Home / Artykuł / Historia “Ery Abramowicza” w pigułce – sezon 2009/10!

Historia “Ery Abramowicza” w pigułce – sezon 2009/10!

Od rozpoczęcia przygody w Chelsea, Roman Abramowicz zatrudnił już czterech różnych szkoleniowców, nie licząc Ranieriego, którego ‘odziedziczył’ po poprzednim właścicielu. Jak dobrze wiecie z poprzedniego odcinka, Felipe Scolari dotrwał jedynie do marca, a sezon z klubem kończył Guus Hiddink. Mimo wielkich starań Abramowicza, Hiddink słowa dotrzymał i poprowadził Chelsea jedynie do końca rozgrywek, nie zgodził się na przedłużenie umowy i poprowadzenie The Blues przez kolejny sezon.

Rosyjski oligarcha musiał szukać więc nowego szkoleniowca, a idealnym kandydatem wydawał się wówczas Carlo Ancelotti – dwukrotny tryumfator Ligi Mistrzów z Milanem, czy to nie aby tego chciał najbardziej Roman? Nie da się ukryć, że Liga Mistrzów była jedynym trofeum, jakiego Abramowicz jeszcze nie skosztował, dlatego zatrudnił eksperta od gry w tych rozgrywkach. Jak to się skończyło? Zapraszam na przegląd sezonu 2009/10.

Koszulki na ten sezon zupełnie się zmieniły – logo Adidasa zostało przeniesione ze środka na prawą stronę. Wyjazdowe stroje były dość niespotykane – było to bowiem połączenie niebieskiego i granatowego z żółtymi paskami na ramionach. Wyjazdowe stroje to białe koszulki z szarymi kreskami. Bramkarz nosił w tym sezonie zielony strój z jaskrawymi wstawkami, a wyjazdowa koszulka była po prostu pomarańczowa. Co ciekawe – znak adidasa został przeniesiony jedynie na pierwszym stroju piłkarzy z pola, w innych przypadkach nadal był na środku.

Pierwszym asystentem Ancelottiego został Paul Clement. To była jego pierwsza praca w takiej roli, jednak sprawdził się na tyle dobrze, że wędrował z Ancelottim do kolejnych zespołów. Drugim asystentem został Ray Wilkins, były zawodnik The Blues.

Okno transferowe w wykonaniu Chelsea było nad wyraz skromne – sprowadzono czterech piłkarzy, a tylko dwóch nie było zawodnikami U-21. Do klubu przybyli bowiem Yuri Zhirkov, Ross Turnbull, Daniel Sturridge oraz Nemanja Matić.

Dwa lata wcześniej do Chelsea trafił również Gael Kakuta, który był ‘bohaterem’ bardzo poważnych problemów The Blues. The Blues ominęli przepisy przy pozyskiwaniu Francuza, a cała sprawa wyszła na jaw w roku 2009. The Blues tuż po zakończeniu okna transferowego (letniego) została ukarana zakazem transferowym, które miało trwać aż dwa sezony, jednak ostatecznie podczas trwania rozgrywek, odwołania klubu zostały rozpatrzone pozytywnie i zakaz transferowy został zniesiony. Zakaz potrwał więc zaledwie jedno okno i to zimowe.

Wiele większy ruch panował na ‘autostradzie poza klub’ – z Chelsea pożegnali się Mineiro ,Pizarro czy Andrji Szewczenko. Zwłaszcza odejście tego ostatniego było zaskakujące, ponieważ to u Carlo Ancelottiego w Milanie osiągał największe sukcesy i kiedy wydawało się, że Włoch może reanimować karierę Szewy, ten wspólnie z klubem postanowił zakończyć współpracę. Legendarny napastnik trafił do Dynama Kijów i tam chciał kontynuować swoją karierę na ostatniej prostej.

Ważnym zadaniem Ancelottiego było to, aby nie popsuć tego, co zbudował Guus Hiddink. Holender odnalazł formację, w której doskonale sprawowali się zarówno Anelka jak i Drogba, a to miał być klucz do sukcesów Chelsea. Tak w istocie było, choć Ancelotti miał inny pogląd na formację wyjściową klubu. Przez pierwsze pół roku bowiem, Włoch ustawiał drużynę w formacji diamentu, która zawierała czterech środkowych pomocników i dwóch napastników, a dopiero w końcówce sezonu zaczął zmieniać ustawienie, gdyż poprzednie było już rozgryzione przez rywali. Ancelotti nie popełnił więc błędu swojego poprzednika, chodzi naturalnie o Scolariego, który usilnie trzymał się swojego pierwotnego planu.

