Home / Artykuł / Historia “Ery Abramowicza” w pigułce – sezon 2010/11!

Historia “Ery Abramowicza” w pigułce – sezon 2010/11!

Poprzedni sezon zakończony dubletem na zawsze pozostanie w sercach fanów Chelsea. Nigdy wcześniej i nigdy później w erze Abramowicza, The Blues nie grali tak efektownego futbolu – nie dość że na wskroś ofensywnie, to dokładali do niego masę bramek w kolejnych spotkaniach. Mało kto mógł przewidzieć, że tak wielki kryzys spotka klub w trakcie sezonu, jednak trzeba przyznać – gonitwa za Manchesterem United w ostatnich kolejkach była wspaniała. Zapraszam was na przegląd sezonu 2010/11!

Domowe stroje Chelsea zmieniły się nieznacznie – na kołnierzu pojawiły się tylko czerwone kolory. Za to wyjazdowe t-shirty wyglądały zupełnie inaczej – tym razem mieniły się w czerni i pomarańczy. Pierwszy strój bramkarza był zielono-żółty.

Pierwszym asystentem Carlo Ancelottiego pozostał Paul Clement, ważną rolę w sztabie pełnił także Ray Wilkins, jednak on nie pracował w Chelsea zbyt długo w tym sezonie. W połowie listopada został zwolniony przez klub – pojawiło się wiele teorii na temat powodów odejścia Wilkinsa, jednak tak naprawdę do dzisiaj nie wiemy co się wydarzyło. Mówiło się między innymi o tym, że Wilkins miał problemy z nadużywaniem alkoholu, były jednak także takie pogłoski, że Abramowicz chciał mieć zwyczajnie swojego człowieka w szatni – podobnie jak w przypadku Mourinho i Avrama Granta. Tym razem szpiegiem Abramowicza został Michael Emenalo, który został asystentem Carlo Ancelottiego. Nigeryjczyk pełnił rolę zwolnionego Wilkinsa. A dotychczas był szefem skautów.

Letnie okno transferowe było bardzo skromne – Chelsea dokonała czterech transferów gotówkowych, jednak tylko dwóch piłkarzy do pierwszej drużyny. Klub zasilili Yossi Benayoun oraz Ramires. Do szkółki włączeni zostali Tomas Kalas oraz Matej Delac. The Blues przez całe letnie okno transferowe próbowali pozyskać Fernando Torresa z Liverpoolu – sam piłkarz początkowo był chętny na przeprowadzkę, jednak zarząd Liverpoolu obiecał mu, że dokonają jeszcze latem niezbędnych wzmocnień do tego, by walczyć o najwyższe cele. Fernando odrzucił więc ostatecznie ofertę The Blues i pozostał w Liverpoolu – jak dobrze wiemy trafił do Chelsea pół roku później.

Wiele teorii narosło wobec tego transferu – co ciekawe wiele wyjaśnił Pepe Reina w swojej biografii. Wyznał tam, że Fernando Torres został oszukany przez The Reds. Zarząd klubu obiecywał mu wzmocnienia, które nie nadeszły. A Luis Suarez  oraz Andy Carroll mieli zostać pozyskani za pieniądze uzyskane z transferu Hiszpana, a nie by grać z nim. Reina pisał o tym, że już na kilka dni przed faktycznym odejściem, wszyscy wiedzieli że Hiszpan odchodzi do Chelsea. Liverpool wszystko jednak wstrzymywał do ostatniej chwili – to już niepotwierdzone teorie, jednak według niektórych Fernando Torres nie przeszedłby pełnych testów medycznych w Chelsea, stąd przedłużanie transferu do ostatniego dnia i ostatnich godzin, by The Blues mogli przeprowadzić tylko te najszybsze badania. Kolano Hiszpana miało być w opłakanym stanie i tego obawiał się Liverpool.

Nie jest także tajemnicą, że sam Carlo Ancelotti niezbyt widział Torresa w swoim zespole. Jego wyborem był młodziutki Sergio Aguero. Włoch poprosił bowiem w styczniu o napastnika, który mógłby grać za plecami Drogby, tak aby mogli oni stworzyć duet. Argentyńczyk odmówił jednak transferu do Chelsea, wówczas Roman Abramowicz sięgnął po swojego ulubieńca, który nijak pasował do profilu poszukiwanego przez Ancelottiego.

