Polemika na Chelsea24News: Czy Sarri powinien zostać zwolniony? Tak
Polemika na Chelsea24News: Czy Sarri powinien zostać zwolniony? Tak

Polemika na Chelsea24News: Czy Sarri powinien zostać zwolniony? Tak

Co jakiś czas będziemy zamieszczać na portalu dwa teksty, w których jedna osoba będzie miała za zadanie przekonać czytelników do swojej tezy, druga z osób natomiast będzie musiała przekonać ich do tego, że autor pierwszego tekstu nie ma racji. Nieco ponad rok temu pojawił się pierwszy tekst tego typu, gdzie próbowałem przekonać was do tego, że Antonio Conte powinien zostać zwolniony z klubu, teraz napiszę dlaczego w mojej opinii Maurizio Sarri zasługuje na zwolnienie. Mój „rywal” w kolejnym tekście będzie próbował przekonać was, że Włoch powinien pozostać na stanowisku na kolejny sezon.

Przygotowałem więc dla was 18 argumentów. Zapraszam do dyskusji pod tym wpisem. Mam nadzieję, że przekonałem choć niektórych do swojego zdania.

1. Rewolucja. Takiej rewolucji potrzebuje Chelsea i jest to najlepszy moment na przeprowadzenie jej. Eden Hazard jest na skraju odejścia do Realu Madryt, a przed nami widmo zakazu transferowego i jeżeli uda się zawiesić go na najbliższe okno, to lato będzie jedynym momentem, gdy będziemy mogli dokonać transferów, by potem przez zimowe okno i kolejne letnie móc jedynie przyglądać się wzmocnieniom rywali. Trzeba to więc zaplanować w sposób przemyślany, potrzeba nam także trenera, który będzie potrafił zapanować i przeprowadzić taką rewolucję? Mam wątpliwości, czy Sarri jest takim menedżerem. Przypomnę tylko jakich szkód narobił Antonio Conte, gdy próbował przeprowadzić rewolucję. Maurizio Sarri nie ukrywa, że najchętniej nie zmieniałby niczego – mówi otwarcie, że bardzo chętnie będzie nadal pracował z tymi zawodnikami. Naciska na nową umowę dla Luiza, to on stał za nowym kontraktem dla Pedro i Marcosa Alonso. To także Sarri prosił zarząd o to, aby nie sprzedawać Williana mimo ofert za niego. To Włoch pragnie zatrzymać Gonzalo Higuaina i Mateo Kovacicia na stałe, a wiem doskonale że spora część fanów nie chce tego robić. Nie ma jednak wątpliwości, że pozostanie Sarriego oznacza pozostanie tej dwójki, a już na pewno jego usilne starania o to. Na rewolucję nie mamy szans, a przecież będziemy musieli przetrwać ponad rok bez transferów. Czy to ma szansę powodzenia? Zwłaszcza w kontekście odejścia Hazarda? Moim zdaniem nie.

2. Nieradzenie sobie z presją. Nie ma co ukrywać, że praca w Serie A to mały pikuś przy tym, co czeka na menedżera w Premier League. Nie chcę nawet wchodzić w tym podpunkcie w wątek dotyczący sportu w sensie stricte. Chcę napisać tutaj o aspekcie dotyczącym presji oraz mediów. Wydaje się, ze Maurizio Sarri pływając w dziecięcym baseniku nie zdawał sobie sprawy jak trudne jest pływanie po rozszalałym oceanie. Nikogo nie interesowało co powiedział na konferencji prasowej jako menedżer Napoli, nikogo nie interesowało gdy obrażał dziennikarkę lub gdy pokazywał środkowy fanów w kierunku fanów Juventusu. Anglia jest jednak inna, tutaj każde słowo ma znaczenie, a jedna pomyłka sprawia, że dziennikarze robią z ciebie żywą tarczę do której będą strzelać aż padniesz. Maurizio Sarri wielokrotnie w tym sezonie pokazywał, że nie wytrzymał presji, zjadł go ogrom pracy w Premier League. Wystarczy wspomnieć wypowiedzi o tym, że że nie potrafi zmotywować piłkarzy czy momenty, gdy wskazywał palcem jedynie w kierunku zawodników mówiąc, że taktyka była wspaniała. My, kibice Chelsea, doskonale wiemy że dzieje się coś złego, gdy menedżer zaczyna obierać taką taktykę – działo się to w drugim sezonie Conte oraz w trzecim Mourinho. Panowie nie rozpoczęli już kolejnych sezonów. Takie wypowiedzi są jedynie amunicją dla piłkarzy i ekspertów, którzy widzą że dzieje się coś niedobrego. Sarri próbował także co jakiś czas oszukiwać dziennikarzy i kibiców wymyślając sobie statystyki czy fakty, które nie były prawdziwe. Wystarczy wspomnieć o znacznie zaniżonej liczbie piłkarzy w wieku Hudsona-Odoi grających regularnie czy manipulując informacjami dotyczącymi liczby zwycięstw czy strzelonych bramek przez Chelsea.