Mecze sparingowe przebiegały bez problemów – The Blues na samym początku pewnie pokonali Seattle Sounders, a potem wygrali trzy kolejne spotkania: Inter, Milan oraz Club America. Dopiero ostatni sparing przed rozpoczęciem sezonu nie był wygrany – wyjazdowy mecz z Reading, gdzie Chelsea zremisowała 2:2.

Najważniejszym sparingiem Chelsea w tamtym sezonie był jednak mecz rozpoczynający sezon – spotkanie o Tarczę Wspólnoty. The Blues zmierzyli się tam z Manchesterem United, a mecz musiały rozstrzygnąć rzuty karne, jako, że po dziewięćdziesięciu minutach widniał wynik 2-2. Bramki dla The Blues zdobyli Carvalho oraz Lampard, a remis Manchesterowi w doliczonym czasie gry uratował Rooney. Tak czy inaczej na niewiele się to zdało, bowiem w rzutach karnych gracze Ancelottiego byli bezbłędni, a Giggs i Evra nie trafili swoich jedenastek. Włoski menedżer udanie rozpoczął przygodę z klubem, jednak wszystko co ważne było dopiero przed nim.

PREMIER LEAGUE

The Blues bardzo dobrze zaaklimatyzowali się w nowej formacji, która opierała się na grze środkiem pola. Efektem tego były cztery wygrane w czterech pierwszych spotkaniach ligowych. The Blues stracili zaledwie dwie bramki, a strzelili aż dziesięć. Sierpień zakończyli więc na szczycie tabeli, jednak Tottenham nie zamierzał im ustępować – te dwie ekipy zdobyły komplet oczek w sierpniu, jednak to trener i piłkarz Spurs zostali docenieni mocniej, gdyż Redknapp i Defoe odebrali nagrodę dla menedżera i piłkarza miesiąca w Premier League. Czas Ancelottiego miał dopiero nadejść!

Wrzesień rozpoczął się dla niebieskich bardzo dobrze – wygrali dwa kolejne spotkania. Najpierw ze Stoke, a potem arcyważny mecz z Tottenhamem, The Blues jednak rozbili rywala strzelając im trzy bramki, nie tracąc przy tym żadnej. Carlo Ancelotti pokazał całemu światu, po co przybył do Chelsea i co zamierza tutaj osiągnąć. Z tej euforii nie było jednak wielkiego efektu, gdyż kolejny mecz ligowy The Blues przegrali – było to wyjazdowe spotkanie z Wigan. Usprawiedliwieniem dla The Blues może być z pewnością fakt, że niemal całą drugą połowę grali w dziesiątkę, kiedy to Petr Cech wyleciał z czerwoną kartką, do tego momentu był remis, a potem Wigan zdobyło dwa gole. Sześć punktów w trzech meczach pozwoliło The Blues zachować najwyższą liczbę punktów w całej lidze, jednak nadal nie byli w tym marszu sami – Tottenham został zastąpiony przez Manchester United, obie ekipy miały po 18 oczek. Menedżerem miesiąca został Sir Alex Ferguson, a piłkarzem Fernando Torres.

Październik to miesiąc kolejnych wielkich i ważnych zwycięstw oraz jednej wpadki. Zacznijmy jednak od początku – miesiąc otworzył bardzo ważny mecz, czyli pojedynek z Liverpoolem. Spotkanie przyniosło jednak pewne zwycięstwo gospodarzy, a bramki zdobywali Anelka oraz Malouda. Drugi raz w tym sezonie, po ważnym zwycięstwie przychodziła porażka z rywalem, z którym przegrywać nie wypada. Tym razem pogromcami The Blues byli gracze Aston Villi, a co gorsze Chelsea dała sobie wyrwać prowadzenie, kiedy to w 15 minucie na 1-0 trafił Drogba. Mecz ostatecznie zakończył się porażką 1-2. Dwa kolejne mecze to już jednak popis gry Chelsea – było to nader zadziwiające dlatego, że Włosi słyną przede wszystkim z defensywy, a Chelsea Ancelottiego zachwycała w ofensywie, dość powiedzieć, że w tych dwóch meczach (Blackburn i Bolton) zdobyła aż dziewięć bramek, nie tracąc przy tym żadnej. Miesiąc zakończył się więc samodzielnym liderowaniem niebieskich, a goniący ich Arsenal oraz Manchester United miały po dwa oczka mniej. Menedżerem miesiąca został jednak Roy Hodgson z Fulham, a graczem października został Robin van Persie – wówczas gracz Arsenalu.

