Popełnić błąd – rzecz ludzka. Powtórzyć go – głupota.

tekst alternatywny

Młody, perspektywiczny belgijski napastnik za spore pieniądze dołącza do Chelsea po bardzo udanym sezonie. Przejawia wielki potencjał, ale nie dostaje zbyt wielu szans i musi pogodzić się z graniem tak zwanych „ogonów”. Taki scenariusz nie powinien być obcy żadnemu sympatykowi The Blues, bo przecież wszyscy – albo znaczna większość z nas – do dziś żałuje sprzedania do Evertonu Romelu Lukaku. Wydawałoby się, że wizja popełnienia pomyłki tego kalibru po raz drugi to co najwyżej abstrakcja albo zły sen, ale wygląda na to, że nasz klub napotyka ku temu okazję. A ta nazywa się Michy Batshuayi.

76 minut, bramka i asysta – nie trzeba nikogo przekonywać, że to nie jest bilans ligowy, z jakiego chcielibyśmy rozliczać kupionego za blisko 40 milionów euro napastnika. Prawdę powiedziawszy, gdyby nie fakt, że Belg ma jedynie 23 lata i papiery na piłkarza z prawdziwego zdarzenia, z pewnością zostałby wystawiony na listę transferową już w styczniu. Tymczasem, klub konsekwentnie odrzuca oferty wypożyczenia, a już w poniedziałkowe popołudnie gwiazda zeszłorocznej Ligue 1 ma dostać pierwszą prawdziwą szansę na przedstawienie się publiczności Stamford Bridge – dotychczas jego występy od pierwszej minuty to mecze Pucharu Ligi z Bristol Rovers, z Leicester City i z West Hamem, gdzie występował drugi garnitur zespołu Antonio Conte. Zawieszenie Diego Costy to dokładnie te pięć minut, na które czeka reprezentant Belgii. Jeśli w Boxing Day włoski menedżer zaufa mu na tyle, by pozwolić mu rozegrać pełne 90 minut, nie boję się stwierdzić, że będzie to najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze 23-latka.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że Michael Emenalo, ściągając Batshuayia do Londynu, nie wydał pieniędzy na pierwszego z brzegu młodziana, który „coś tam, kiedyś pokazał”. Pozycja napastnika to ta, na której większe, niż na jakiejkolwiek innej znaczenie mają liczby. Jeśli „dziewiątka” zdobywa bramki, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Najlepszy sezon popularnego „Batsmana” w belgijskiej Pro League to kampania 2013/14, gdy 20-letni wówczas piłkarz w barwach Standardu Liège nastrzelał 18 goli. Dla porównania, najlepszy wynik Romelu Lukaku w rodzimej lidze to 15 trafień w sezonie 2009/10. Co prawda, obecny gracz Evertonu miał wówczas zaledwie 17 lat (niesamowite, też tak uważam), ale nie umniejsza to osiągnięciu Michy’ego, który będąc wciąż młodym piłkarzem, swoimi bramkami zapracował na transfer do Marsylii. Francuzi zapłacili za niego 6 milionów euro.

Po rocznym przetarciu na Stade Vélodrome i oswojeniu się z nową ligą, 22-letni Michy zagrał sezon życia, tak jakby będąc na imprezie pod szyldem „salony europejskiej piłki nożnej” wziął mikrofon i powiedział: „Nazywam się Michy Batshuayi i niedługo będziecie dobrze znali moje imię”. Strzelił 25 goli, zapracował na powołanie do reprezentacji narodowej na Euro 2016 i strzelił nawet gola w meczu 1/8 finału z Węgrami (4:0) po asyście – o, ironio – Edena Hazarda. Kilka dni później był już zawodnikiem Chelsea.

Talent kalibru Romelu zdarza się bardzo rzadko i ten tekst wcale nie ma
na celu propagowania faktu, że Michy jest tak samo dobrym albo jeszcze lepszym piłkarzem. W końcu zawodnik Evertonu ma za sobą już cztery pełne sezony Premier League i w każdym z nich zdołał wykręcić dwucyfrowy wynik bramkowy. Bardzo byłoby jednak szkoda, gdyby podobnie jak „The Big Rom” Batshuayi nigdy nie otrzymał prawdziwej szansy i na jego umiejętnościach mielibyśmy poznać się dopiero po zmianie przez niego barw klubowych. Mecz z Bournemouth może być dla niego wielką okazją na zyskaniu respektu w oczach trenera i kibiców. Nie raz już mieliśmy przecież do czynienia z sytuacją, gdzie dubler zastępował pierwszą strzelbę i wypadał tak dobrze, że momentalnie awansował w hierarchii drużyny – wystarczy zastanowić się, czy znalibyśmy dziś nazwisko Marcusa Rashforda, gdyby kontuzji na rozgrzewce przed meczem Ligi Europy z Midtjylland nie doznał Anthony Martial.

Młody, aspirujący zawodnik musi czyhać na każdą, najmniejszą szansę i być gotowy wykorzystać ją do maksimum. Głęboko wierzę, że takiej nie poskąpi mu Antonio Conte, bo naprawdę miałbym mu to za złe. W Boxing Day będę trzymał za Michy’ego kciuki bardziej, niż za kogokolwiek innego. Czas najwyższy, by ponownie wziął do ręki ten sam mikrofon i przypomniał: „Wciąż tu jestem i nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa”.

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Popełnić błąd – rzecz ludzka. Powtórzyć go – głupota."

Powiadom o
michal
michal

Mam identyczne zdanie na ten temat co Ty Jakubie, ale zapoznawszy się z dzisiejszym składem jestem niezwykle rozczarowany…

PS. Bardzo dobry artykuł

JT26
JT26

W Pucharze prezentował się miernie, liczę, że dzisiaj dostanie szansę i ją wykorzysta

kamilinho
kamilinho

Jeden mecz i tak nic nie da bez grania co tydzien skonczy jak Lukaku

Dane
Dane

używanie przecinków takie trudne

blue4321
blue4321

Michy musi dostać szansę.

Dane
Dane

Michy ma talent jak mało który napastnik w jego wieku, do tego ciężko pracuje i sodówa mu nie uderzyła. Wystarczy, że Conte da mu szanse i nim pokieruje, a po czasach panowania Costy, nadejdzie era Batshuayia na Stamford.

roar
roar

Ja też nie żałuję Lukaku.Jakbyśmy go nie sprzedali to nie mielibyśmy Diego,a Romelu często się „zacina”.
Co do Batmana to nie jest pewne czy wyjdzie na Wisienki,przez ostatni wywiad Conte w którym nawiązuje do niego mam pewne wątpliwości,Włoch chyba niestety nie jest do niego przekonany 🙁

hohoho
hohoho

ja tak samo w ogolę nie żałuje Lukaku

Friss
Friss

Dobrze, że zaznaczyłeś większość z nas. Ja nie żałuje sprzedaży Lukaku jak i wiele innych osób.

fabs4costa19
fabs4costa19

Trafna uwaga, nie można go zmarnować tak jak Lukaku.

wpDiscuz