Home / Artykuł / Podsumowanie sezonu – Paweł Świerczewski

Podsumowanie sezonu – Paweł Świerczewski

Thibaut Courtois –

Solidny. Myślę, że to słowo idealnie opisuje sezon w wykonaniu naszego bramkarza, ale od golkipera ten klasy wymaga się znacznie więcej. Głównie będzie zapamiętany z meczu rewanżowego z Barceloną, gdzie bronił zdecydowanie poniżej jakichkolwiek oczekiwań. Belg miał jednak w tym sezonie swoje momenty i potrafił również popisywać się świetnymi interwencjami, między innymi w finale Pucharu Anglii przeciwko Manchesterowi United. W ostatecznym rozrachunku tak jak napisałem na początku był solidny, ale od bramkarza uznawanego za top na swojej pozycji wymaga się większego wpływu na wyniki zespołu.

Willy Caballero –

Jeden z najlepszych transferów jakie zrobiliśmy w tym sezonie! Nie wymagałem od niego wiele, ot spodziewałem się, że coś będzie grał w pucharach i nie będzie się zbytnio wyróżniał. Argentyńczyk jednak mnie bardzo pozytywnie zaskoczył swoją postawą na boisku. Uważam, że był godnym rywalem dla Courtois i kiedy go zastępował nie prezentował się gorzej na boisku od Belga. Liczę, że na Mistrzostwach Świata będzie pierwszym bramkarzem w swojej reprezentacji.

Gary Cahill –

Myśląc o naszym kapitanie, pierwsze co mi przychodzi do głowy to jego głupi faul z Burnley na samym początku sezonu. Anglik miał trudne zadanie. Musiał zastąpić na boisku i w szatni legendę i prawdziwy autorytet w drużynie, Johna Terry’ego. Wyższej poprzeczki swojemu następcy wychowanek Chelsea nie mógł chyba zostawić. Nasz kapitan w mojej opinii przez praktycznie cały sezon był bardzo niepewny i lekkomyślny w swoich decyzjach. Popełniał masę błędów i według mnie niesłusznie wychodził w pierwszej jedenastce. Dopiero pod koniec sezonu zaczął prezentować solidny poziom i jego gra nie przyprawiała mnie o palpitację serca.

Andreas Christensen –

Duńczyk był fenomenalny, bezbłędny i jego gra zachwycała. Do dwumeczu z Barceloną. Od tamtej pory forma młodego defensora była coraz gorsza, a on zaczął coraz częściej siadać na ławce rezerwowych. Ma on jednak dopiero 22 lata i wahania formy w tym wieku są czymś zupełnie naturalnym, a pierwsza część sezonu pokazuje jak wielkim potencjałem dysponuje wychowanek The Blues, oraz będzie w przyszłości ostoją defensywy Chelsea.

Cesar Azpilicueta –

Jeżeli do kogoś mógłbym mieć jakieś zastrzeżenia to na pewno nie jest to nasz wicekapitan. Defensor Chelsea nie tylko wyróżniał się grą w obronie, ale był również aktywny z przodu o czym świadczy zdobycie 6 asyst w lidze (wszystkie to chyba były zagrania do Moraty)! Oszem Hiszpanowi zdarzały się gorsze mecze, mniejsze, lub większe błędy tak jak w po raz kolejny wspomnianym rewanżu z Barceloną, ale nie można Cesarowi odmówić zaangażowania. Dla mnie to on często zachowywał się jak prawdziwy kapitan i to on według mnie powinien przejąć opaskę po Terrym.

David Luiz –

O Brazylijczyku nie ma co wiele pisać tak naprawdę. Przeciętna gra, konflikt z Antonio Conte i tajemnicze urazy, które wykluczały go z gry do końca sezonu od sromotnej porażki z Romą. Myślałem, że Luiz tak jak w sezonie 16/17 będzie opoką naszej defensywy, ale było odwrotnie. Jedynym plusem słabej gry Brazylijczyka jest to, że w pierwszej jedenastce zagościł Christensen.

Antonio Rudiger –

Były piłkarz Romy był jak lokomotywa. Powoli się rozpędzał, ale gdy już wskoczył na pełne obroty był niesamowity. Na początku sezonu bardzo niepewny, oraz okropny występ przeciwko swojej byłej drużynie. Jednak śmiem twierdzić, że w drugiej połowie sezonu był naszym najlepszym obrońcą i skałą nie do przejścia, a jego długie podania to klasa światowa. Ostatecznie myślę, że Rudiger jest tak jak Caballero jednym z naszych najlepszych transferów, oraz liczę, że w następnym sezonie będzie prezentował taką formę jak chociażby w meczu z Liverpoolem!

Davide Zappacosta –

Kiedy zobaczyłem, że trafia do naszego klubu pierwsze co pomyślałem to „kto to jest?”. Czytałem wiele pozytywnych opinii o nim, jego świetnych dograniach i tak dalej. Debiut z Karabachem też był niczego sobie. Niestety jak się okazało drużyny pokroju Karabachu to jego poziom. Włoch jest jeźdźcem bez głowy słabym w obronie oraz bezproduktywnym z przodu, a jego „wspaniałe” wrzutki przyćmiewają chyba tylko dośrodkowania Marcosa Alonso. Do tej pory nie rozumiem po co trafił do naszej drużyny.

