Kanonier, który podbił serca fanów Chelsea – niebieska historia Fabregasa!
Kanonier, który podbił serca fanów Chelsea – niebieska historia Fabregasa!

Kanonier, który podbił serca fanów Chelsea – niebieska historia Fabregasa!

Pisząc ten tekst nie mam nawet pewności, że ostatecznie Cesc Fabregas opuści Chelsea. Jest blisko, wszyscy wiemy, że chce trafić do AS Monaco, jednak na ten moment nadal jest piłkarzem The Blues. Nie zmienia to jednak faktu, że pewien okres w życiu Hiszpana się kończy. Czy był to okres udany? Co z niego zapamiętam jako kibic? Zapraszam was na krótki tekst opisujący karierę Fabregasa na Stamford Bridge.

12.06.2014 – jesteśmy przed mundialem. To dzisiaj mają rozpocząć się najważniejsze reprezentacyjne rozgrywki w piłce nożnej. Fanów Chelsea ekscytuje jednak coś innego, do internetu wyciekła bowiem fotografia przedstawiająca Fabregasa trzymającego niebieską koszulkę. Jakość zdjęcia daje jednak mocno do zrozumienia, że jest to jedna z kolejnych przeróbek. Nadzieje zostały jednak rozbudzone, ale mało kto spodziewał się, że fotografia jest prawdziwa. Kilka godzin później, na oficjalnej stronie klubu pojawił się komunikat – CESC FABREGAS ZOSTAŁ PIŁKARZEM CHELSEA.

Większość fanów Chelsea (przynajmniej według moich obserwacji) była zachwycona tym transferem. Fabregas mimo przygody w Barcelonie, gdzie nie grał tak często i tak dobrze, nadal był klasowym pomocnikiem, który słynął z tego, że jednym podaniem potrafił odmienić losy spotkania. Byli tacy, którzy wypominali mu słowa o tym, że „jeżeli założy kiedykolwiek koszulkę Chelsea, to chce aby go zabić.” Naturalnie nie były one prawdziwe, był to jeden z wielu ‚fejków’, który rozprzestrzenił się przez lata w internecie.

Tajemnicą poliszynela był fakt, że Hiszpan chciał wrócić do Arsenalu. Kanonierzy mieli nawet specjalną klauzulę umożliwiającą wykup rozgrywającego. Wenger uznał jednak, że mając Ozila nie jest mu potrzebny kolejny pomocnik. Czy się pomylił? W mojej ocenie tak – zawsze ceniłem wyżej Hiszpana. Tak czy inaczej Fabregas nie miał zbyt wielkiego wyboru, w Barcelonie nie miał już przyszłości, musiał odejść, a zgłosiła się Chelsea. Przystał więc na ofertę The Blues, trzeba jednak pamiętać, że zawsze kochał Arsenal i to tam chciał wrócić.

Transfer Fabregasa do Chelsea był o tyle ciekawy, że miał współpracować tam z Jose Mourinho, czyli menedżerem, który bardzo mocno uprzykrzał życie jego Barcelonie. Nie jest tajemnicą, że gracze Azulgrany byli dość negatywnie nastawieni do Portugalczyka, a teraz Hiszpan miał z nim współpracować.

Do Chelsea sprowadzono również Diego Costę, który miał prowadzić atak The Blues do kolejnych zwycięstw. Duet Fabregas-Costa, bardzo szybko złapał dobre flow i był postrachem drużyn Premier League.

Pierwszy sezon po powrocie do Premier League był chyba jednocześnie najlepszym dla Fabregasa. Był pierwszym wyborem Jose Mourinho, a posiadanie na szpicy takiego kozaka jakim jest Diego Costa sprawiało, że notowanie asyst było banalnie proste – Hiszpan walczył nawet o rekord ligi, który wiele lat temu ustanowił Thiery Henry. Chodziło naturalnie o próg 20 asyst w jednym sezonie ligowym, Fabregas jednak nieco się zaciął w drugiej części sezonu i zatrzymał się na liczbie 18 asyst. Co i tak było naturalnie fantastycznym wynikiem.

Sezon ten zakończył się dla Hiszpana jak i całej Chelsea wspaniale – The Blues zdobyli mistrzostwo oraz Puchar Ligi, a współpraca Fabregasa z Mourinho wyglądała na niemal idealną. Panowie dogadywali się niczym dobrzy przyjaciele, a Chelsea była wówczas stworzona dla Fabregasa, który przeżywał cudowne chwile. Hiszpan wyraźnie odżył po powrocie do Premier League i nikt nie miał wątpliwości jak dobry biznes zrobił klub.

Wiemy jednak co działo się w kolejnym sezonie. Przyczyn takiego stanu rzeczy było na pewno wiele, tak naprawdę nie wiemy do dziś, co było najważniejszą. Tak czy inaczej był to sezon, w którym Fabregas jako piłkarz bardzo mocno cierpiał – zwłaszcza do momentu odejścia Mourinho.

