszłości. Dlaczego tak jest? Być może wynika to z tego, że nie są na samym końcu rozgrywania akcji, to przez nich piłka przechodzi najczęściej, więc mają podgląd na całą murawę. Nie są także zbyt oddaleni od akcji jak obrońcy, znajdują się zazwyczaj w samym centrum wydarzeń. Dodatkowo muszą myśleć szybciej od rywali i już przed przyjęciem piłki wiedzieć co chcą z nią zrobić. To od pomocników zależy styl gry drużyny, najczęściej to oni są mózgami swojej ekipy.

Może być więc tak, że to właśnie pomocnicy mają najłatwiej przestawić się z reżyserów na boisku na reżyserów na pełny etat – przy linii bocznej.

16. Charyzma i liderowanie

Nie tylko intelekt jest ważny w pracy menedżera. To umiejętność sprawienia, że grupa piłkarzy pójdzie za tobą w ogień i bez żadnych wątpliwości będą wykonywać polecenia jest wymieniane bardzo często jako klucz. To właśnie z tego powodu zachwycamy się Jurgenem Kloppem, którego piłkarze nierzadko kończą mecz słaniając się na nogach, bo jedyne co chcieli robić podczas spotkania to biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Co więc sprawia, że jedni trenerzy potrafią to wyegzekwować u piłkarzy, a inni sobie z tym zupełnie nie radzą. Jest to charyzma.

Nie wiem czy znajdzie się osoba, która byłaby w stanie powiedzieć, że Frank Lampard nie jest charyzmatycznym gościem. Abstrahując już od tego jakim piłkarzem był (cholernie charyzmatycznym), to wystarczy zobaczyć jak traktowany był w Derby County. Spotkał się tam niemal z uwielbieniem fanów oraz piłkarzy. Gdy wypowiadali się o nim w mediach, miało się wrażenie, że mówią o gościu, który przed chwilą wygrał trzykrotnie Ligę Mistrzów, dokładając do tego cztery tytuły mistrzowskie. Oni jednak mówili o zupełnym młokosie wśród trenerów. Facecie, który zaczynał swoją przygodę z futbolem.

Derby County bardzo często wychodziło z szatni po przerwie naładowane podwójnie, widać było że słowa Lamparda potrafiły wykrzesać w tych graczach dodatkowe pokłady energii. To wszystko dzięki charyzmie i umiejętności prowadzenia grupy.

Mario Melchiot powiedział niegdyś, że nie ma szatni, które są zepsute, są jedynie trenerzy, którzy nie potrafią zmotywować swoich piłkarzy. Lampard z całą pewnością to potrafi.

17. Idealny czas na rewolucję 

Chelsea przez długie lata była projektem prowadzonym przez większego zamysłu. Z dnia na dzień zmieniały się pomysły, projekty czy cele. Gdy postawiono na Villasa-Boasa który miał przeprowadzić rewolucję Roman Abramowicz się rozmyślił po jakimś czasie (pisałem już jednak, że był to „inny Abramowicz). Teraz jednak okazja na przeprowadzenie rewolucji wydaje się tak dobra jak nigdy. Maurizio Sarri odszedł, Eden Hazard został nowym Galacticos, a zakaz transferowy sprawia, że nowy trener musi sięgnąć po młodzież. Frank Lampard wchodząc do klubu będzie miał więc pewność, że będzie się uczył zawodu, tak jak klub uczy się nowej rzeczywistości. Nigdy nie było i prawdopodobnie nigdy nie będzie lepszego momentu na to, aby z projektu trener na już, przestawić na projekt trener na lata.

Anglik będzie mógł spokojnie poukładać swoje klocki przez ten sezon, sprawdzić kto z młodych graczy nadaje się do gry w takim klubie, a za rok, z pełną już wiedzą na temat swoich piłkarzy, podejść do rynku transferowego z ogromnym budżetem. Wówczas będzie można pozyskać brakujące elementy.

Gdyby Chelsea zatrudniła kolejnego szkoleniowca, który dba tylko o wynik, to rok ten byłby stracony, a teraz nawet zakładając słabsze wyniki, może nie być stracony, a nawet może być rokiem bardzo udanym.

18. Druga szansa może nie nadejść 

Chelsea jest dla Franka Lamparda szczytem marzeń. Pep Guardiola marzył o tym, aby poprowadzić Barcelonę, Zidane o Realu Madryt, a Conte o Juventusie. Dla Anglika nie ma kolejnego kroku, nie ma kolejnego celu w kwestii podjęcia pracy w klubie. To w Chelsea występował przez większość kariery, to tutaj spędził najlepsze lata w roli piłkarza. Frank doskonale wie, że jeżeli nie przyjmie oferty Chelsea w tym momencie, to kolejna może nigdy nie nadejść. Podobnie jak w przypadku gdy ją przyjmie i się nie uda.