Victor Moses –

Moja ocena wobec niego jest bardzo podobna do Zappacosty z tą różnicą, że Nigeryjczyk wydaje się dla mnie minimalnie pewniejszy z tyłu oraz wykazuje się ogromną kondycją. Jednak w innych aspektach jest taki sam jak Włoch. Chimeryczny oraz z godnymi pożałowania wrzutkami. Victor Moses, który tułał się tyle czasu na wypożyczeniach i w sezonie 16/17 był jednym z kluczowych graczy, aktualnie powinien być maksymalnie rezerwowym.

Marcos Alonso –

Byłem, jestem i będę obstawał za jak najszybszą sprzedażą tego piłkarza z Chelsea. Dla mnie Hiszpan to jeden z naszych najgorszych graczy. Może i strzela bramki, ale nie mogę patrzeć jak z naszej lewej strony robią sobie autostradę takie piłkarskie tuzy jak Schelotto. Jedyne do czego nie mam u niego zastrzeżeń są jego rzuty wolne. To jednak nie przyćmiewa jego ułomności w grze defensywnej, ociężałości i impotencji w wyprowadzaniu piłki, oraz jego wołających o pomstę do nieba dośrodkowaniach. Dla mnie on w tym klubie nie ma racji bytu, szczególnie jeżeli wrócimy do gry z czwórką obrońców.

Emerson Palmieri –

Ciężko mi Brazylijczyka oceniać. Przyszedł zimą, za małe pieniądze, znowu słuchałem jaki to on dobry nie jest, ale obawiałem się, że będzie tak jak z Zappacostą. Emerson od czasu transferu praktycznie nie wstawał  z ławki, ale podczas nielicznych momentów, gdy dostawał szansę pojawienia się na boisku to czułem  od niego jedno. Spokój w defensywie. Jak grał to nie bałem się, że piłkarze drużyny przeciwnej będą go wkręcać w ziemię jak Alonso. Owszem ciężko jest wyrokować, czy jako podstawowy gracz byłby równie pewny, ale to co pokazał podczas minut, które rozegrał napawają mnie optymizmem, że będą z niego ludzie.

Danny Drinkwater –

Jeden z najdroższych transferów w historii klubu. Dla mnie to cholernie nietrafiony żart. Nie mam pojęcia, czy miał on być podstawowym zawodnikiem, rezerwowym, czy po prostu uzupełnieniem składu. Anglik to kolejny piłkarz, który nigdy nie powinien trafić do Chelsea. Przeciętny piłkarz, który maksymalnie nadaje się do klubu pokroju Evertonu. No chyba, że do tego właśnie aspirujemy. Jego transfer można podsumować tak naprawdę jednym zdaniem. Pieniądze wyrzucone w błoto.

N’golo Kante –

Tak  jak w przypadku Azpilicuety, ciężko mi jest znaleźć cokolwiek, żeby móc skrytykować małego Francuza. Jedna z czołowych postaci naszej drużyny, oraz nasz jedyny piłkarz ze środka pola, który przez cały sezon prezentował wysoki poziom. Pomocnik Chelsea był jak zawsze bezbłędny w defensywie, oraz trochę poprawił się w ofensywie. Tym bardziej, że to on grając obok Bakayoko musiał być pomocnikiem, który wyprowadza piłkę do przodu i podłącza się do ataków. Oczywiście pod tym względem N’golo nadal ma widocznie braki, ale ścieżka rozwoju jaką podąża sprawia, że może być tylko lepszy, co mnie napawa optymizmem.

Cesc Fabregas –

Wiek coraz  bardziej daje się tutaj we znaki. Były piłkarz Barcelony nigdy nie słynął z dynamiki, oraz niesamowitej kondycji, ale w tym sezonie mam wrażenie, że staje się on cieniem samego siebie, oraz sam piłkarz chyba się zaczął wypalać. Idealnym przykładem jest mecz z Manchesterem City, gdzie Hiszpan dosłownie spacerował po boisku. Co prawda przegląd pola oraz jego podania to nadal klasa sama w sobie, jednak motorycznie Fabregas nie nadaje się już do grania w pierwszej jedenastce. Nadal może dać wiele drużynie, ale wchodząc z ławki na zmęczonego rywala kiedy wynik jest niekorzystny.

Tiemoue Bakayoko –

Tragiczny sezon w wykonaniu tego piłkarza. Powolny, wręcz ślamazarny, mający przeciętną technikę, oraz mimo warunków fizycznych słabo grający w defensywie. Kulminacją słabej gry był mecz z Watfordem, do którego niechętnie wracam wspomnieniami. Samemu piłkarzowi nie pomagało, że przez kontuzję ominął go okres przygotowawczy, fala krytyki za słabe występy, oraz brak wsparcia od trenera. Trzeba jednak przyznać, że w meczach z wielkimi rywalami potrafił zamknąć usta krytykom. W głowie mam miedzy innymi mecze z Liverpoolem i Atletico. O ile w ostatecznym rozrachunku Bakayoko bardzo zawiódł, tak uważam, że na ten jeszcze jeden sezon powinien dostać szansę, aby pokazać co naprawdę potrafi!