Listopad był drugim po sierpniu miesiącem, w którym Chelsea nie uświadczyła porażki ligowej. The Blues zmierzyli się w tym miesiącu z Manchesterem United, Wolverhampton oraz Arsenalem – porażka z Wolves wydawała się nieuchronna, patrząc na to jak The Blues radzili sobie z rywalami po wygranej w wielkim meczu. Tym razem tak jednak nie było. Na pierwszy ogień mieliśmy jednak Czerwone Diabły – gracze Fergusona przyjechali na Stamford Bridge, aby odrobić straty w tabeli, tak się nie stało, a przewaga Chelsea jeszcze się powiększyła. Jedyne trafienie dla The Blues w tym meczu zaliczył John Terry i wtedy stało się jasne, że Chelsea zamierza w tym sezonie przerwać passę United. Gracze Fergusona trzy razy z rzędu wygrali już Premier League, a czwarta wygrana byłaby rekordem w historii rozgrywek. Teraz jednak w mieście pojawił się nowy szeryf, Król Carlo i jego banda. Kolejnym meczem w listopadzie było wspomniane Wolves, tutaj The Blues bez problemu rozbili rywala, strzelając im aż cztery gole. Dobra forma The Blues dala o sobie znać także w wyjazdowym meczu z Arsenalem – Chelsea zrobiła z rywali miazgę i strzeliła aż trzy bramki. Didier Drogba zaczął być nazywany katem Kanonierów, gdyż zdobył w tym meczu aż dwa gole. Niebiescy zakończyli miesiąc na pierwszym miejscu, mając aż 5 oczek przewagi nad Manchesterem United. Nikt nie spodziewał się jeszcze wtedy, że The Blues pobiją w tym sezonie jeden ważny rekord, ale o tym później. Menedżerem miesiąca nareszcie został Carlo Ancelotti, a piłkarzem listopada uhonorowany został natomiast Jimmy Bullard z Hull. Na niebieskiego gracza miesiąca musieliśmy jeszcze poczekać.

Grudzień standardowo przyniósł nam maraton ligowych zmagań. The Blues rozegrali sześć meczów, z których wygrali zaledwie dwa. Był to chyba najgorszy miesiąc The Blues pod względem punktów, gdyż na 18 możliwych oczek, zdobyliśmy zaledwie połowę. Najpierw przyszła porażka z Manchesterem City, znowu prowadziliśmy w meczu, który ostatecznie okazał się przegrany – Adebayor i Tevez dali trzy punkty ‘nowej Chelsea’, jak mówiono o City zakupionej przez bardzo bogatego człowieka ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Potem przyszedł znakomity mecz dla postronnych fanów, jednak dla tych sprzyjających Chelsea nie do końca. The Blues zremisowali 3-3 z Evertonem w meczu u siebie, a wszystko zmieniało się tam jak w kalejdoskopie – Chelsea przegrywała 0-1, aby do 45 minuty prowadzić 2-1, kiedy to w piątej minucie doliczonego czasu wyrównał Yakubu. The Blues po przerwie znowu wyszli na prowadzenie, jednak trzy minuty później wyrównał Salah. Taki to był mecz! Kolejne cztery spotkania to wygrana z Portsmouth, remisy z Birmingham i West Hamem oraz wygrana z Fulham. The Blues mimo fatalnego miesiąca nie oddali jednak prowadzenia w lidze, ale Manchester United niebezpiecznie zbliżył się do rywala – tracili zaledwie jedno oczko, a mieli przecież jeszcze spotkanie z Chelsea na Old Trafford. Ciekawostką może być fakt, że po 20 kolejkach, The Blues mieli ‘zaledwie’ 45 bramki na koncie, to oznacza że w pozostałych 18 zdobyli aż 58 bramek. Nie możecie się już doczekać? Bo ja tak! Menedżerem miesiąca został Alex McLeish z Birmingham, a graczem grudnia został Carlos Tevez.