Jestem więc przekonany, że Anglik będzie dawał z siebie wszystko na tysiąc procent. Oczywiście, można powiedzieć, że każdy trener daje z siebie wszystko. Uważam jednak, że czym innym jest praca dla ukochanego klubu, a czym innym praca dla innego pracodawcy. Mam więc pewność, że Lampard całym sobą będzie chciał odnieść to sukces, a gdy on już nadejdzie to najważniejsze dla niego będzie to, aby go powtórzyć, a nie to, aby odejść do Juventusu czy Realu Madryt.

19. Wyciągnie wnioski 

Nie da się ukryć, że gra Derby nie była idealna (o czym pisałem już wyżej). Lampard potrafił być naiwny, potrafił przegrywać mecze z własnej winy. Warto jednak pamiętać, że to jego pierwszy sezon w karierze i na pewno będzie błędy popełniał. Być może w pierwszym sezonie w Chelsea popełni ich nadzwyczaj dużo, zapytam jednak – co z tego? Frank Lampard zostanie mianowany na menedżera Chelsea i będzie miał zostać pierwszym, który podejmie się pracy długoterminowej. Nie ma wątpliwości, że to inteligentny i łebski gość, dlatego nie mam żadnych wątpliwości, że wyciągnie wnioski z każdej porażki i błędu popełnianego po drodze.

Najczęstszym problemem menedżerów jest nieumiejętność pokonania własnego ego. Gdy szkoleniowiec wie, że popełnił błąd, ale nie chce przyznać się do błędu, będzie brnął w złą decyzję do końca. Byliśmy świadkami takich rzeczy wiele razy. Nie sądzę, aby Lampard taki był, wydaje się bowiem, że to człowiek, który potrafi przyznać się do błędu – robił to nawet w barwach Derby, gdy przyznawał że popełnił błąd. Nie jest człowiekiem, który zwali wszystko na swoich zawodników, zostawiając ich samych. Sam był graczem, więc wie doskonale jak trudno słucha się takich słów o sobie z ust menedżera.

Co więcej jakiś czas temu powiedział takie słowa o szatni Chelsea:

Łatwo powiedzieć, że to wszystko wina piłkarzy, to co się dzieje w Chelsea. Uważam że to ogromne przekłamanie. Od zawsze w klubie pracowali wspaniali trenerzy, jednak siła szatni była wykorzystywana do zwycięstw, mieliśmy naprawdę ogromną chęć wygrywania. To jest to, co chcę wprowadzić do szatni jako menedżer. To bardzo tanie, mówić o tym, że to wina piłkarzy. Chelsea to klub który zmienia menedżerów często, to klub który wymaga wyników. Nie rozumiem więc dlaczego wielkie charaktery w szatni mają być wadą, myślę że to bardzo proste i nieprawdziwe stwierdzenie. Więcej tutaj wymysłów prasy niż faktów. Faktem jest to, że Chelsea nie wygrywa wystarczająco dużo spotkań w ostatnim czasie. Klub jest oceniany tak samo jak City, United czy Liverpool. To znaczy, że jest oceniany jako topowy klub, a gdy wyniki nie są poprawne to szuka się winnych, a mówienie o tym, że to przez siłę szatni jest najłatwiejsze. To nie jest odpowiedź na problemy klubu.

Możemy być więc pewni, że tym razem nie będziemy czytać o ‚niemożliwości zmotywowania zawodników’ czy tym podobnych wymówek.

20. Lepsi wykonawcy niż w Derby County

Pisałem już o idealnym stylu gry dla Franka Lamparda, który nie był do wprowadzenia w Derby County. Ekipa Baranów bardzo długo oparta była na piłkarzy, którzy prezentowali bardzo prymitywny futbol, tak więc niektórzy nie byli w stanie zmienić swojego stylu gry (między innymi dlatego grają w Championship, a nie w Premier League), dlatego Lampard nie mógł w pełni cieszyć się ze stylu gry, który chciał, aby jego drużyna prezentowała.

Teraz jednak będzie miał do dyspozycji wiele lepszych wykonawców, otrzyma wiele lepszą technicznie pomoc, otrzyma stoperów przy których najlepszy defensor Derby (Tomori), będzie mógł się wiele nauczyć. Dość powiedzieć, że w ekipie Baranów najlepszymi piłkarzami byli młodzieżowi piłkarze, którzy nie przesiąknęli topornym stylem Derby County – a najlepszym graczem niebędącym wypożyczeniem był 18-letni Bogle, który dopiero co wyszedł z akademii. Zamiast Huddlestone’a będzie miał Jorginho, a zamiast Johnsona Kante. Na bramce będzie miał najdroższego bramkarza świata.