3. Brak charyzmy i umiejętności prowadzenia grupy. Sytuacja z Kepą była czymś niezwykłym w klubie tej rangi. Można tłumaczyć sobie, że Kepa myślał, że chodziło o uraz, a on sam czuł się dobrze i dawał do zrozumienia, że nie potrzebna jest zmiany. Fakty są jednak takie, że ostatecznie na boisku pozostał, mimo próśb ze strony Sarriego i Zoli. Nie potrafię wyobrazić sobie takiej sytuacji u Sir Alexa Fergusona czy Pepa Guardioli. To niedopuszczalne, aby piłkarz (niezależnie od kontekstu) odmówił opuszczenia boiska, gdy trener go o to prosi. Jestem jednak zwolennikiem teorii, że takie rzeczy wynikają z braku charyzmy ze strony szkoleniowca i właśnie dlatego takie rzeczy zdarzają się trenerom takim jak Sarri czy Blanc, czyli takim którym zarzucało się niejednokrotnie brak „jaj” oraz zerową charyzmę. Na niekorzyść Sarriego działa także fakt, że w Chelsea od długiego czasu brakuje piłkarzy z silną osobowością, co tym bardziej powinno powinno pomóc mu ‚kupić’ szatnię. Włoch jednak nie potrafił tego zrobić, podobnie jak było z ukaraniem Kepy. Początkowo bowiem Sarri miał po rozmowie z Kepą ‚odpuścić mu’ i dopiero interwencja zarządu sprawiła, że Sarri zebrał się w sobie i odsunął gracza na kolejny mecz – inna sprawa że kara była w mojej opinii zbyt krótka, zwłaszcza że Caballero rozegrał bardzo dobry mecz ze Spurs.

4. Brak pomysłu na grę w piłkę w Premier League. Liga angielska jest w mojej opinii najwyższą półką jeżeli chodzi o wymagania dotyczące umiejętności taktycznych szkoleniowców. Nawet zespoły uważane powszechnie za średniaki posiadają szkoleniowców, którzy potrafią zaskoczyć ustawieniem personalnym czy taktycznym – wymienię tutaj chociażby Silvę z Evertonu czy Gracię z Watford. Dodatkowo kluby takie posiadają zawodników, którzy potrafią zrobić różnicę i jeżeli jako trener mocniejszego klubu nie pomożesz swoim piłkarzom taktycznie to możesz mieć problem. Napoli Sarriego w Serie A miało niezwykle mocną kadrę, a zwłaszcza pierwszy skład. Jak na standardy Serie A myślę że jedynie Juventus mógł się z nimi równać, nie ma co także ukrywać, że „średniaki” w Serie A nie mogły równać się z Napoli, nie posiadały także tak mocnych kadr jak zespoły z Premier League. Wobec czego Napoli Sarriego nie musiało zaskakiwać rywali taktycznie, gdyż przewaga jakościowa była przytłaczająca. W Premier League osiągnięcie takiego stanu rzeczy jest wiele trudniejsze, gdyż nawet najsłabsze kluby ligi stać na transfery za kilkanaście milionów funtów. Co sprawia, że praktycznie każda ekipa posiada w drużynie 2-3 zawodników potrafiących zrobić różnicę. Tutaj wychodzą braki taktyczne Sarriego. Gra Chelsea została rozpracowana już dawno temu, a mimo to nie uświadczyliśmy żadnych zmian. W tym sezonie można spokojnie wymienić co najmniej 6-7 spotkań, gdy Jorginho zamykany był w ten sam sposób, a drużyna nie miała na ten stan rzeczy planu alternatywnego. O ile gra z registą może być skuteczna, tak trzeba temu regiście pomóc, dodatkowo trzeba sprawić poprzez wybory personalne, że odcięcie go od gry nie możliwe. Sarri jednak oparł całą grę na Jorginho, sprawiając że zatrzymać Chelsea jest niezwykle łatwo – na 46 meczów rozegranych w rozgrywkach krajowych, Chelsea nie potrafiła wygrać aż 20 takich meczów. Zdecydowanie zbyt dużo, zwłaszcza że analizując te spotkania, wychodzi jedna prawidłowość – większość menedżerów, którzy ugrali z Chelsea punktu postawili na plaster na Jorginho. Włoch zupełnie nie ma pomysłu na to, jak wykorzystać registę w Premier League, cały jego pomysł przeniesiony z Serie A bez odpowiednich modyfikacji nie ma racji bytu.