Zimą do klubu trafił także David Luiz w ramach transferu łączonego. Na konto Benfiki powędrowały pieniądze, a Chelsea zaoferowała także Nemanję Maticia. W drugą stronę trafił Luiz.

Klub opuścili piłkarze, którym wygasały kontrakty, nie wiadomo czy oni sami nie chcieli ich przedłużyć, czy nie było takiej woli klubu. Pewnym jest jedynie, że Joe Cole domagał się podwyżki, na co klub nie chciał przystać. Tak czy inaczej zespół opuścili Cole, Ballack oraz Belletti. W sierpniu zespół opuścił także Ricardo Carvalho, który zapragnął znów trenować pod wodzą Jose Mourinho, który objął właśnie Real Madryt.

Do Brazylii wrócił natomiast Deco – nie podano kwoty jaką Chelsea zarobiła, jednak dzięki temu transferowi uzyskali pierwokup kilku młodych wychowanków Fluminense. Jeden z nich jest obecnie graczem The Blues wypożyczonym do Newcastle – kojarzycie?

Już sparingi nie napawały optymizmem. Chelsea wygrała tylko jeden z czterech spotkań towarzyskich i to ten pierwszy. Po 1-0 z Crystal Palace przyszedł czas na 1-3 z Ajaksem, 1-2 z Eintrachtem oraz 1-2 z HSV.

Do meczu o Tarczę Wspólnoty nie przystępowaliśmy więc z ogromnym entuzjazmem i były to słuszne przypuszczenia. Ekipa sir Alexa Fergusona dość łatwo poradziła sobie z Chelsea i wygrała 3-1 w ‘najważniejszym meczu sparingowym w Anglii’.

PREMIER LEAGUE

To co wydarzyło się jednak w pierwszych meczach ligowych przerosło oczekiwania największych optymistów. Piłkarze Chelsea szybko zapomnieli o słabych przygotowaniach do sezonu i w pierwszej kolejce rozbili West Brom prowadzony przez Roberto di Matteo, strzelając aż sześć bramek. Kolejne spotkanie? Znowu 6-0! Tym razem z Wigan, w którym grał Victor Moses. W ostatnim meczu września The Blues podejmowali Stoke, oni również nie potrafili zdobyć gola, a Chelsea strzeliła dwa – autorstwa Drogby i Maloudy. Chelsea była liderem, zdobyła 14 goli, nie straciła żadnej. Carlo Ancelotti został menedżerem miesiąca i nikt nie mógł się dziwić. Piłkarzem miesiąca został Paul Scholes.

Pierwszą bramkę w lidze Chelsea straciła dopiero w czwartej kolejce – West Ham (prowadzony przez Zolę) co prawda zdołał strzelić gola, jednak ostatecznie i tak przegrali. Niecodziennym wydarzeniem były dwa gole Essiena. Reprezentant Ghany nie przyzwyczaił nas do dubletów. To jak bardzo gniotła Chelsea kolejnych rywali niech świadczy fakt, że w pierwszych pięciu meczach stracili tylko jedną bramkę i strzelili aż 21. Start sezonu był fenomenalny, jednak kiedyś taka seria musiała się skończyć. Skończyła się więc w szóstej kolejce – The Blues po raz pierwszy nie strzelili bramki i przegrali 0-1 z Manchesterem City, jedyną bramkę dla Obywateli zdobył Carlos Tevez – nowy nabytek klubu. Mimo to Chelsea nadal była liderem Premier League, mając aż trzy punkty przewagi nad drugim w tabeli Manchesterem United. To był jednak miesiąc West Brom – menedżerem miesiąca został Roberto di Matteo, a piłkarzem Peter Odemwingie.