Pewnym jest, że warunki do wprowadzenia swojego futbolu będzie miał wiele lepsze i dopiero tu będzie można ocenić, czy potrafi wprowadzić swój styl gry w odpowiedni sposób.

21. Jego Derby potrafiło zachwycić 

W poprzednim podpunkcie nieco broniłem Lamparda, można byłoby pomyśleć, że jego Derby nie potrafiło grać w piłkę, a przecież tak nie było. To co jego ekipa zrobiła z Manchesterem United i Chelsea w Pucharze Ligi było czymś niewiarygodnym. Drugoligowiec walczył jak równy z równym z dwiema ekipami, które za jednego gracza płacą więcej niż Derby za całą kadrę. I nie był to futbol prymitywny oparty na obronie. Derby zarówno z Chelsea jak i United chciało grać w piłkę i to robiło.

Choć posiadanie piłki na korzyść The Blues było ogromne, to tak naprawdę niewiele z niego wynikało. To Derby stwarzało okazje groźniejsze i je marnowało (brak Vydry?). Warto także przypomnieć, że dwa trafienia dla Chelsea to gole samobójcze Tomoriego. Derby przyjechało na Stamford Bridge po wygraną i byli tego bliscy, do końca walcząc o końcowy tryumf.

Na Old Trafford natomiast potrafili zdominować nawet posiadanie piłki w meczu z United. Byli ekipą całkowicie lepszą i ostatecznie wygrali po rzutach karnych.

Te dwa mecze to jedynie przykład tego jak potrafiła zagrać ekipa Derby County, więc nie było jedynie tak, że wygrywali oni ze słabszymi. Frank Lampard potrafił wymówić swoim piłkarzom, że są na tyle dobrzy, aby postraszyć ekipy z TOP6 Premier League.

Spotkanie w pólfinale Play-Off z Leeds także było popisem Derby County. Choć dali się ogrywać rywalowi w meczach ligowych, to w tym najważniejszym spotkaniu rozbili ekipę Bielsy i zrobili to będąc wyraźnie lepszymi.

Derby było w tym sezonie bardzo nierówne, jednak widać było zalążki futbolu na najwyższym poziomie, za to należy chwalić menedżera. Właśnie dlatego władze klubu chcą zatrzymać Lamparda, bo wierzą, że projekt ten byłby lepszy z każdym rokiem.

22. Bliżej mu do Pepa niż do Ole Gunnara

Często czytam, że sytuacja Lamparda będzie podobna do sytuacji Manchesteru United i ich obecnego menedżera. Całkowicie się z tym nie zgadzam, podam więc kilka powodów dla których Lampardowi bliżej do Pepa niż Ole Gunnara – co nie znaczy, że jest trenerem tak dobrym jak Guardiola.

Guardiola dał radę przed podjęciem pracy w Barcelonie – podobnie jak Lampard sprawdzili się w klubie z niższej półki (Lampard w drugoligowym, Guardiola w trzecioligowym). Solskjaer nie dał rady sobie w Cardiff (najpierw w Premier League, a potem został zwolniony gdy już spadli i grali równie fatalnie w Championship). Nawet powrót do Molde nie był tak udany, przejmując drużynę mistrza kraju skończył dopiero na 6 miejscu. Co więcej OGS zostawił Molde na 6 miejscu (odchodząc z klubu po raz pierwszy), a jego następca wygrał mistrzostwo.

Guardiola i Lampard pracowali dla wielu menedżerów, poznali równe metody pracy. Jedynym wielkim menedżerem dla którego pracował OGS był Alex Ferguson. Nie miał gdzie wyciągnąć wniosków, nie miał jak uzyskać wiedzy jak metody pracy wyglądały u innych szkoleniowców. Guardiola przed końcem kariery wyjechał do Włoch aby zaczerpnąć tam włoskiej myśli szkoleniowej. Lampard nie musiał tego robić – pracował z Ancelottim i Capello.

Lampard i Guardiola znali swoje kluby od podszewki. Różnica między odejściem i powrotem Guardioli do Barcy to 6 lat. Różnica między odejściem Lamparda i powrotem do Chelsea to 5 lat. Solskjaer odchodził jeszcze za czasów Fergusona, a od tego czasu klub diametralnie się zmienił, to naturalne że po odejściu trenera który pracował tak długo wszystko odwraca się do góry nogami. Manchester United nie był takim klubem jaki pamiętał Ferguson, zmienił się zarząd, zmienili się piłkarze (nikt z aktualnej kadry nie pamięta Solskjaera jako piłkarza).

