Home / Felieton / Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę!

Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę!

Hegemonia czy też jakakolwiek dominacja, nigdy nie jest stała, wieczna, co zresztą sprawdza się w historii. W Premier League za panowania Sir Alexa Fergusona to Manchester United był czołowym klubem Premier League, zdobywając ponad 13 tytułów mistrzowskich czy 2 razy wygrywając Ligę Mistrzów. Jednak od przemian właścicielskich, jakie dosięgły w pierwszej kolejności ligę angielską, nogi kolosa zaczęły się kruszyć, a po tytuły zaczęła sięgać również Chelsea Romana Abramowicza czy Manchester City szejka Mansoura.  

Od 2003 roku, gdy rosyjski oligarcha przybył na Stamford Bridge, Chelsea zdobyła 5 tytułów mistrzowskich i jednokrotnie wygrała Ligę Mistrzów. Jest to osiągnięcie, które wyrównuje jedynie United. I choć nie ma mowy o hegemonii, The Blues wdarli się z impetem do czołówki i zaczęli rozbudowywać swoją historię z roku na rok.  

Te dwa przykłady pokazują jednak, że na każdego, nawet z topu, przychodzi czas. Bo na stan obecny, choć Czerwone Diabły zajmują aktualnie pozycję wicelidera, to w ostatnich czterech sezonach osiągnęli maksymalnie czwarte miejsce. Skończyła się ich potęga z przeszłości, muszą ją na nowo odzyskać. Chelsea od 4 lat nie zagrała w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, a obecnie, jeśli nie wygrają w najbliższą niedzielę z Tottenhamem, możliwe, że pożegnają z Ligą Mistrzów za rok i skończą sezon z 5. miejscem w tabeli.  

Podczas gdy Manchester City Pepa Guardioli zdominował ligę i dąży ku wyczekiwanemu sukcesowi w Champions League, a United zostali daleko w tyle za swym sąsiadem zza miedzy, choć trzeba przyznać, że zaliczają progres i nie tak daleko widać światełko w tunelu, tak The Blues zmierzają w ślepy zaułek, w stronę którego zmierzali już od jakiegoś czasu.  

W 2017 roku z wciąż aktualnym mistrzem Anglii pożegnał się ostatni lider zespołu, żywa legenda klubu, John Terry. Ashley Cole, Petr Cech, Didier Drogba czy Frank Lampard już wcześniej opuścili szatnię drużyny, której stali się bohaterami. Zapisali się w historii Chelsea, lecz zostawili puste szafki, które wypełnili piłkarze bez tego ducha walki, z którego stali się znani piłkarze The Blues. Bała się ich cała Anglia, bała się Barcelona, teraz Watford gromi mistrzów 4:1, a Bournemouth upokarza 3:0 grając na wyjeździe. Katalończycy pokonują 3:0, a Lionel Messi, któremu nigdy nie udało wcześniej zdobyć bramki Chelsea, zdobył tym razem dwie, trzy w dwumeczu.  

Pisząc te słowa nie mam na myśli całego zespołu, gdyż byłoby to niesprawiedliwe dla takich piłkarzy jak Cesar Azpilicueta, Eden Hazard, czy Willian. Jednak i oni nie mogą za każdym razem ciągnąć gry całego zespołu, szczególnie kiedy przykładowo David Luiz drepcze sobie powoli po boisku, mając udział przy strzelonych w końcówce trzech golach dla Szerszeni, z kolei Tiemoue Bakayoko w lekkomyślny sposób osłabia swój zespół w 30. minucie meczu.  

Ma to też związek z tym, że piłkarze, którzy mogliby wejść w buty walczących do upadłego legend, zostali sprzedani. Nemanja Matic chciał odejść sam, to fakt, jednak z pewnością nie było to bez związku z decyzjami personalnymi Antonio Conte. Wyrzucenie z klubu, bo ciężko to inaczej nazwać, Diego Costy, jednego z największych walczaków, jakiego widziałem na Stamford Bridge, również zapisało się jako błąd. Na ich miejsce zostali sprowadzeni wcześniej wspomniany Francuz i Alvaro Morata. Hiszpan nie jest złym piłkarzem, wręcz przeciwnie, lecz ewidentnie jego psychiczne nastawienie pozostawia wiele do życzenia i presja, która towarzyszy pierwszemu napastnikowi takiego zespołu jak Chelsea, to dla niego zbyt dużo do udźwignięcia. 

Wzmocnienie kadry to podstawa działania każdego klubu, który chce się liczyć w walce o zamierzone cele. Wzmocnienie to w tym wypadku słowo klucz, bo zakupy ilościowe nie przydadzą się drużynie, jeśli nie przyniosą również ze sobą jakości. Davide Zappacosta, Emerson Palmieri, Ross Barkley? Nie, to nie są transfery klubu z połowy tabeli, a właśnie Chelsea, mistrza Anglii. W tym samym czasie Manchester City kupił na prawą obronę Danilo i  Kyle’a Walkera, na lewą flankę Benjamina Mendy’ego, ofensywę wzmocnił Bernando Silva. Specjalnie zestawiłem piłkarzy obu klubów ze względu na pozycje, by przedstawić, jak w czasie dwóch okienek transferowych Obywatele odjechali kadrowo aktualnym triumfatorom rozgrywek. 