W styczniu Chelsea odpaliła na dobre – The Blues wygrali trzy spotkania (Fulham, Sunderland oraz Birmingham), ale to jedno z nich było wyjątkowe. W meczu z Sunderlandem padło aż dziewięć bramek, z czego siedem zdobywali piłkarze Ancelottiego. W tych trzech meczach 4 bramki zdobył Frank Lampard, jednak to Didier Drogba do końca miał walczyć o tytuł króla strzelców. Chelsea zdobyła 12 bramek w trzech styczniowych pojedynkach i umocniła się na pozycji lidera Premier League. Nadal jednak mieli zaledwie dwa punkty przewagi nad ścigającym ich Manchesterem United. Coraz bliżej było też do spotkania bezpośredniego – końcówka sezonu zapowiadała się fantastycznie! Menedżerem miesiąca został David Moyes, a piłkarzem stycznia Wayne Rooney.

Luty był drugim po grudniu najsłabszym miesiącem, na 15 możliwych punktów zdobyli zaledwie 7, jednak wygrali arcyważne spotkanie z Arsenalem, co do końca wyłączyło Kanonierów z walki o mistrzostwo. Po tym meczu w grze byli wyłącznie Manchester United oraz Chelsea. Po spotkaniu z Arsenalem przyszedł czas na tradycyjną wpadkę ze słabszą ekipą, Everton drugi raz zabrał Chelsea punkty i co gorsza – tym razem trzy. Kolejny mecz to wygrana z Wolves. Przed ostatnim spotkaniem ligowym Chelsea w lutym bardzo mało mówiło się w kontekście samego sportu – największym wydarzeniem był bowiem pojedynek Wayne’a Bridge’a z Johnem Terrym. Były już obrońca Chelsea dowiedział się o tym, że Terry sypiał z jego kobietą i co gorsza, miał doprowadzić do jej ciąży, która została usunięta. Romans Terry’ego był w Anglii ogromną aferą, a teraz miał na boisku zmierzyć się z byłym kolegą, któremu mówiąc kolokwialnie ‘doprawił rogi’. Cały kraj ekscytował się tym, czy Bridge poda dłoń Terry’emu i jak wyglądać będą ich starcia na boisku. Jak dobrze wiemy – Bridge nie podał dłoni byłemu kapitanowi, a sam mecz zakończył się fatalną porażką Chelsea, The Blues stracili aż cztery bramki, odpowiadając zaledwie dwiema. Nadal jednak byli liderami Premier League, ale znowu mając tylko jeden punkt przewagi. A w kwietniu czekał nas mecz bezpośredni z Manchesterem United. Menedżerem miesiąca ponownie został Roy Hodgson, a graczem lutego został bramkarz klubu ‘Woya’, Mark Schwarzer.

Marzec to miesiąc w którym Chelsea zdobyła aż 17 bramek w czterech spotkaniach, a mimo to nie potrafiła zdobyć kompletu oczek. Zacznijmy jednak od początku – najpierw na Stamford Bridge przybyli piłkarze West Hamu, którzy mogli jedynie strzelić gola, co przy czterech trafieniach The Blues niewiele dało. Potem nastąpiła bardzo głupia strata punktów z Blackburn, w meczu wyjazdowym niebiescy nie potrafili utrzymać prowadzenia i w 70 minucie Diouf dał remis swojej ekipie. Dwa kolejne mecze to dwanaście bramek – pięć z Portsmouth oraz siedem z Aston Villą. Szczególnie to pierwsze zwycięstwo było ważne, bowiem menedżerem rywala był Avram Grant, który doprowadził Chelsea do finału Ligi Mistrzów. Cztery bramki w spotkaniu z Aston Villą zdobył Frank Lampard, dając Chelsea nadzieję na szczęśliwy finisz w rozgrywkach. Do końca sezonu było bowiem tylko sześć meczów, a Chelsea miała zmierzyć się w nich z United, Tottenhamem i Liverpoolem – wszystkie trzy miały zostać rozegrane na wyjeździe. Wszystko albo nic. Co gorsza, kończąc marzec Chelsea była zaledwie na drugim miejscu, mając tylko trzy punkty przewagi nad Arsenalem, który przecież miał wypaść z walki o mistrzostwo. Manchester United miał punkt przewagi nad The Blues. Menedżerem miesiąca został Moyes, a graczem marca wreszcie został piłkarz Chelsea – Florent Malouda.