Październik to miesiąc, w którym Chelsea znowu nie odniosła żadnej ligowej porażki i zwiększyła swoją przewagę nad drugim w tabeli Manchesterem. Zacznijmy jednak od początku – najpierw przyszedł czas na derbowe zwycięstwo z Arsenalem, bramki dla niebieskich strzelali Drogba i Alex. Szczególnie ta druga bramka będzie zapamiętana przez jeszcze długi czas – fenomenalne uderzenie z rzutu wolnego. Potem przyszła pechowa strata punktów z Aston Villą, mecz zakończył się remisem 0-0. Dwa ostatnie mecze w miesiącu to już nie tak efektowne zwycięstwa: z Wolves oraz Blackburn. Menedżerem miesiąca został David Moyes, a graczem Rafael van der Vaart z Tottenhamu.

Remember, remember, we are shit in November – to właśnie po tym sezonie wśród fanów Chelsea zapanowało to słynne powiedzenie. Jak wyglądał ten miesiąc? Fatalnie! W pięciu meczach The Blues zdobyli zaledwie cztery punkty. Na samym początku mierzyliśmy się z Liverpoolem – Chelsea przegrała 0-2, a obie bramki w spotkaniu zdobył Fernando Torres – kibice Chelsea byli wówczas pewni, Hiszpan musiał w końcu trafić na Stamford Bridge, to było jego przeznaczeniem. Potem udało się ograć Fulham i to na tyle dobrych wspomnień z listopada 2010.

Dwa kolejne spotkania to dwie porażki – 0-3 z Sunderlandem było z pewnością jednym z największych upokorzeń Chelsea na Stamford Bridge w erze Romana, a pechowa strata punktów z Birmingham była po prostu pechowa. Na sam koniec przyszło nam jeszcze zremisować z Newcastle, a bramkę w tym meczu dla gospodarzy zdobył Andy Carroll – przyszły następca Fernando Torresa w Liverpoolu. Wrzesień był miesiącem West Bromu, a listopad miesiącem Boltonu – menedżerem miesiąca został Owen Coyle, a graczem jego podopieczny, Johan Elmander. Tak słaby miesiąc nie mógł zakończyć się dla Chelsea inaczej niż utratą pozycji lidera. The Blues spadli więc na drugą lokatę, ale tracili do United zaledwie dwa oczka.

Grudzień nie był wiele lepszym miesiącem dla The Blues – znowu brakowało pary w ofensywie, nie miał kto zdobywać bramek, a kolejne drużyny kradły punkty liderowi. Najpierw przyszły dla remisy: Tottenham oraz Everton, a potem porażka wyjazdowa z Arsenalem. Strzelcem jednej z bramek dla Kanonierów był Cesc Fabregas. Dopiero w ostatniej kolejce rozgrywanej w roku 2010, Chelsea wygrała – po bramce Maloudy The Blues zdobyli trzy punkty w meczu z Boltonem. Sytuacja klubu w tabeli była coraz gorsza – drużyna Ancelottiego spadła na czwartą lokatę i było pewne, że potrzebne są wzmocnienia. Menedżerem miesiąca został Roberto Mancini, a graczem miesiąca skrzydłowy Arsenalu, Samir Nasri.

Styczeń zaczął się dla Chelsea równie słabo jak kończył poprzedni rok – The Blues nie potrafili strzelać goli i zwyciężać. Efektem tego były dwa kolejne mecze ze straconymi punktami. Najpierw strzelanina z Aston Villą skończyła się wynikiem 3-3, a potem po samobójczym trafieniu Bosingwy Chelsea przegrała z Wolves. Wówczas coś drgnęło – The Blues wygrali kolejne dwa spotkanie, strzelili sześć goli, nie stracili żadnej. Nadal jednak to były tylko Blackburn oraz Bolton. Chelsea traciła do lidera już 7 oczek, miała też tylko 4 punkty przewagi nad piątym w tabeli Tottenhamem. Powoli żegnano się z szansami na mistrzostwo na Stamford Bridge. Sir Alex Ferguson został menedżerem miesiąca, a Berbatov graczem stycznia.