Chelsea notowała słabe występy, a Fabregas niestety wyróżniał się w nich negatywnie. To właśnie jego najbardziej (obok Hazarda i Costy) podejrzewano o to, że celowo grają na zwolnienie menedżera. Tak jednak prawdopodobnie nie było. Piłkarze byli zwyczajnie bez formy, a dobrze wiemy jakim graczem jest Fabregas. To piłkarz, który jednym podaniem odmienia losy spotkania, jednak do tego momentu często jest niewidoczny, a początek sezonu wyglądał w jego przypadku tak, że był niewidoczny, ale jednocześnie nie miał tych wspaniałych momentów.

Przez pierwszą połowę sezonu zanotował tylko dwie asysty, jakież to musiało być dla niego rozczarowanie, przecież jeszcze pół roku wcześniej walczył o pobicie rekordu Henry’ego!

Dopiero po odejściu Mourinho i przybyciu Hiddinka, drużyna zaczęła grać inaczej, a Fabregas powoli zaczął odzyskiwać blask. Nie wiedział jednak, że już nigdy nie będzie tak ważną postacią w Chelsea jak w swoim pierwszym sezonie. Po zaledwie dwóch sezonach miał bowiem skończyć się etap, w którym Fabregas był gwiazdą Chelsea, teraz miał być piłkarzem szerokiego składu.

Antonio Conte był trenerem, który preferował w swojej drużynie dynamikę oraz wybieganie, co prawda to że Andrea Pirlo był ważnym ogniwem w jego Juventusie dawało nadzieje Fabregasowi, były jednak one jedynie marzeniem. Nawet gdy Conte początkowo wychodził trójką w środku pola, to nie było w nim miejsca dla Fabregasa. Przez pierwsze kilkanaście kolejek Cesc w pierwszym składzie na mecz ligowy wybiegł tylko raz – w spotkaniu z Arsenalem, które było kamieniem milowym w karierze Conte na Stamford Bridge. Cała drużyna zawiodła, jednak media bardzo mocno krytykowały Fabregasa za ten występ. To wszystko skłoniło Conte do zmiany formacji – odtąd Chelsea występowała w systemie 343, a w środku pola było miejsce dla Kante i Maticia. Fabregas musiał grzać ławę.

Dużo mówiło się o tym, że Fabregas odejdzie z klubu – najpierw zimą, a potem po zakończeniu sezonu. Tak jednak nie było. Hiszpan zaparł się w sobie, zaczął mocniej pracować nad siłą fizyczną oraz wybieganiem, jego postura zaczęła się coraz bardziej zmieniać. Piłkarz kiedy tylko wchodził na boisko zaczął imponować wybieganiem, walką w defensywie i pracą na boisku, to już nie był ten sam artysta, który pocił się tylko wtedy, gdy biegł z piłką przy nodze, teraz Fabregas tak samo dużo uwagi przykładał defensywie. Wtedy już wiedziałem, jak wielkim profesjonalistą jest ten gość. Mógł przecież odejść, by grać w innej drużynie jako największa gwiazda – on chciał jednak coś udowodnić sobie, trenerowi i kibicom.

W drugiej części sezonu Fabregas imponował – jako zmiennik notował ogromną liczbę asyst, dość powiedzieć, że zaliczył 10 asyst w 20 meczach ligowych, a większość z nich były to wejścia z ławki na ostatnie minuty. Hiszpan stał się pierwszym zmiennikiem dla Conte, który jednak nie widział go w pierwszym składzie.

Pod względem liczb w przeliczeniu na minuty to był najlepszy sezon Fabregasa w Chelsea. Pod względem pracowitości i motoryki także, nie był to jednak najlepszy sezon patrząc wyłącznie na popisy ofensywne. Hiszpan nie był już tak kluczowy dla gry Chelsea. W sezonie 2014/15 wszystko zależało od niego, teraz był tylko trybikiem w machinie Conte.

Drugi sezon włoskiego menedżera na Stamford Bridge zwiastował pewne zmiany. Conte zdecydował się na zmianę systemu, teraz częściej wybierał wariant z trójką środkowych pomocników, to sprawiło, że Fabregas częściej cieszył się grą. Dodatkowo sprowadzony przez Włocha, Bakayoko mocno zawodził, więc tym bardziej była to szansa dla Fabregasa. Hiszpan jednak nie potrafił odnaleźć się jako pełnoprawny zawodnik pierwszego zespołu w takim systemie. Wchodził powoli w wiek trzydziestu lat, a jego wyeksploatowane za młodu ciało coraz częściej odmawiało posłuszeństwa.

Cesc zaczął grać w Arsenalu mając 16-17 lat, od tego momentu był ważnym ogniwem Kanonierów, a nie da się ukryć, że Premier League to bardzo wymagające rozgrywki. Większość piłkarzy, którzy zaczynają w tak młodym wieku, dopada coś takiego co dopadło Fabregasa. Mówiąc kolokwialnie – Hiszpan bardzo brzydko się starzał. Brak w dynamice były coraz większe, Cesca było coraz łatwiej mijać, jego podania nie były już tak celne, zwłaszcza pod koniec spotkań – zostało mu tylko jedno, czego nie odbierze mu nikt – idealne prostopadłe dogranie.