Spotkania takiej rangi zawsze przynoszą kontrowersje, nie inaczej było w przypadku przyjazdu Chelsea na Old Trafford. The Blues musieli wygrać, jeżeli chcieli wrócić na tron, a Manchester United w przypadku wygranej miałby już cztery oczka więcej. Ciśnienie było ogromne, jednak gracze Ancelottiego wytrzymali je lepiej. Ten pojedynek był bardzo wyrównany, jednak to Chelsea wyszła na prowadzenie, Joe Cole fantastycznie uderzył piętą w polu karnym United i to The Blues wygrywali. W drugiej połowie (na dwanaście minut przed końcem) bramkę zdobył Didier Drogba – Iworyjczyk był jednak na spalonym, którego nie zauważył sędzia. The Blues prowadzili już 2-0, Sir Alex Ferguson zdecydował się wprowadził młokosa, Frederico Machedę, który dał bramkę kontaktową gospodarzom – tutaj także sędzia nie ustrzegł się błędów, gdyż Włoch przyjmował piłkę ręką. Do końca spotkania nie padły kolejne bramki i Chelsea wyszła zwycięską ręka z tego boju – znowu byli liderem!

W kolejnym spotkaniu The Blues zagrali z Boltonem i zwycięstwo 1-0 smakowało podwójnie, nie dość że po prostu wygrali, to Manchester United stracił punkty w meczu z Blackburn, to sprawiło, że Chelsea miała cztery oczka przewagi nad Czerwonymi Diabłami. Miała jeden mecz zapasu i to przydało się już w następnej kolejce – The Blues nie dali sobie rady w meczu wyjazdowym z Tottenhamem, a co gorsza – czerwoną kartkę otrzymał John Terry. Jedyne trafienie dla Chelsea w tym meczu zaliczył Lampard, jednak tuż przed końcowym gwizdkiem, przy stanie 0-2. W kwietniu Chelsea rozegrała jeszcze jeden mecz – tym razem ze Stoke City. Chelsea rozniosła rywala, strzelając im aż siedem bramek. Hat-trickiem popisał się Salomon Kalou, a kolejne dwa trafienia dopisał sobie Frank Lampard. The Blues kończyli miesiąc z punktem przewagi nad Manchesterem United. A do końca pozostały im dwa mecze – wyjazd z Liverpoolem oraz domowy pojedynek z Wigan. Menedżerem miesiąca został Martin O’Neil, a piłkarzem Gareth Bale.

Nie trzeba zbyt wiele mówić o tym, jak bardzo Liverpool nienawidzi Manchesteru United. Przed pojedynkiem The Reds z Chelsea mówiło się nawet, że kibice gospodarzy domagają się tego, by ci podłożyli się w spotkaniu z The Blues, byle tylko Manchester United nie wygrał mistrzostwa po raz czwarty z rzędu. Daleki jestem od tworzenia teorii spiskowych, jednak zachowanie Gerrarda przy pierwszym trafieniu dla Chelsea było bardzo, bardzo daleko od idealnego. Kapitan The Reds podał piłkę wprost pod nogi Drogby, który wyszedł sam na sam z bramkarzem i umieścił piłkę w siatce. W drugiej połowie wynik meczu podwyższył Lampard.

Chelsea miała punkt przewagi i mecz z Wigan u siebie. Dało się to roztrwonić? Nie zapominajmy jednak o tendencji Chelsea, polegającej na tym, że przegrywali mecze ze słabszymi rywalami, gdy grali tuż po ważnych wygranych. Stąd fani The Blues nadal nie byli pewni swego, dodatkowo Didier Drogba nadal walczył o koronę króla strzelców i przed ostatnią kolejką wspólnie z Rooneyem mieli po 26 trafień. Wszystko miało się rozstrzygnąć w ostatniej kolejce, tak wiele niewiadomych, tak wiele emocji. The Blues nie dali szans swojemu rywalowi, pakując im aż osiem bramek. Wynik meczu otworzył Anelka, a w 32 minucie z karnego podwyższył Lampard (przed wykonaniem jedenastki wykłócając się z Drogbą o to, kto będzie strzelał). Czerwona kartka dla Caldwella jeszcze w pierwszej połowie całkowicie rozbiła rywala, który dał sobie strzelić aż sześć bramek w drugiej odsłonie. Trzy gole zdobył Drogba (jednego z rzutu karnego, kiedy wynik był już pewny, Frank oddał jedenastkę koledze). Chelsea zdobyła mistrzostwo, trzecie za kadencji Abramowicza, a Didier Drogba został królem strzelców Premier League z 29. trafieniami! The Blues pobili mnóstwo rekordów, jednym z nich był rekord goli w sezonie – Chelsea zdobyła aż 103 trafienia w Premier League, co zostało pobite dopiero w sezonie 2017/18.