5. Wycieranie ‚mordy’ Guardiolą. Bardzo śmieszy mnie to ciągłe bronienie się Sarrim mówieniem o tym, co zrobił Guardiola. Abstrahując już od tego, że Guardiola to fachowiec, który dominował poprzednie ligi, więc nawet zakładając gorszy sezon można byłoby mu zaufać, że teraz będzie lepiej, to wcale nie było tak źle jak próbuje wmówić światu Sarri. Porównam więc kilka statystyk dotyczących pierwszego sezonu Pepa i pierwszego sezonu Sarriego.

I) City generalnie grało dobrze – zwłaszcza w fazie ofensywnej, brakowało im jednak wykończenia, często także przegrywali mecze po jednej kontrze rywala. Na dowód podam xG City z okresu po 26. kolejce.

Wykreowali najwięcej sytuacji w lidze – 66,21 xG
Dla porównania Chelsea po 36 kolejce (10 meczów więcej) wykreowała zaledwie 59,74 xG – co zgadza się z naszym licznikiem bramek w lidze, mamy ich 60. Ile sobie wykreowaliśmy, tyle zdobyliśmy na przestrzeni sezonu.

II) City miało pecha w sytuacjach obronnych. Można to także nazwać brakiem umiejętności bramkarza i stoperów.

Ich wskaźnik xGA (against) na koniec sezonu wynosił 29,61, jednak stracili aż 39 bramek, o dziesięć ‚za dużo’. To oznacza, że rywale najczęściej strzelali bramki z trudnych sytuacji lub po jednej lub dwóch sytuacjach na mecz.

Nasz wskaźnik xGA wynosi na ten moment już 36,49, a straciliśmy 39 bramek, więc zaledwie 2,5 ponad stan. Tutaj też jest prawie tyle, na ‚ile sobie zasłużyliśmy’.

III) Licząc samą Premier League, Pep dał zagrać w lidze 22 zawodnikom w liczbie powyżej 500 minut. Sarri dał zagrać 18 (trzeba jednak brać pod uwagę, że odejście Moraty i przyjście Higuaina dodało mu jednego gracza, a gdyby nie chęć odejścia przez Moratę nowy napastnik by nie przybył). Co więcej – patrząc na liczbę graczy z tysiącem minut, w Chelsea jest tylko 13, w tamtym City było 16.

Podsumowując – Guardiola ciągle szukał rozwiązań, ciągle rotował i szukał optymalnego składu. Nie zamknął się na jedenastce i ich dwóch zmiennikach.

IV) Guardiola w samej lidze w sezonie 16/17 spróbował sześciu formacji (wychodząc nimi – nie trzeba jednak wspominać o tym, że zmieniał je także w trakcie spotkań).

Sarri do tej pory korzysta z zaledwie jednego ustawienia (które zostało już rozgryzione swoją drogą). Raz czy dwa razy w trakcie meczu zmienił na 4-2-3-1 które jest przy 4-3-3 małą zmianą – chodzi jedynie o odwrócenie trójkąta.

Podsumowując – Guardiola szukał ciągle rozwiązań, mimo generalnie dobrej gry, stwarzania masy szans oraz małej liczby szans po stronie rywala. Sarri nawet jak nie idzie trzyma się kurczowo swojego ustawienia (nie wspominając o założeniach).

V) Porażka 0-4 z Evertonem to anomalia. Obie drużyny stworzyły sobie wówczas podobną liczbę xG (0,57), jednak Everton wyprowadzał kontry, w których wychodziło im wszystko. Taki mecz zdarza się bardzo rzadko.

Aby zobrazować wam jak mało to 0,57 to my w spotkaniu z City (tym 0-6) stworzyliśmy sobie 0.90 xG. Everton stworzył w tym sławentym meczu z City połowę mniej.

Nasze ostatnie porażki jednak są zasłużone – City stworzyło sobie ponad 4 xG, Arsenal ponad 2 xG, Everton ponad 2 xG, Bournemouth również. Wszystkie te ekipy stwarzały sobie więc ponad czterokrotnie więcej okazji niż Everton który rozbił City.

VI) W drugiej części sezonu (po nowym roku) City przegrało tylko dwa spotkania ligowe (jedno z Chelsea). Maszyna Guardioli zaczęła trybić i już wtedy powstawały podwaliny pod kolejny sezon. Tak genialny sezon. Od początku 2017 do końca sezonu 2016/17 przegrali czterokrotnie (słynny mecz z Evertonem, Chelsea, Monaco oraz Arsenal po dogrywce).