Transfer Fernando Torresa był już potwierdzony, jednak nie zdążył on zabrać się się z kadrą na spotkanie z Sunderlandem. The Blues zemścili się na rywalu za kompromitujący występ na Stamford Bridge i wygrali 4-2. Kolejny mecz elektryzował całą Anglię – Chelsea podejmowała bowiem Liverpool, a w pierwszym składzie The Blues miał zagrać Fernando Torres. Teraz z perspektywy czasu wydaje się, że Ancelotti pospieszył się z wystawianiem Hiszpana w pierwszym meczu. Spotkanie było dla niego całkowicie nieudane – tak jak zresztą dla całej drużyny. The Blues nie byli w stanie przeciwstawić się The Reds i przegrali 0-1 po bramce Raula Meirelesa. Ostatni mecz w lutym to pojedynek z Fulham, Chelsea bezbramkowo go zremisowała, a Fernando Torres znowu nie zagrał wybitnego spotkania. To nie był jednak jeszcze czas, gdy obawiano się o jego formę. Chelsea nadal była na czwartej lokacie w tabeli, a przewaga nad Spurs zmalała do trzech oczek. Manchester United był liderem z przewagą 7 punktów nad The Blues. Menedżerem miesiąca został Arsene Wenger, Scott Parker został uznany najlepszym graczem w lutym.

Meczem otwierającym marzec był pojedynek Chelsea i Manchesteru United. Porażka oznaczała koniec wyścigu Chelsea w tym sezonie, natomiast zwycięstwo mogło dawać szansę na mistrzostwo. Co prawda w pierwszych minutach bramkę zdobył Wayne Rooney, ale potem już tylko gracze Chelsea strzelali. Najpierw nowy nabytek klubu, David Luiz, który fantastycznie uderzył z woleja obok bezradnego bramkarza gości, a na kilkanaście minut przed końcem meczu trzy punkty swojej drużynie dał Frank Lampard, zamieniając na gola rzut karny. Wyścig o mistrzostwo znowu nabierał rumieńców, zwłaszcza że obie ekipy miały do rozegrania jeszcze jeden mecz – tak naprawdę gdyby Chelsea wygrała wszystkie mecze do końca sezonu to najprawdopodobniej zostałaby mistrzem. Po arcyciekawym pojedynku z United przyszedł czas na drugie zwycięstwo w marcu, tym razem z Blackpool. The Blues odzyskali formę, jednak nadal brakowało goli Fernando Torresa. Hiszpanowi powoli zaczęto liczyć minuty bez bramki, bowiem ten nadal nie zdołał strzelić swojego debiutanckiego trafienia.

Ostatni mecz w tym miesiącu to spotkanie z City – znowu zabłysnął David Luiz, jednak ozdobą całego meczu była bramka Ramiresa. Brazylijczyk minął kilku graczy City i uderzył obok stojącego nieruchomo Harta. 9/9 sprawiło, że Chelsea zbliżyła się do lidera i jednocześnie przesunęła na trzecią lokatę. Menedżerem miesiąca został Carlo Ancelotti, a piłkarzem miesiąca David Luiz.

Chelsea rozegrała w kwietniu aż sześć spotkań ligowych i żadnego z nich nie przegrała. Tylko na początku miesiąca pojawiła się wpadka – remis ze Stoke, jednak potem Chelsea tylko zwyciężała. Trzy punkty w meczach z Wigan, West Brom, Birmingham, West Ham oraz Tottenhamem pozwoliły zbliżyć się do Manchesteru United na trzy punkty. Chelsea miała taki sam bilans jak Czerwone Diabły i zwycięstwo w bezpośrednim spotkaniu dawałby im pozycję lidera. Coś, co było niewiarygodne w styczniu stało się faktem pod koniec sezonu. Trzy kolejki, w których trzy zwycięstwa dają ogromną  szansę na obronę tytułu. To jednak było już w maju. Wartym odnotowania wydarzeniem w kwietniu była pierwsza bramka Fernando Torresa. Hiszpan miał sporo szczęścia, bowiem piłka zatrzymała się na kałuży, czym zaskoczyła obrońców West Hamu. El Nino wykazał się błyskotliwością i wykorzystał tę sytuację pokonując bramkarza Młotów. Cała drużyna rzuciła się na świętującego bramkę Hiszpana – to był jeden z tych momentów, gdy czuć było jak wspaniałą rodzinę tworzą gracze Chelsea. Wydawało się, że teraz Hiszpan musi się odblokować i kolejne gole będą już tylko formalnością – tak jednak nie było, to była jedyna bramka El Nino w tym sezonie, ale zostanie zapamiętana na długo, ze względu na kuriozalność oraz celebrację całej drużyny. Nadal mam ciarki. Ponownie menedżerem miesiąca został Carlo Ancelotti, a graczem kwietnia został Peter Odemwingie.