PUCHAR LIGI

W rozgrywkach Pucharu Ligi, Chelsea przetrwała zaledwie trzy rundy. Na początku wygrali z QPR, potem pokonali Bolton, ale nie dali już rady Blackburn.

The Blues grając rezerwowym składem dali sobie wbić trzy gole, co przy trzech ich trafieniach dawało serię rzutów karnych – na początku swojej jedenastki nie trafił Ballack, a na sam koniec serii przestrzelił młodziutki Gael Kakuta.

PUCHAR ANGLII

Tutaj The Blues poszło już wiele lepiej – wszak każdy doskonale wie, że sezon 2009/10 był jedynym w historii klubu, gdy ten zdobył dublet, czyli Premier League oraz Puchar Anglii. Chelsea nie przegrała żadnego meczu i co więcej – przez całe rozgrywki straciła zaledwie jedną bramkę.

Starania o FA Cup rozpoczęły się od starcia z Watford. Tutaj The Blues nie dali szans swojemu rywalowi, aplikując im aż pięć bramek. Na dokładkę (w czwartej rundzie) przyszło schrupać Preston North End.

1/8 finału to kolejna słabsza ekipa, tym razem Cardiff. Walijczycy jako potrafili zdobyć bramkę w meczu z Chelsea. Na niewiele się to jednak zdało, gdyż The Blues pewni pokonali ich aż 4-1.

Ćwierćfinał to pojedynek ze Stoke City, który także z założenia nie miał prawa sprawić trudności niebieskim. Tak w istocie było, po bramkach Lamparda i Terry’ego, Chelsea zameldowała się w półfinale. Na przedsionku finału czekała drużyna Aston Villi, losowanie bardzo dobrze ułożyło się dla Chelsea, gdyż przez całe rozgrywki nie trafili na żadnego rywala z TOP4. Półfinał był więc zwyczajnym dniem w pracy, gdzie Drogba, Malouda i Lampard ustalili wynik spotkania.

W finale czekał Avram Grant i jego Portsmouth. Izraelczyk nie miał jednak szczęścia do finałów i znowu musiał uznać wyższość rywala. Popisem indolencji strzeleckiej popisał się w tym meczu Kalou, który nie trafił do pustej bramki, jednak sprawy w swoje ręce wziął Drogba i jako król Wembley założył koronę na głowę Chelsea.

LIGA MISTRZÓW

O ile rozgrywki na krajowym podwórku były dla kibiców Chelsea fantastyczne, tak Liga Mistrzów nie przyniosła zbyt wielu pozytywnych emocji. Zacznijmy jednak od fazy grupowej. Chelsea wylosowała dość łatwy zestaw – Porto, Atletico oraz APOEL. Atletico nie było wówczas tak silną ekipą jak obecnie, dość powiedzieć, że remis w wyjazdowym meczu był dla fanów niebieskich niespodzianką. Chelsea nie przegrała choćby meczu w fazie grupowej, a tylko dwukrotnie zremisowała – na wyjeździe z Atletico oraz u siebie z APOELem, gdzie wszystko było już jednak ustalone. Dwie bramki dla Atletico w spotkaniu zakończonym remisem zdobył młodziutki Kun Aguero, który w przyszłości zwiąże swoją przyszłość z Premier League. Pierwszy mecz The Blues i Atletico zakończył się pewną wygraną 4-0.