Chelsea w tym roku przegrała 5 spotkań ligowych, a ogólnie było ich 8.

Pierwszy sezon Guardioli w Premier League różnił się ogromnie od pierwszego sezonu Sarriego – jedynym podobieństwem są wysokie porażki, chociaż mają one inne przyczyny.

Sarri może naturalnie wzorować się na swoim idolu, szkoda jednak że na jego ‚plecach’ chce kupić sobie kibiców, zwłaszcza że jego argumenty są po prostu błędne.

6. Znaczący regres formy ofensywnej. Myślę że spora część fanów zgodzi się ze mną, że najlepszy okres Sarriballa przypada na początek sezonu. Trudno orzec z czego to może wynikać, ale okazuje się, że im dalej w las tym Sarri coraz bardziej się gubi, a drużyna gra coraz gorzej. Może to naturalnie wynikać z tego, że Chelsea została już rozgryziona, a nowych pomysłów ze strony włoskiego menedżera brak? Złudne wrażenie mocnej Chelsea mógł sprawić także łatwiejszy terminarz jesienią, gdyż jedyne wyjazdowe spotkanie z TOP6 było meczem z Tottenhamem. Resztę meczów zagraliśmy u siebie.

Po 19 kolejkach ligowych mieliśmy 35,8 xG oraz 18,14 xGA. Co dawało średnio 1,88 xG i 0,95 xGA na mecz.
W następnych 17 kolejkach mamy 23,94 xG oraz 18,35 xGA. Co daje średnią 1,40 xG oraz 1,07 xGA. O ile rywale konstruują podobną liczbę sytuacji, tak strzelamy mniej. Brak pomysłu?

7. Ułomność taktyczna. Zahaczyłem o ten wątek w poprzednim podpunkcie, jednak tu go rozwinę. Maurizio Sarri zarzeka się, że stale analizuje grę przeciwników, a obrazek podczas meczu, na którym notuje coś w magicznym notesie wdarł się już do klasycznych. Co jednak na tym zyskuje trener? Jeżeli faktycznie tak namiętnie analizuje grę rywala, a mimo to Chelsea gra cały czas tak samo, to musi wynikać z tego tylko jedno – jest ułomny taktycznie. Dobry trener potrafi uwypuklić dobre strony swojej ekipy i sprawić, aby te złe nie były tak widoczne. Powiedzielibyście to o Chelsea? Decyzje Sarriego są wręcz zupełnie niezrozumiałe dla niedzielnego fana, a co dopiero dla analityków piłkarskich. Wspomnę tylko o sytuacji, którą wyłapali analitycy Manchesteru City, chodzi o Jorginho, który bardzo często wychodzi zbyt wysoko do pressingu, pozostawiając za sobą wolną strefę, w taki sposób City konstruowało swoje ataki. Maurizio Sarri pracujący z piłkarzem czwarty rok nie zauważył takiej rzeczy. Do tej pory także nie zauważył problemu wynikającego z Alonso, który zbyt wąsko atakuje rywali, przez co obrońcy nie muszą pozostawiać szczelin i się rozchodzić. Są szkoleniowcy, który co mecz zaskakują czymś rywala – wystarczy powiedzieć o Kloppie czy Guardioli, którzy ciągle kombinują przy zestawieniu personalnym i taktycznym, mimo iż mają mocne składy i mogliby próbować zawsze grać tak samo. Zaskakujące jest to, że to oni idą w tym sezonie po rekordowe zdobycze punktowe, prawda? Sarri jest zatem kłamcą (nie analizuje rywali) lub jest zwyczajnie miernym taktykiem. Co byłoby dla niego korzystniejsze?