Mistrzowskie zapędy bardzo szybko zostały ostudzone już na początku maja. Spotkanie z Manchesterem United zakończyło się porażką i nawet trafienie Lamparda na niewiele się zdało. Potem Chelsea zremisowała z Newcastle, a na sam koniec przegrała z Evertonem. Chwilę po meczu na oficjalnej stronie Chelsea pojawiła się informacja o zwolnieniu Carlo Ancelottiego. Była to informacja dość abstrakcyjna patrząc na to, że Włoch skończył sezon na drugim miejscu w tabeli. To jednak było za mało dla Romana Abramowicza. Król Carlo musiał pożegnać się z klubem.

PUCHAR LIGI

Puchar Ligi nie był czymś wartym opisania, bowiem Chelsea odpadła już w trzeciej rundzie (w pierwszej w której wystartowali). Newcastle zdobyło 4 gole w meczu rozgrywanym na Stamford Bridge i mimo trzech trafień graczy The Blues musieli pożegnać się oni z rozgrywkami.

PUCHAR ANGLII

Podobnie jak w przypadku Pucharu Ligi, Puchar Anglii nie był w tym sezonie rozgrywkami, w których Chelsea osiągnęła cokolwiek. W pierwszej rundzie trafili na Ipswich, które rozbili aż 7-0. Dwie bramki w tym meczu zdobył młodziutki Daniel Sturridge. Kolejna runda to wyjazdowe spotkanie z Evertonem, remis 1-1 oznaczał powtórzenie spotkania. Na Stamford Bridge znowu padł remis, a mecz rozstrzygnęły rzuty karne, które lepiej wykonywali gracze Davida Moyesa. Swoich karnych nie wykorzystali Anelka i Ashley Cole.

LIGA MISTRZÓW

Osoba losująca rywali Chelsea w fazie grupowej miała dość ‘dobrą rękę’. The Blues musieli się zmierzyć ze Spartakiem Moskwa, Marsylią oraz Żyliną. Nie było więc innej możliwości niż awans z pierwszego miejsca. Tak się właśnie stało – Chelsea wygrała pierwsze pięć spotkań i stanęła przed szansą pobicia rekordu polegającego na wygraniu wszystkich sześciu spotkań w fazie grupowej. To się jednak nie udało – Marsylia pokonała w ostatniej kolejce zespół Carlo Ancelottiego. Nie miało to jednak wpływu na sytuację w tabeli – The Blues wygrali grupę i czekali już na 1/8 finału.

Bardzo ważnym wydarzeniem dla akademii Chelsea był mecz w którym od pierwszych minut zagrał Josh McEachran. Anglik był pierwszym piłkarzem w historii rozgrywek urodzonym już po założeniu ich.

1/8 finału to dość łatwy rywal – Chelsea trafiła bowiem na Kopenhagę. W pierwszym meczu pewnie wygrali 2-0, więc rewanż na Stamford Bridge był jedynie formalnością. Mimo remisu 0-0 kibice Chelsea zachowali optymizm, wierzyli bowiem, że w tym sezonie Carlo Ancelotti powalczy o wygranie w Champions League, był przecież ekspertem od tego turnieju.

Ćwierćfinał przyniósł nam wiele mocniejszego rywala – Manchester United. Chelsea nie potrafiła przeciwstawić się sile przeciwnika i uległa w obu spotkaniach. Kluczowy był pierwszy mecz, kiedy to The Blues przegrali u siebie, na wyjeździe musieli wygrać, co było piekielnie trudnym zadaniem i naturalnie gracze Chelsea mu nie sprostali. Klub pożegnał się z rozgrywkami Ligi Mistrzów później niż rok temu, jednak nadal pozostało ogromne poczucie niedosytu, zwłaszcza że Fernando Torres mógł występować w tym turnieju, co w momencie jego transferu jawiło się jako ogromny plus.