Losowanie kolejnej rundy Ligi Mistrzów było dla Chelsea nad wyraz pechowe – trafili na przyszłego tryumfatora tych rozgrywek (tego jeszcze nie mogli wiedzieć), ale przede wszystkim trafili na Jose Mourinho. Ukochanego przez trybuny trenera, który wprowadził Chelsea na salony. Mourinho pracował już drugi rok w Interze, jednak nadal był uwielbiany przez większość fanów The Blues, on sam mówił, że to będzie dla niego trudny pojedynek, gdyż jego Inter zagra z jego Chelsea. Pierwszy mecz zakończył się porażką 1-2. Diego Milito dał prowadzenie Włochom już w trzeciej minucie, tuż po przerwie wyrównał Kalou, ale chwilę później znowu na prowadzenie wyszedł gospodarz, kiedy to Esteban Cambiasso pokonał Petra Cecha.

Wynik 1-2 na wyjeździe nie był aż tak zły dla Chelsea, dlatego spodziewano się, że niebiescy mimo wszystko awansują dalej – zwłaszcza że ten sezon w ich wykonaniu był bardzo dobry. Tak się jednak nie stało, Inter bardzo skutecznie bronił się przed naporem Chelsea, która nie potrafiła zdobyć choćby gola w spotkaniu u siebie. Tuż przed końcem meczu wynik ustalił Samuel Eto’o, a w doliczonym czasie czerwoną kartkę ujrzał Didier Drogba. Jose Mourinho dokonał zemsty na Romanie Abramowiczu, mógł po meczu spojrzeć w kierunku trybuny właściciela i pokazać mu, że to jego drużyna zagra w dalszej fazie Ligi Mistrzów, a Roman znowu musiał obejść się smakiem.

TRANSFERY

Ross Turnbull został sprowadzony z myślą o tym, aby zastąpić Carlo Cudiciniego, który po wielu latach gry w Chelsea zdecydował się na zmianę otoczenia. Włoch chciał nadal regularnie występować, a mając za rywala kogoś takiego jak Petr Cech było o to bardzo trudno. Turnbull to Anglik, któremu wygasła umowa z Middlesbrough. Zgodził się na rolę głębokiego rezerwowego, dlatego dla Chelsea było to doskonałe rozwiązanie. Anglik rozegrał 5 spotkań w sezonie i na pewno był przydatnym elementem (w swojej konkretnej roli).

Drugim wzmocnieniem drużyny był młody Daniel Sturridge. The Blues musiała zapłacić Manchesterowi City ekwiwalent za jego wyszkolenie, jednak już na samym początku kariery w Chelsea prezentował się on z bardzo dobrej strony. Ancelotti często wpuszczał młodego piłkarza na końcówki spotkań i ostatecznie zaliczył on aż 20 występów w swoim pierwszym sezonie. Wszystko co najlepsze w jego karierze było jeszcze przed nim.

Yuri Zhirkov to piłkarz zakupiony z polecenia Hiddinka, który uwielbiał tego skrzydłowego. Reprezentant Rosji był nazywany rosyjskim Ronaldinho, głównie ze względu na znakomity drybling i podania. Zhirkov nie odnalazł się do końca w Premier League, być może głównym powodem takiego stanu rzeczy było to, że sam Carlo nie wiedział tak naprawdę w jakiej roli widzi skrzydłowego – rzucał nim raz na skrzydło, by w kolejnym meczu zagrał jako lewy obrońca.

Ostatnim wzmocnieniem Chelsea w tym sezonie było sprowadzenie do akademii Nemanji Maticia. Wówczas ofensywny pomocnik MFK Koszyce, zaimponował skautom Chelsea na tyle, by ściągnąć go za półtorej miliona funtów. Matić zagrał zaledwie w trzech meczach tamtego sezonu, jednak miał być ważną postacią w zimowym oknie w sezonie 2010/11. Tak naprawdę jednak jego kariera w Chelsea zaczęła istnieć dopiero, kiedy wrócił po kilku sezonach z Benfiki.

CIEKAWOSTKI I STATYSTYKI

Zwycięstwo 8-0 nad Wigan, było drugim największym zwycięstwem w tym sezonie – Tottenham bowiem rozbił tego samego rywala aż 9-1.

Chelsea nie zdobyła gola w tylko jednym ligowym spotkaniu – był to mecz z Birmingham w grudniu.

Królem strzelców ligi został Didier Drogba – 29 trafień. Piątym najlepszym strzelcem ligi został Frank Lampard – 22 gole.

Chelsea wygrała 27 meczów w Premier League, żadna drużyna nie zdołała wygrać więcej. The Blues przegrali także najmniejszą liczbę spotkań – 6.

