Home / Artykuł / Lampard: Kiedy Abramowicz kupił Chelsea bałem się, że zostanę sprzedany

Lampard: Kiedy Abramowicz kupił Chelsea bałem się, że zostanę sprzedany

Frank Lampard wspomina swój czas spędzony w Chelsea na łamach swojego bloga w London Evening Standard.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że Roman Abramowicz przejmuje Chelsea byłem na wakacjach, to działo się bardzo szybko. Wszyscy piłkarze wiedzieli że klub ma problemy finansowe, mówiło się nawet o tym, że może być bardzo źle jeżeli nie zakwalifikujemy się do Ligi Mistrzów. Usłyszałem potem, że byłem na liście graczy, którzy zostaliby sprzedani w przypadku braku awansu, celem było obniżenie budżetu płacowego.

Moja kariera potoczyłaby się wówczas zupełnie inaczej, nie mógłbym być częścią tak utytułowanej drużyny, która wygrała tak dużo trofeów. Kiedy Abramowicz kupił klub także się bałem, wszyscy młodzi gracze nie wiedzieli czego się spodziewać po rosyjskim oligarsze. Ja, John Terry oraz Ejdur baliśmy się, że możemy zostać zastąpieni. Dużo o  tym rozmawialiśmy.

Pamiętam kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy Romana, to było jeszcze w starym centrum treningowym w Harlington, było ono w marnej kondycji. Od razu to zauważył i powiedział, że jeżeli zamierzamy być na szczycie to musimy działać szybko i zmienić warunki w których trenujemy.

Od razu zrobił na nas świetne wrażenie, wiedzieliśmy że miał pomysł na ten klub. Strach zmienił się w ekscytację, wiedzieliśmy jednak że potrzebujemy także piłkarzy, aby rywalizować o trofea. Roman Abramowicz był wierny temu co powiedział i bardzo szybko zmieniliśmy centrum treningowe na Cobham. Była tam cała masa fantastycznych obiektów, które zmieniły sposób przygotowań do meczów i doprowadziło nas do odpowiedniego poziomu. Nasze centrum treningowe wyznaczało wszelkie standardy, on jednak wiedział że miejsce treningu jest niezwykle ważne, bo właśnie tam większość czasu spędzają piłkarze.

Wiem że jako właściciel chciałby widzieć większą liczbę młodych wychowanków klubu, on przybył do klubu w 2003 i od tego czasu wpompował mnóstwo pieniędzy w akademię. Wielokrotnie przychodził na mecze FA Youth Cup czy innych rozgrywek młodzieżowych. On dba o to wszystko i umieścił klub na odpowiedniej pozycji. Są osoby które krytykują akademię Chelsea, a przecież ona wykształciła wielu piłkarzy, którzy teraz grają w innych krajach czy klubach i mają dobre kariery.

Wejście do pierwszego zespołu nie jest łatwe, to normalne w czołowych klubach. Mimo wszystko trzeba dziękować Romanowi, Chelsea miała niesamowity okres, a klub dość regularnie wygrywa trofea. Nie da się wygrywać wszystkiego rok w rok, trzeba to zaakceptować. Często odwiedzał nas po porażkach, nie zawsze było przyjemnie, jednak to męski sport. Musiałeś zdawać sobie sprawę, że jeżeli obniżysz standardy to Roman odwiedzi nas na treningu. Teraz kiedy patrzę na to z dystansu uważam, że jeżeli chcesz osiągnąć sukces to musisz mieć kogoś nad sobą, kto raz na jakiś czas o sobie przypomni. Czasami potrzebujesz tego, aby ktoś realnie ocenił w którym miejscu się znajdujesz.

W 2010 roku odpadliśmy z Interem w Lidze Mistrzów, zostało nam wtedy kilka spotkań ligowych oraz półfinał Pucharu Anglii. Walczyliśmy z Manchesterem United oraz Arsenalem. On przyjechał do Cobham, gdzie bardzo mocno nas zmotywował, dzięki temu wygraliśmy jedyny w historii dublet. Praktycznie zagryźliśmy wszystkiego, strzelaliśmy po kilka bramek na mecz. Oczywiście to nie tylko zasługa Romana, ale niektóre rzeczy nie dzieją się przez przypadek. To się właśnie nazywa przywództwo. 

Po wygraniu z Boltonem w 2005 roku zastanawialiśmy się z Johnem czy możemy wylać szampana na jego głowę, czy to nie było czasami przekroczenie jakieś granicy. Roman był jednak wśród nas, zupełnie przemoknięty. To pokazało jak zwartą grupę tworzymy, wszyscy byliśmy młodymi chłopakami, a on w tym uczestniczył. Podobnie było po tym jak wygraliśmy Ligę Mistrzów, Didier tańczył wokół pucharu, a on razem z nami w szatni celebrował to zwycięstwo. Dopiero w hotelu poszedł na bok, gdzie siedział i rozmyślał. Byliśmy szczęśliwi razem z nim, to był jego Święty Graal. 

Przybycie Ballacka było niezręczne, to normalne że nie chciałem, aby Chelsea pozyskała dobrego piłkarza grającego na mojej pozycji. Chciałem jedynie partnera, jednak zapytano mnie o opinię na temat Michaela. Powiedziałem Romanowi, że to świetny fizycznie oraz technicznie gracz i byłby dla nas wielkim wzmocnieniem. Jestem przekonany, że moje słowo nie było jedynym czynnikiem sprawiającym, że Chelsea pozyskała Ballacka, bowiem każdy wiedział jak dobry to piłkarz. Ostatecznie bardzo dobrze grało nam się razem, a on zagrał wiele świetnych meczów dla klubu. 

Roman regularnie odwiedzał nas w szatni, nigdy wcześniej nie miałem takiej relacji z właścicielem. W West Hamie właściciel prawie nigdy nie opuszczał sali konferencyjnej, praktycznie nigdy go nie widziałeś. Ken Bates był nieco bardziej otwarty, jednak także nigdy nie rozmawialiśmy osobiście. Roman stworzył rodzinną atmosferę w klubie, wykonał także masę dobrej roboty na rzecz walki z antysemityzmem w sporcie, a to tylko część z jego pozaboiskowej aktywności. 

London Evening Standard

 

Ranking meczu

O autorze: Michał Małolepszy

Największy fan zespołów młodzieżowych Chelsea, zakochany w ofensywnym futbolu i pressingu. Krzysztof Jarzyna ze Szczecina tej strony, jednak mimo to najbardziej lubię pisać kolejne newsy.

Dodaj komentarz

najnowszy najstarszy oceniany
Konrad Kaldyński

Całe szczęście Frank został z nami i dał wiele dla klubu. Również sam zdobył kilka ważnych trofeów.