8. Brak patrzenia w przyszłość. Uważam że na świecie istnieją dwa rodzaje szkoleniowców, tacy którzy gwarantują jedynie wynik i zatrudniasz ich w tym celu, a gdy tego wyniku nie dają, stają się zupełnie bezużyteczni, a nawet szkodliwi. Druga grupa to szkoleniowcy, którzy nawet gdy nie dają wyniku, dają wiele w innych aspektach. Do pierwszej grupy przydzielam między innymi dwóch byłych szkoleniowców Chelsea, Antonio Conte oraz Jose Mourinho, uważam także że należy do nich Maurizio Sarri. Ciężko mi znaleźć jakiegokolwiek przesłanki za tym, by przydzielić go do drugiej grupy. Weźmy na przykład takiego Pepa Guardioli – nawet gdy wyniki nie były najlepsze w pierwszym sezonie (były sporo lepsze niż u nas, o czym już sobie napisaliśmy), to nie było wątpliwości, że City zmierza do czegoś wielkiego. Guardiola uczył się Premier League metodą prób i błędów, testował kolejne formacje i taktyki. Sprawdzał piłkarzy na kilku pozycjach, tak aby mieć informacje, które okażą się przydatne w kolejnym sezonie. Maurizio Sarri taki nie jest, Włoch patrzy jedynie na kolejne spotkanie, nie dba o to, co będzie za tydzień czy dwa, chce jedynie zrobić wynik dzisiaj, a jutro będzie zmartwieniem gdy się obudzi kolejnego dnia. Problem wynika z tego, że Sarri nie daje także wyniku i staje się bezużyteczny, a nawet szkodliwy. Przykładem niech będzie kontuzja Rudigera, gdzie Sarri tak bardzo myślał o najbliższym meczu, że sprawił iż Rudiger musiał szybciej trafić na stół operacyjny i prawdopodobnie jego przerwa się wydłużyła. Swoich krótkodystansowym myśleniem sprawił, że Callum Hudson-Odoi chce odejść, a Ethan Ampadu ma stracony sezon. Włoch tak bardzo uzależnił grę Chelsea od Hazarda, że nigdy Belg nie był tak kluczowy dla tego zespołu, a przecież bardzo prawdopodobnie odejdzie po sezonie. Gdzie tu długoterminowa wizja? Zwłaszcza że Roman Abramowicz zatrudniając Sarriego miał być przekonany, że to właśnie trener z wizją i pomysłem na wiele lat, nie zdawał sobie sprawy z tego, że zatrudnił Antonio Conte, który zamiast długiej piłki od bramkarza preferuje krótkie podanie do obrońcy. Letnie informacje dotyczące poszukiwań trenera przez Chelsea mówiły o tym, że klub szuka kogoś, komu można byłoby zawierzyć budowanie klubu przez kilka lat. Nie ma co się jednak oszukiwać, nie zatrudniliśmy Kloppa. Maurizio Sarri ‚zmarnował’ cały sezon na granie pod wynik w każdym kolejnym meczu i jeżeli zostanie na stanowisku zaczniemy od zera w kolejnym sezonie. Z tymi samymi problemami, bez żadnych odpowiedzi. Tak wykorzystał swój rok Maurizio Sarri, a na dodatek gramy gorzej niż na początku.

9. Paskudne traktowanie młodzieży. Callum Hudson-Odoi dostanie osobny podpunkt, tutaj chciałbym napisać o pozostałych piłkarzach młodzieżowych, którzy stracili wiele ze względu na bardzo dziwne prowadzenie kadry przez Sarriego. Zwłaszcza Ethan Ampadu padł ofiarą Maurizio Sarriego. Pozwólcie że nakreślę jego sytuację – w poprzednim sezonie rozegrał ponad 400 minut dla pierwszej drużyny, a ogólnie rozegrał niecałe 2000 minut – zwłaszcza że pod koniec sezonu doznał urazu i opuścił ostatnie dwa miesiące. Dwa tysiące minut to wystarczająca liczba, aby piłkarz mógł się rozwijać, a kilka szans w pierwszej drużynie jeszcze napędziło go do cięższej pracy. Każdy był przekonany, że Ethan ma przed sobą jeszcze lepszy sezon, gdzie będzie mógł się wykazać i przy okazji rozwijać jeszcze mocniej. Tak się jednak nie stało. Gdy Ampadu otrzymał kilka ofert wypożyczenia, Maurizio Sarri poprosił zarząd o to, aby te oferty odrzucić, argumentując to tym, że Walijczyk będzie włączony do pierwszej kadry zespołu, obiecał mu także szanse na grę. Coś, co miało być zbawieniem dla młodego piłkarza, okazało się przekleństwem. Agent piłkarza niedawno powiedział otwarcie o tym, że Sarri okłamał jego klienta na temat szans, przez co ten nie powędrował na wypożyczenie, a co gorsza – przez to że jest włączony na stałe do pierwszej kadry, Ampadu nie otrzymywał zgody na grę w rezerwach, musiał być bowiem do dyspozycji pierwszego zespołu. Dla pierwszej drużyny rozegrał więc tylko 280 minut, a ogólnie 823 minut. To mniej niż 10 pełnych spotkań. Rozwój młodego stopera został znacznie zatrzymany. Jak tłumaczył się z całej sprawy Sarri? Powiedział tylko, że nadal nie wie, na jakiej pozycji widziałby Ampadu i dopiero gdy się tego dowie, zacznie go rozwijać. Czym zasugerował, że nawet na treningach młody Walijczyk służy przede wszystkim jako tyczka treningowa lub zapchajdziura podczas spotkań treningowych.