TRANSFERY

Yossi Benayoun był typowym piłkarzem do poszerzenia składu. Dobry technicznie, wybiegany i po prostu solidny – tak można było opisać Izraelczyka. Zwłaszcza na początku sezonu był dobrym zmiennikiem i dawał sporo, potem bardzo mocno przygasł, tak czy inaczej przyszedł do Chelsea za kilka milionów i ciężko było go nazwać niewypałem.

Tomasa Kalas przybył do klubu z łatką ogromnego talentu. Chelsea zapłaciła za niego ponad 5 milionów funtów. Czech nadal jest graczem The Blues, jednak cały czas jest wypożyczany do kolejnych klubów. Na pewno nie zrobi już wielkiej kariery, ale nadal jego transfer może się zwrócić.

Ramires to piłkarz niesamowicie trudny do scharakteryzowania. Miał mnóstwo złych momentów w klubie, jednak było też sporo dobrych. Mnie osobiście kojarzy się on z kimś, kto był strasznie chaotyczny na boisku, bardzo rzadko myślał podczas meczu, ciężko także powiedzieć że był piłkarzem dobrym technicznie. Miał za to dodatkową parę płuc, potrafił biegać za trzech, nie zabrakło mu nigdy siły w końcowych fazach meczu. Brazylijczyk był piłkarzem bardzo pracowitym i był na pewno skarbem jako piłkarz szerokiej kadry, kiedy trzeba było zabiegać rywala lub go wymęczyć. Chelsea zapłaciła za niego niecałe 18 milionów funtów, a kilka lat później odszedł za wiele więcej. Spłacił się zarówno grą jak i finansowo.

Matej Delac to piłkarz, który zwiedził mnóstwo klubów dzięki Chelsea. Bramkarz był wypożyczany do wielu lig, nigdzie jednak nie zabłysnął na tyle, by zdecydowano się go pozyskać na stałe. Przed sezonem odszedł z klubu za darmo. Chelsea straciła na nim więc niecały milion, nigdy nie zabłysnął w pierwszej drużynie.

David Luiz był łączony z klubem już od początku stycznia, kiedy w pierwszym tygodniu nowego roku wydawało się, że jest bliski dołączenia do Chelsea, to okazało się, że Benfica oczekuje za niego zbyt wiele. Kluby bardzo długo nie mogły dojść do porozumienia, dopiero ostatniego dnia okna transferowego udało się dogadać. Brazylijczyk powędrował na Stamford Bridge, a Benfica otrzymała 25 milionów funtów oraz Nemanję Maticia. Wejście do drużyny miał imponujące – wniósł mnóstwo kreatywności w grę Chelsea, był także bardzo pewny w defensywie, nie zdołał jednak uniknąć także błędów w defensywie. Luiz spłacił się w klubie zarówno finansowo jak i na boisku. Chelsea dokonała bardzo dobrego wzmocnienia, które nawet w sezonie 2010/11 dało bardzo dużo. Luiz nie mógł niestety grać w Lidze Mistrzów, co być może było kluczowe w dwumeczu z United – to właśnie Luiz wyrównał wynik meczu w spotkaniu ligowym na Stamford, być może uczyniłby to także w Lidze Mistrzów.

Fernando Torres to jedna z największych zagadek Chelsea. Piłkarz niezwykle utalentowany, urodzony łowca bramek, jednak na Stamford Bridge tego nie pokazywał. Co ciekawe – najwięcej bramek w swojej karierze w Liverpoolu Torres zdobył w meczach przeciwko Chelsea. Po transferze stawał się powoli innym piłkarzem. Nie był tak dynamiczny, nie był napastnikiem oczekującym na podanie, powoli stawał się graczem który cofał się po piłkę. Tak długie serie bez bramek wykształciły w Torresie inne cechy, którymi nie imponował w Liverpoolu. Stał się piłkarzem bardzo walecznym, wspomagającym drużynę, kimś kto potrafił wrócić pod własne pole karne, aby odebrać futbolówkę – zabrakło jednak tego co było solą gry napastnika.