103 gole w lidze to rekord wszechczasów Premier League, który został pobity dopiero w sezonie 2017/18. Poprzedni rekord wynosił 97 bramek, należał on do Manchesteru United z sezonu 99/00.

Różnica bramkowa +71 to także długoletni rekord, który został pobity przez City w poprzednim sezonie.

Chelsea wygrała najwięcej spotkań domowych, aż 17. Tylko jedno przegrała.

Żadna drużyna ligi nie strzeliła tylu wyjazdowych bramek co Chelsea i Arsenal – po 35.

Chelsea jako pierwsza drużyna w historii Premier League wygrała cztery mecze strzelając w nich minimum siedem bramek.

Mimo mistrzostwa i tak wielkiej liczby rekordów, menedżerem sezonu został Harry Redknapp.

Piłkarzem sezonu został Wayne Rooney, mimo tego, iż królem strzelców został Drogba.

W drużynie sezonu znalazło się miejsce dla zaledwie dwóch graczy Chelsea – Drogby oraz Ivanovicia. Pełna drużyna wyglądała następująco: Hart – Evra, Vermaelen, Dunne, Ivanović – Milner, Fletcher, Fabregas, Valencia – Rooney, Drogba

Chelsea zdobyła nagrodę Fair Play.

Chelsea została nagrodzona również nagrodą za bycie pierwszą drużyną w historii Premier League, która przekroczyła barierę stu goli w sezonie.

The Blues strzelili łącznie 142 gole w sezonie, stracili zaledwie 44.

Najwięcej żóltych kartek w sezonie otrzymał John Terry – aż 11.

Petr Cech po raz drugi w karierze otrzymał nagrodę dla najlepszego bramkarza ligi za zachowanie największej liczby czystych kont – Czech aż 17 razy kończył mecz bez straty gola.

Bramka Ashleya Cole’a z Sunderlandem została uznana najładniejszym trafieniem gracza Chelsea.

Frank Lampard otrzymał nagrodę za całokształt kariery.

Didier Drogba został wybrany najlepszym afrykańskim piłkarzem roku 2009. Został również wybrany najlepszym piłkarzem Chelsea w sezonie 2009/10 w głosowaniu samych graczy.

Florent Malouda został nagrodzony przez sponsora Chelsea, firmę Samsung. Według nich Francuz był najlepszym graczem tego sezonu.

Najczęściej wystawiany skład: Cech – Cole, Terry, Carvalho, Ivanović – Mikel, Ballack, Lampard, Malouda – Drogba, Anelka

Najlepszym strzelcem klubu został Didier Drogba – 37 trafień. Drugi był Lampard – 27, a na trzecim wspólnie Anelka oraz Malouda – 15.

Najlepszym asystentem został Lampard – 18 asyst, drugie miejsce zajął Drogba – 16, trzecie Malouda – 15.

Najczęściej wychodzącymi z ławki byli Joe Cole, Salomon Kalou oraz Daniel Sturridge. Najczęściej schodzącym w trakcie meczu byli: Anelka, Kalou oraz Cole.

Carlo Ancelotti chętnie dawał pograć młodzieży w tym sezonie swoje szanse otrzymali – Van Aanholt (18 lat), Hutchinson (19 lat), Matić (18 lat), Bruma (17 lat), Kakuta (18 lat), Borini (19 lat) oraz Sturridge (19 lat).

Piłkarzem z największą liczbą rozegranych minut został John Terry – 4563.

ARCHIWALNE ZDJĘCIA

LONDON, ENGLAND – APRIL 10: Gabriel Agbonlahor of Aston Villa and John Terry of Chelsea battle for the ball during the FA Cup sponsored by E.ON Semi Final match between Aston Villa and Chelsea at Wembley Stadium on April 10, 2010 in London, England. (Photo by Clive Rose/Getty Images)

Didier Drogba and Michael Ballack Celebrate with 2nd Goalscorer Florent Malouda (Far Right)
Chelsea 2009/10
Chelsea V Liverpool (2-0) 04/10/09
The Premier League
Photo Robin Parker Fotosports International

O autorze: Michał Małolepszy

Niczym Ron Swanson nie uznaję rządów tego świata. Lubię krytykować, ale najbardziej lubię pisać i mówić. Chyba umiem to robić.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Aprilis Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aprilis
Użytkownik
Aprilis

przeżyjmy to jeszcze raz … i tak było … znakomity artykuł redakator!