10. Callum Hudson-Odoi. Kolejny przykład zawodnika, który został okłamany przez trenera i dopiero wielkie naciski ze wszystkich stron sprawiły, że zaczął otrzymywać jakiekolwiek szanse na grę. Anglik doskonale rozpoczął współpracę z Sarrim, ze względu na mundial i brak Hazarda oraz Williana otrzymywał szanse w sparingach przed sezonem, w których w mojej opinii nie zawodził wcale. Wydawało się, że Włoch zakochał się w młodym piłkarzu, zwłaszcza kiedy wyszedł w pierwszym składzie na Manchester City. Potem było już jednak tylko gorzej. Kolejne spotkanie w barwach Chelsea rozegrał dopiero po dwóch miesiącach, otrzymał minuty z ławki w spotkaniu z BATE. Do końca fazy grupowej LE rozegrał zaledwie 215 minut, a mógł zagrać łącznie 540. Dopiero oferta ze strony Bayernu sprawiła, że Callum zaczął grać więcej – podeprę się tutaj statystykami.

Do stycznia rozegrał on zaledwie 317 minut. Cztery miesiące i 317 minut.
Podczas styczniowego okna transferowego rozegrał 278 minut. Przez trzydzieści dni otrzymał praktycznie tyle, co od początku sezonu.
Po zamknięciu okna znowu zaczął grać mniej, gdyż do marca rozegrał 150 minut. Wydawało się, że zagrożenie minęło i Callum ‚wrócił na swoje miejsce’.
Wówczas jednak zaczął grać więcej, jednak nie możemy przesadzić i powiedzieć, że grał dużo, bowiem otrzymał przez niecałe dwa miesiące 422 minuty.

Potem doznał fatalnej kontuzji, która wykluczy go na długi czas. Tak czy inaczej ciężko oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie medialna nagonka na Sarriego, to Hudson-Odoi grałby wiele mniej, zwłaszcza w wiosennym okresie. Sarri cały czas tłumaczył się tym, że Hudson-Odoi musi poprawić się w fazie defensywnej, co brzmiało zabawnie z ust menedżera, który nazywał Marcosa Alonso jednym z najlepszych obrońców świata.

11. Traktowanie Gary’ego Cahilla. Kapitan Chelsea, brzmi dumnie, prawda? Na pewno? Mam wrażenie, że w tym klubie kapitan jest osobą trędowatą, a na pewno takie wrażenie stara się stworzyć menedżer Chelsea. Nie jest tajemnicą, że Gary Cahill wiedział w zimowym oknie transferowym, że nie dostanie szans na grę, a on sam zdecydował się pozostać w klubie, ze względu na swoją tygodniówkę. Czy to ambitne? Nie. Czy to godne pochwały? Nie. Czy zasługuje przez to na takie poniżanie? Na pewno nie. Dziennikarze powiązani z klubem informowali nas już kilkukrotnie, że szatnia ma za złe Sarriemu sposób, w jaki obchodzi się z Cahillem. Ma traktować kapitana niemal jak ducha. A gdy szuka rady dotyczącej drużyny udaje się bezpośrednio do Azpilicuety, tak jakby to on był kapitanem, a nie jedynie zastępcą Anglika. Nikt nie wymaga od Włocha tego, aby grał Garym Cahillem, zwłaszcza gdy minut nie otrzymuje także Ethan Ampadu. Miło byłoby jednak, gdyby kapitan w swoim ostatnim sezonie w klubie był traktowany z godnością. Można Cahilla lubić lub nie, jednak ciężko mu odmówić tego, że przez lata oddawał serce dla klubu. Ja sam nie jestem w stanie nazwać go świetnym stoperem, ale nie potrafiłbym także powiedzieć, że był piłkarzem, który nie wykazywał zaangażowania. Mały Terry, takim będę go pamiętał. To wstyd, że w taki sposób menedżer traktuje tak ważną postać, zwłaszcza że Gary mógłby przydać się po prostu jako doradca Sarriego, który przecież narzeka na konferencjach, że nie potrafi dotrzeć do tych ludzi. Być może kapitan będzie potrafił? W końcu za coś otrzymał tę opaskę, prawda?

Podobna sytuacja spotkała Danny’ego Drinkwatera, jednak w jego przypadku ciężko wymagać od Sarriego, aby zrobił z niego doradcę w sprawach szatni.