Ciężko było jednak nie polubić Fernando (przynajmniej mi), napastnik z całych sił starał się dawać z siebie wszystko. Jak określiłbym go jedną cechą? Waleczny. Był zupełnym przeciwieństwem Alvaro Moraty. Fernando Torres mimo podobnych problemów co Morata nigdy nie sprawiał wrażenia piłkarza, który się poddał – wręcz przeciwnie, był kimś, po kim mogłeś się spodziewać, że gdy upadnie, to podniesie się i będzie próbował jeszcze mocniej.

Torres miał w Chelsea lepsze i gorsze momenty. Nigdy nie był jednak tak wielkim piłkarzem jak w Liverpoolu, bardzo często był przydatny nawet mimo bramek, nie potrafił jednak obudzić się z letargu i wrócić na tron. Fernando Torres był kimś, kto spadł z bardzo wysokiej góry i nie potrafił się na nią już wspiąć. Trudno nawet wyobrazić sobie co działo się w jego głowie, gdy pamiętał jak niegdyś był postrachem bramkarzy, a w Chelsea niekiedy stawał się wręcz memem.

Wydawało się też, że Torres umiał znaleźć w sobie iskrę w tych ważniejszych spotkaniach – wystarczy wspomnieć bramki z City, Arsenalem, United czy Barceloną.

O Hiszpanie mógłbym jeszcze napisać setki słów, być może w przyszłości pokuszę się o tekst wyłącznie o nim. Jak go jednak oceniam w kontekście transferu? Bardzo go polubiłem przez ten okres w Chelsea, ciężko było mu odmówić starań i chęci, nie był jednak piłkarzem którego kupował klub. Dał jednak sporo i będę go wspominał ciepło.

CIEKAWOSTKI I STATYSTYKI

Najczęściej wystawiany skład: Cech – Cole, Ivanović, Terry, Bosingwa – Essien, Ramires, Lampard – Malouda, Drogba, Anelka

Chelsea rozegrała 53 mecze w tym sezonie, wygrała zaledwie 28.

Piłkarzem z najgorszą dyscypliną boiskową został Ramires – Brazylijczyk ujrzał 10 żółtych i 1 czerwoną kartkę.

Najwyższe zwycięstwo to 7-0 z Ipswich. Najwyższa porażka to 0-3 z Sunderlandem.

Gael Kakuta otrzymał nagrodę dla najlepszego piłkarza Mistrzostw Europy U-19.

Petr Cech ponownie został wybrany najlepszym piłkarzem roku w Czechach.

Ashley Cole znalazł się w jedenastce sezonu Premier League.

Najwięcej spotkań w sezonie: Malouda i Cech (50), Ivanović i Cole (48), Anelka, Terry i Drogba (46).

Najwięcej bramek w sezonie: Anelka – 16, Malouda – 14, Drogba, Kalou – 13

Najwięcej asyst w sezonie: Drogba – 19, Anelka – 8, Kalou – 7

Najczęściej wchodzący z ławki: Kalou – 20, Sturridge – 17, McEachran – 13

Najczęściej schodzący z boiska: Malouda – 19, Obi Mikel – 18, Anelka – 16

Piłkarzem sezonu Premier League według fanów został Raul Meireles – Portugalczyk trafił w kolejnym sezonie do Chelsea.

ARCHIWALNE ZDJĘCIA

 

O autorze: Michał Małolepszy

Niczym Ron Swanson nie uznaję rządów tego świata. Lubię krytykować, ale najbardziej lubię pisać i mówić. Chyba umiem to robić.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Aprilis Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aprilis
Użytkownik
Aprilis

rok później dzięki fernando zdobędziemy Ligę Mistrzów … nigdy nie zapomnę bramki na 2-2 z barcelonoą w półfinale, albo wywalczonego rzutu rożnego z bayernem dzięki któremu … wyrównał drogba …