Ross Barkley –

Można by rzec piłkarz widmo w drużynie. Zagrał nieco ponad 200 minut od przyjścia do Chelsea. Bardzo słaba gra Anglika, częste kontuzje sprawiły, że często zapominałem o jego istnieniu w ekipie Antonio Conte. Podczas niewielkiej ilości minut prezentował poziom Drinkwatera. Jedynym plusem, który sprawia, że mnie tak nie razi jego transfer tak jak byłego piłkarza Leicester jest kwota za jaką trafił do Chelsea byłu pomocnik Evertonu.

Pedro –

W mistrzowskim sezonie słaba grała była tuszowana przez dużą skuteczność Hiszpana kiedy to strzelał bramki na wagę 3 punktów. W tym sezonie nie było, ani dobrej gry, ani skuteczności. Wychowanek Barcelony na boisku praktycznie kopie się po czole, kiedy nieudolnie próbuje cokolwiek zrobić z piłką. Nieudane rajdy, bezsensowne dryblingi, w których sam się gubił, faule i czerwone kartki. Jeśli chodzi o ofensywę to jest to nasz najgorszy zawodnik, dla którego nie widzę miejsca w zespole.

Willian –

W pierwszej części sezonu był gorszy nawet od Pedro. Wszystkie mankamenty jakie wymieniłem u Hiszpana wyglądały jak poezja w porównaniu do gry Brazylijczyka. Nieskuteczny, spowalniający akcje, niedokładny. Po prostu dramat. Tak było do zimy, a potem…zaczął momentami przyćmiewać Hazarda. Mimo słabej gry na początku sezonu, myśląc o Willianie mam w głowie jego kapitalny mecz przeciwko Barcelonie, oraz jak ciągnął drużynę w drugiej części sezonu. Ogólnie cały sezon Brazylijczyka można podsumować jako dobry.

Eden Hazard –

Nasz najlepszy strzelec w tym sezonie. Hazard jest topowym piłkarzem i zatrzymanie go w klubie to obowiązek zarządu. Często w pojedynkę ratował wynik meczu, jednak w drugiej połowie sezonu przygasł. Ciężko jest za to winić Belga, ponieważ grał ciągle i prędzej czy później musiało dopaść go zmęczenie, szczególnie, że gra reszty drużyny zmuszała go do ciągłego wysiłku. Na szczęście spadek formy Hazarda pokrył się z powrotem do formy Williana. Od tamtej pory gwiazda Chelsea przygasła, żeby na nowy rozbłysnąć w finale Pucharu Anglii i doprowadzania do rozpaczy defensywy Manchesteru United. Eden Hazard przy ofensywnym trenerze i lepszych partnerach wokół siebie może być istną maszyną do siania terroru w oczach rywali. O ile Belg zostanie w Chelsea.

Alvaro Morata –

Były napastnik Realu trafił do Chelsea za ogromne pieniądze, więc naturalnie wiązałem z nim ogomne nadzieje. Wiedziałem, że nigdzie nie był wybitny, ale miałem nadzieję, że u nas wystrzeli z formą. Początek sezonu miał świetny, co prawda irytował ciągłymi próbami wymuszania fauli, ale strzelał bramki, a z tego napastnika należy rozliczać. Strzelał, strzelał i się nagle zablokował. Apogeum jego strzeleckiej niemocy pokazał mecz z Arsenalem gdzie marnował idealne sytuacje. Hiszpan ze wszystkich naszych dokonanych transferów mnie najbardziej rozczarował. Nie chodzi o jego średni dorobek bramkowy, ale brak zaangażowania i to, że po spadku formy i krytyce od razu chce uciekać z klubu. Chciałem, żeby Morata nie był drugim Torresem, ale obu napastników różniła jedna rzecz. Fernando Torres chociaż za wszelką cenę chciał udowodnić, że jest wart wydanych pieniędzy i  walczył do końca swojej przygody na Stamford Bridge.

Olivier Giroud –

On, Caballero i Rudiger to top3 najlepszych transferów dokonanych przez Chelsea w minionym sezonie. Nie dość, że Francuz przyszedł za stosunkowo nieduże pieniądze to bez problemu wygryzł z podstawowej jedenastki Alvaro Moratę i pokazał mu jak powinien grać napastnik w Premier League. Dobrze rozumie się na boisku z resztą piłkarzy, o wiele lepsza od Hiszpana gra tyłem do bramki. Byłego piłkarza Arsenalu będę przede wszystkim pamiętał z bramki strzelonej z Southampton, która była niesamowita! Giroud  mimo, że nie jest materiałem, aby być naszym podstawowym napastnikiem to na pewno w przyszłości jeszcze nie raz uratuje nam wynik i da wiele radości.


 

 

 

 

 

 

O autorze: Paweł

Dodaj komentarz

Please Login to comment