12. Faworyzowanie i brak rywalizacji. Cesc Fabregas wypowiedział jakiś czas temu bardzo szczere słowa na temat rywalizacji w klubie, a właściwie jej braku. Daleki jestem od krytyki Jorginho, jednak nie można ukryć faktu, że można było odpowiednio rozdysponować siłami Brazylijczyka i Fabregasa. Mogli także grać obok siebie w niektórych meczach. Nie w oczach Sarriego – Fabregas zagrał w tym sezonie zaledwie 175 minut w Premier League i odszedł zimą do Monaco w poszukiwaniu gry. A oto słowa Hiszpana:

Mogłem przedłużyć umowę z Chelsea, jednak do klubu przybył menedżer z piłkarzem, który był dla niego niczym syn, była to dla mnie trudna sytuacja, gdyż grał on praktycznie w każdym meczu. Ja także chciałem grać, kocham futbol, gdy grałem dla Chelsea byłem szczęśliwy. Dlatego odszedłem, gdyż nieważne czy byłbym lepszy czy gorszy i w jakiej byłbym formie, nie było to możliwe, abym grał regularnie.

Wspomniany wyżej Callum Hudson-Odoi także chciał odejść ze względu na brak szans na grę. W momencie odejścia Fabregasa, Ruben Loftus-Cheek grał jeszcze mniej od Hiszpana, dopiero po jego odejściu zaczął otrzymywać więcej szans, jednak nadal nie przekroczył w tym sezonie tysiąca minut w lidze i nie ma już na to szans. Krytykowany przez wielu kibiców Marcos Alonso utrzymuje miejsce w jedenastce niezależnie od formy, a kiedy przez jakiś czas to Emerson zajął jego miejsce, Sarri ‚usadził’ Brazylijczyka słowami, że to tylko tymczasowa sprawa, ponieważ Marcos wraca do optymalnej formy i to on jest numerem jeden. Czy tak powinno to wyglądać?

Olivier Giroud także bardzo mocno narzeka na fakt, że nie otrzymuje szans – dość powiedzieć, że Gonzalo Higuain mimo przybycia do klubu w styczniu ma już więcej minut w Premier League. Podobnie jak Morata, który w styczniu odszedł. Francuz także nie rozumie na jakiej zasadzie ma działać rywalizacja w klubie i czy ona w ogóle istnieje.

13. Brak gwarancji na sukces. Pisałem już o tym, że Sarriego umieściłbym wśród trenerów stawiających na wynik ponad wszystko. Pytanie tylko, czy podobnie jak Conte czy Mourinho potrafi ten sukces osiągnąć? Cała kariera Sarriego to wieczne porażki. Co więcej – Włoch po raz pierwszy w życiu zagrał w finale dopiero w Chelsea. Fakty są przytłaczające – dwóch poprzednich trenerów przed Sarrim w Chelsea wygrywało mistrzostwa kraju. Czy Sarri będzie potrafił to osiągnąć? Dwóch poprzednich trenerów Napoli wygrywało trofea (Puchar Włoch), Sarri tego nie uczynił – odpadał z Pucharu Włoch kolejno z Interem, Juventusem i Atalantą. Liga Europy? Odpadał z Villarrealem oraz RB Lipsk. Sarri mimo ogromnego doświadczenia w piłce nie może poszczycić się żadnym tryumfem. Co więcej – mocny wpływ na brak wygranej z City mogła mieć sytuacja, gdy Kepa nie chciał opuścić boiska. Naturalnie przegrana w karnych to loteria, jednakże nadal trzeba pamiętać, że Sarri po raz pierwszy w życiu mógł cokolwiek wygrać. To oczywiście nie skreśla tego trenera, gdyż przykładowo Pochettino także nie wygrał niczego, jednak jego z pewnością mógłbym umieścić w gronie trenerów, którzy poza wynikami gwarantują multum innych rzeczy.

14. Mentalność przegranych. Mario Melchiot udzielił jakiś czas  wywiadu, w którym wyśmiewał Maurizio Sarriego za słowa na niektórych konferencjach. Gdzie Sarri narzekał na słabą mentalność drużyny oraz to, że zbyt często przegrywają mentalnie spotkania. Były zawodnik Chelsea, uważa, że to trener musi sprawić, że mentalność drużyny stanie się inna i jego zdaniem Maurizio Sarri broni się rzeczami, za które powinien być ganiony jako trener. Melchiot twierdzi, że będąc piłkarzem widział różnice mentalności drużyny u kolejnych menedżerów, bo to właśnie szkoleniowiec ma być tym, który sprawi że mentalność drużyny będzie odpowiednia. Drużyny Sarriego natomiast słyną z tego, że przegrywają wszystkie kluczowe momenty. Podobnie zresztą może być w tym sezonie, wszak przed nami najważniejsze mecze sezonu i jak poradzi sobie z tym Sarri?