Niestety lwią część winy za obecną, przeciętną powiedzmy sobie szczerze kadrę, ponosi Antonio Conte. Włoski trener miał być twarzą długoplanowego projektu, a nie kolejnym trenerem na maksymalnie trzy sezony (tyle najdłużej wytrzymał na stanowisku trener The Blues za rządów Abramowicza, był nim Jose Mourinho). Zamiast tego przyczynił się do stworzenia poważnej listy zarzutów wobec niego: wymiana piłkarzy na gorszych, nietrafione cele transferowe, konflikty z piłkarzami i zarządem, wszechobecna w wywiadach hipokryzja, pokazująca, że Włoch się zwyczajnie pogubił. Wszystko wskazuje więc na to, że już od następnej kampanii londyński zespół zyska nową twarz na tej posadzie. Najgorsze jest w tym to, że tak jak przez lata właściciel klubu przedwcześnie tracił cierpliwość do swoich podwładnych, tak w obecnej sytuacji podziękowanie Włochowi pozostaje jedyną słuszną decyzją.  

Manchester City ma Pepa Guardiolę, Manchester United Jose Mourinho, Liverpool Jurgena Kloppa, Tottenham Mauricio Pochettino. Zauważcie, że trenerzy pierwszych czterech w tabeli klubów zostaną na kolejny, minimum trzeci sezon u swojego obecnego pracodawcy i każdy z nich (może poza Argentyńczykiem) zaliczył progres w swojej pracy. Odpowiednio lider tabeli i na chwilę obecną ćwierćfinał LM, wicelider i 1/8 finału (w poprzednim sezonie United nawet nie zagrali w Champions League), czy wyczekiwany od 8 lat ćwierćfinał najbardziej prestiżowych rozgrywek. Możemy zatem zauważyć wizje prosperujących konceptów, który być może potrwają lata i w zasadzie są już dłuższy czas wprowadzane w życie. W Chelsea z kolei próbuje się ugryźć sukces jak najszybciej i fakt, to się udaje, gdyż na posadę trenera zatrudniani są prawdziwi fachowcy, jednak niedługo po tym zamysł się kończy, zbliża się ślepa uliczka i to do kolejnego menedżera należy zawrócenie i znalezienie dalszej drogi. 

Na rynku trenerskim nie widzę obecnie dostępnego do zatrudnienia fachowca, który mógłby w życie wprowadzić projekt na poziomie Liverpoolu, nie mówiąc już o Manchesterze City. Wysokie prawdopodobieństwo gry w Lidze Europy w następnym sezonie, możliwe odejście w zbliżających się latach jedynych gwiazd światowego formatu w klubie, to znaczy Thibauta Courtoisa i Edena Hazarda, nie zwiastuje owocnej przyszłości dla zespołu, który jeszcze niedawno byłby postrachem całej Anglii, a również i Europy. Chelsea bliższy jest kryzys podobny do tego Manchesteru United czy też Liverpoolu swego czasu. Podczas gdy przed oczami kibiców The Citizens czy The Reds rozciąga się autostrada sięgająca horyzontu, fani The Blues być może będą musieli pogodzić się z widokiem podjazdu do zamkniętego garażu, lub tytułowej ciemności.  

(felieton z marca 2018)

Ranking meczu

O autorze: Kamil Selwuch

6
Dodaj komentarz

Please Login to comment
najnowszy najstarszy oceniany
Dawid Wilczarski
Dawid Wilczarski

W przyszłym sezonie ukaże się kto jest lojalny w trudnych chwilach.

Eliaquim
Eliaquim

Jak napisał Stanowski – nie ma piłkarzy lojalnych. Jakby nie spojrzeć na to wszystko, to Hazard okazał sie chociaz trochę lojalny. Przecież w poprzednim sezonie nie gralismy w LM, sezon wczesniej zajmując 10 miejsce w lidze. Myślę, że piłkarz takiego formatu ma swoje ambicje i chciałby co sezon byc w czołówce i bic sie o mistrzostwa a nie o 4 miejsce. Takich piłkarzy jak Terry, czy Iniesta mozemy dlugo nie zobaczyć na europejskich boiskach.

Konrad Kaldyński
Konrad Kaldyński

Właśnie Eden pokazał, że zależy mu by być częścią naszego klubu na dłużej.

Krystian
Krystian

Ale jego cierpliwość tez ma swoje granice

Konrad Kaldyński
Konrad Kaldyński

Potrzebujemy trenera z charakterem na co najmniej 3 sezony – w tym klubie jednak jest to trudne…

Krystian
Krystian

Bardzo trudne