Fabregas mógł człapać cały mecz, jednak potrafił czasami uciszyć cały stadion jednym dotknięciem piłki, były to momenty coraz rzadsze. Wszystko przez to, że przez swoją dynamikę był coraz łatwiejszym celem dla rywali, co zwłaszcza w dynamicznym i nastawionym na kontry systemie Conte było widoczne. Fabregas był piłkarzem pierwszego składu, jednak widać było, że nie pasuje mu obecny styl gry, widać to także jednak było po całej drużynie.

Przed tym sezonem nastąpiła odwilż. Antonio Conte został zwolniony, a na jego miejscu pojawił się Maurizio Sarri – menedżer, który słynie z zamiłowania do ofensywnej gry opartej na setkach podań. Czy to był raj dla Fabregasa? Na pewno tak, gorzej jednak było z jego możliwościami fizycznymi oraz inną zmorą dla piłkarza – rotacją.

Nawet w pierwszym sezonie dla Conte, Fabregas nie grał tak rzadko jak w obecnym sezonie u Sarriego. Włoch wykorzystywał go jedynie w rozgrywkach drugiej kategorii, bowiem miejsce w składzie na ligę zarezerwowane było dla Jorginho. Cesc dawał sobie radę w Lidze Europy jako dyrygent Chelsea, widać było, że obecny styl odpowiada mu stu procentach. To jednak nie zaciemniało obrazu Fabregasa, który coraz wolniej się poruszał. Fabregasa, który miał problem by poruszać się w odpowiednie miejsca w odpowiednim czasie. Fabregasa, któremu po prostu zostawało coraz mniej z szybkości czy dynamiki.

Hiszpan nadrabiał to naturalnie poprzez technikę i jego braki fizyczne tak bardzo nie były widoczne na tle rywali z niższej półki. Maurizio Sarri bał się jednak postawić na niego mocniej w lidze, gdzie tempo jest wiele wyższe i rywale bardziej wymagający.

Hiszpan postanowił więc, że to czas na pożegnanie. Jego umowa z Chelsea wygasa dopiero po zakończeniu sezonu, jednak on sam już teraz chciałby odejść. AS Monaco gwarantuje mu przede wszystkim regularną grę co kilka dni, a Fabregas jak widać nie wyobraża sobie jeszcze roli zmiennika na stałe. Zaakceptował to w sezonie 2016/17, jednak wówczas miał siłę na to, aby walczyć o skład. Teraz jest niemal trzy lata starszy i coraz słabszy fizycznie, a Monaco oferuje mu zarobki, grę oraz cudowne miejsce do życia.

Tak jak napisałem na wstępie – Fabregas jest jeszcze formalnie piłkarzem Chelsea, jednak wydaje się, że mimo wszystko opuści klub jeszcze w styczniu. Pożegnał się już bowiem z kibicami, kolegami z zespołu, nawet na jego Twitterze możemy dostrzec podawane dalej wpisy o Monaco. Ciałem nadal jest w Chelsea, jednak głową jest już graczem AS Monaco i nie może doczekać się debiutu.

Będę wspominał Hiszpana jako wielkiego profesjonalistę, jako jednego z niewielu boiskowych artystów, który nie bał się zakasać rękawów i powalczyć o miejsce w składzie. Jako kogoś, kto mimo braków fizycznych (od zawsze) chciał to zmienić i walczył o to, by stale rozwijać się jako piłkarz. Fabregas jest dla mnie synonimem doskonałej techniki użytkowej i cudownego podania prostopadłego, jakiego nie ma chyba nikt w Premier League. Czas jednak nikogo nie oszczędza, a Fabregas chce zostać zapamiętany jako wielki zawodnik odchodzący w chwale.

To legenda Premier League, być może legenda Arsenalu, jednak dla mnie także będzie małą legendą Chelsea. Być może teraz te słowa wydadzą się wam za duże, jednak w mojej ocenie Hiszpan dołożył ogromną cegiełkę do mistrzostwa w sezonie 2014/15 i nieco mniejszą do tego dwa lata później. Fabregas zawsze będzie kojarzył mi się z dwiema wielkimi ekipami The Blues, które współtworzył i dołożył bardzo dużo. Będę za nim tęsknił i na pewno obejrzę niejeden jego występ w Monaco. A o jego klasie niech świadczy fakt, że kibice Chelsea będą tęsknić za piłkarzem, który rozegrał wiele więcej spotkań dla Arsenalu niż dla The Blues, to mówi samo za siebie.

FABREGAS IS MAGIC, HE WEARS A MAGIC HAT

HE COULD OF SIGNED FOR ARSENAL BUT HE SAID NO FUCK THAT!

HE PASSES WITH HIS LEFT FOOT, HE PASSES WITH HIS RIGHT

AND WHEN WE WIN THE LEAGUE AGAIN WE’LL SING THIS SONG ALL NIGHT

Patronite

O autorze

Related posts

X