Lampard i Guardiola znaczą dla Chelsea i Barcy wiele więcej niż OGS dla Manchesteru United. Myślę że żaden fan United nie wymieniłby sympatycznego Norwega w gronie pięciu największych legend klubu. Ole Gunnar to jedynie były zawodnik, żaden młody gracz United nie dorastał z myślą, aby być jak on, tylko jak Ronaldo, Beckham czy Scholes. Ilu młodych graczy Chelsea chciało być Lampardem? Myślę że wielu.

Ten podpunkt będzie absolutnie subiektywnym spojrzeniem na tę trójkę. Solskjaer wydaje się człowiekiem pozbawionym charyzmy, oglądając jego zachowanie podczas spotkań czy konferencji prasowych wydaje się kimś, kto nie będzie w stanie poradzić sobie z trudami prowadzenia tak trudnej grupy jak piłkarze najlepszych klubów. Guardiola zaraża piłkarzy swoją miłością do futbolu, piłkarze są wręcz wpatrzeni w niego. Lampard także w Derby pokazał jak „kupić” lojalność piłkarzy, pytanie jak będzie w Chelsea?

Lampard i Guardiola wydają się ludźmi zafascynowanymi taktyką, Ole Gunnar to raczej szkoła Fergusona. Alex Ferguson wspaniałym menedżerem był, jednak Premier League zmieniła się bardzo mocno przez te lata, kiedy go nie ma. Do ligi przybyli klasowi trenerzy i coraz więcej można zobaczyć tu taktycznych spotkań – spotkania City i Liverpoolu to taktyczne cuda. Niegdyś takie spotkania w Premier League były praktycznie nie do zobaczenia, liczyła się motywacja, agresja i chęć wygranej. A Manchester United Ole Gunnara wygląda tak, jakby zatrzymali się tam w czasie. Obecne czasy to era taktyków, coraz więcej trenerów bardziej wierzy w analizę niż w to, aby szybko biegać w obie strony. Oczywiście, bieganie, motywacja i tak dalej są nadal ważne, jednak teraz nie znaczą aż tyle co kiedyś.

Lampard i Guardiola nie otoczyli się ‚starą gwardią’. Guardiola podejmując pracę w Barcelonie B zaprosił do współpracy Tito Villanovę, którego znał ze szkółki Chelsea. Był przyjacielem Hiszpana oraz kimś, kto oferuje nieco inne spojrzenie na futbol, pozostając przy okazji ‚na czasie’. Podobnie zrobił Lampard, który obejmując Derby poprosił o pomoc Jody’ego Morrisa, o którym pisałem już wcześniej. Obaj otoczyli się ludźmi których znali, którym ufali, a przy okazji którzy mogli im pomóc czy nawet czegoś nauczyć. Ole Gunnar natomiast poszedł po linii najmniejszego oporu zatrudniając byłego asystenta Fergusona (gdzie wyjaśniliśmy sobie jak bardzo futbol zmienił się od tego czasu, więc Phelan nie był najlepszym wyjściem). Wyszło więc tak, że OGS pamiętając jedynie Fergusona (nie pracując z żadnym innym dobrym szkoleniowcem), zatrudnił asystenta, który pamięta jedynie Fergusona.

Guardiola i Lampard obejmowali klub który pokonali/niemal pokonali. Guardiola jako szkoleniowiec Barcelony B rozbił pierwszą drużynę w meczu sparingowym, Lampard natomiast ze swoim Derby znakomicie pokazał się w meczu na Stamford Bridge. Cardiff Ole Gunnara było chłopcem do bicia. Kto wie – być może w tych spotkaniach w działaczach Barcelony i Chelsea zakiełkowała myśl, że jeżeli o wiele słabsza ekipa personalnie jest w stanie postawić się mocniejszej drużynie i warto dać szansę klubowym legendom?

Ostatni i najbardziej prozaiczny powód – Guardiola i Lampard zaczną pracę od początku sezonu, mogąc już podczas okresu przygotowawczego wprowadzać swój styl i poznawać graczy. Ole Gunnar musiał wejść do zespołu w trakcie sezonu, początkowo będąc jedynie trenerem tymczasowym, a nieoczekiwany splot zdarzeń sprawił, że otrzymał kontrakt na stałe. Solskjaerowi bliżej do Di Matteo niż do Lamparda, który przychodzi do klubu jako wybór Chelsea, a nie jako trener tymczasowy, aby mieć czas na znalezienie kogoś na stałe.