15. Zakaz wstępu do szatni w przerwie? Maurizio Sarri pół żartem, pół serio, powiedział jakiś czas temu, że może najlepiej będzie, jeżeli nie będzie wchodził do szatni w przerwie spotkania, gdyż bardzo dużo bramek Chelsea traci tuż po przerwie, w tym sezonie każdy z was spokojnie wyliczy przynajmniej 5-6 takich przypadków. Wracam do tego co powiedział Melchiot oraz samych rozmów motywacyjnych Sarriego, co musi dziać się w szatni, jeżeli w poprzednim sezonie nie było takich problemów? Być może Sarri używa nieodpowiednich słów albo robi coś, co wręcz dekoncentruje piłkarzy? Jedna sytuacja może być przypadkiem, podobnie jak dwie lub trzy, jednak regularne i powtarzające się rzeczy już nie.

16. Buractwo i ignorancja. Chelsea przegrywa z Manchesterem City 0-6, a Maurizio Sarri udaje że nie zauważa Pepa Guardioli i udaje się do tunelu. Pep Guardiola mimo takiego zachowania kolegi po fachu nadal broni go na konferencji i próbuje wytłumaczyć ten blamaż Chelsea. Finał Carabao Cup – Kepa odmawia zejścia, Sarri z furią rozpina bluzę i kieruje się ku wyjściu, w ostatniej chwili pojawia się przejaw myślenia i wraca na stadion. Co chciał uczynić? Callum Hudson-Odoi rozegrał debiutancki mecz dla reprezentacji Anglii, skrzydłowy był z pewnością dumny ze swojego osiągnięcia, a co zrobił Sarri? Powiedział na konferencji, że generalnie Czarnogóra to zespół wręcz fatalny i nie ma co się podniecać osiągnięciem młodego zawodnika. Podobnie jak po meczu z Brighton, gdzie Hudson-Odoi rozegrał świetnie spotkanie, a Sarri (niby żartem) musiał wetknąć szpilkę w młodego zawodnika i powiedział o tym, że zmarnował przecież świetną sytuację i nie może odlecieć!

Zabawny jest także dla mnie fakt, że Sarri jako wielki fan Pepa Guardiola powtarza najbardziej puste frazesy, co jest wręcz zaskakujące. Włoch na jednej z konferencji prasowej został zapytany skąd niechęć do jakichkolwiek zmian personalnych czy taktycznych odpowiedział, że Guardiola też nigdy nic nie zmieniał i wygrywał bardzo dużo. Ciekaw jestem o jakiego Guardiolę chodziło wówczas trenerowi Chelsea, bo chyba nie o tego, który jest synonimem stałych rotacji w składzie (słynne do wylosowania piłkarzy, których wystawi Pep), jest także często krytykowany, że znowu ‚za mocno przeszarżował w Lidze Mistrzów’ w kwestii taktyki, wychodząc dziwnym ustawieniem czy taktyką. To przerażające jak wielkim ignorantem jest Maurizio Sarri w kwestii swojego idola.

17. Wyniki. Wiecie już doskonale, że dzielę trenerów na dwie kategorie bla bla bla… Wyniki w przypadku menedżera takiego jak chociażby Jurgen Klopp czy Mauricio Pochettino nie są kluczowe i choć w przypadku ich klubów ‚gablotka jest pusta’, tak ciężko oprzeć się wrażeniu, że te kluby mają przed sobą jeszcze wiele dobrego z tymi szkoleniowcami. Sarri natomiast nie prezentuje takiego samego podejścia i w przypadku szkoleniowca, któremu zależy głównie na wyniku, należy sprawdzić jak wyglądają jego wyniki.

Oto one:
Tylko w trzech sezonach ery Abramowicza mieliśmy tak mało punktów po 36 kolejkach:

2011/12 – 61 punktów
2015/16 – 49 punktów
2017/18 – 67 punktów
2018/19 – 68 punktów

Tylko w jednym sezonie mieliśmy tak mało zdobytych bramek:
2015/16 – 56
2018/19 – 60

Tylko w dwóch sezonach mieliśmy tak dużo straconych bramek:
2018/19 – 39 bramek
2011/12 – 41 bramek
2015/16 – 49 bramek

Tylko w 4 sezonach mieliśmy tak dużo porażek ligowych
2010/11 – 8
2011/12 – 9
2015/16 – 11
2017/18 – 9
2018/19 – 8

18. Przegrał nawet z nałogiem. To już tak żartobliwie, ale musiałem o tym wspomnieć. Sarri obiecał ojcu, że rzuci palenie, a jednak nie potrafił tego zrobić, do tego stopnia że nawet podczas spotkań musi żuć filtr od papierosa. Tego punktu nie bierzcie jednak na poważnie.

 

Patronite

O autorze

Related posts

X