„Jest forma, jest i fart.” Conte jak Sir Alex?

tekst alternatywny

– Wygraliśmy ósmy mecz z rzędu, pokonaliśmy City na ich własnym podwórku!

– Ale przecież De Bruyne mógł…

– Nie ma „ale”. Mógł. Ale tego nie zrobił.

Mniej więcej tak wyglądał przeciętny dialog szczęśliwego kibica Chelsea z zawiedzionym sympatykiem Manchesteru City bądź innego klubu z czołówki, przestraszonego wzrostem przewagi drużyny z Londynu nad resztą stawki, po sobotnim spotkaniu na Etihad Stadium. To już drugi mecz z rzędu, w którym The Blues w pierwszej jego połowie oddali pole przeciwnikowi, pozwolili sobie nawet strzelić bramkę na 0:1, ale ostatecznie po bardzo dobrej drugiej odsłonie potyczki zdołali wyjść z niej zwycięsko. Nic jednak nie dzieje się przypadkiem.

Druga połowa Contego > pierwsza połowa Contego

W wakacje przed startem sezonu starałem się dowiedzieć jak najwięcej o, przyszłym jeszcze wówczas, trenerze Chelsea. Nigdy nie oglądałem Serie A, więc Antonio Contego znałem jedynie z feralnego dwumeczu w fazie grupowej Ligi Mistrzów z Juventusem Turyn za kadencji Roberto Di Matteo (2:2 i 0:3). Zbierając opinie kibiców Starej Damy o ich byłym menedżerze natknąłem się na jedną tezę, która jak do tej pory nie znalazła wyjątku od reguły. „Jeśli pierwsza połowa drużyny Contego nie była zbyt udana to nie należy panikować, bo druga będzie znacznie lepsza.”

juventini

Wpis o tej treści znalazłem w przerwie meczu z West Hamem, który inaugurował występy Chelsea w nowym sezonie Premier League. Podrażniony nieefektywnością The Blues tamtego wieczora, pomyślałem: „E tam, jakiś pojedynczy przypadek.” Cofnąłem się wtedy jednak myślami do Euro we Francji i przypomniałem sobie wygrany przez Azzurrich w ostatnich minutach mecz ze Szwecją, dobicie Hiszpanów i Belgów przez Graziano Pellego w samych końcówkach tych spotkań i odrobienie strat w drugiej połowie ćwierćfinału z Niemcami. Krótka podróż w czasie okazała się uspokajająca i zarazem prorocza, bo w meczu z Młotami The Blues atakowali, ale brakowało ostatniego podania albo po prostu wykończenia. To nadeszło w drugiej połowie. Gospodarze wygrali, jakżeby inaczej, po golu Diego Costy tuż przed końcem regulaminowego czasu gry. Można się więc zastanawiać, czy Conte w przerwie każdego meczu tak świetnie motywuje swoich graczy, że ci wychodząc na drugą połowę grają o niebo lepiej, czy to wszystko jest po prostu częścią taktyki – dać się rywalowi wyszaleć, zmęczyć i wreszcie zadać jeden albo dwa powalające ciosy. Jakby nie było – działa.

Conte jak Ferguson?

Gra piłkarzy Contego od przełomu, który nastąpił po zmianie ustawienia na 3-4-3 bardzo przypomina mi Manchester United Sir Aleksa Fergusona, szczególnie ten z sezonu 2010/11. Czerwone Diabły wygrywały wtedy spotkania, w których traciły bramkę, ale ostatecznie potrafili z nawiązką odrobić straty. Często było to efektem mądrych, przemyślanych zmian taktycznych bądź personalnych (wystarczy wspomnieć, ileż to meczy wygrał Fergusonowi wprowadzany z ławki Javier Hernandez). Geniusz Szkota objawiał się w perfekcyjnym nastawieniu taktycznym, skrojonym na miarę do praktycznie każdego spotkania. Zdarzały się mecze, podczas których jego piłkarze praktycznie rzucali się na przeciwników i tłamsili ich (7:1 z Blackburn, 5:0 z Birmingham, 4:0 z Wigan), ale zdarzały się i takie, gdzie znajdowali się w opałach, z których wychodzili po come backu w drugiej połowie (4:2 z West Hamem, czy 3:2 z Blackpool). Gdzie podobieństwo Włocha do legendarnego menedżera United? Wystarczy spojrzeć na sposób, w jaki The Blues ogrywali Everton, który roznieśli 5:0 (a mogło przecież być znacznie wyżej!), a w jaki choćby Southampton (2:0), gdzie przez większość meczu niemal nie atakowali, ale wygrali pewnie, niemal nie dopuszczając Świętych do stworzenia sobie sytuacji bramkowej. Do maja i ewentualnej koronacji mistrza Anglii droga jest jeszcze bardzo daleka, ale w każdym z ośmiu zwycięstw Chelsea z rzędu włoski taktyk potrafił rozgryźć przeciwnika – to ma prawo napawać optymizmem.

Szczęście sprzyja lepszym

Manchester City, podobnie jak tydzień wcześniej Tottenham, zagrał ofensywnie, zdominował grę w pierwszej połowie. Trzeba przyznać, że na Etihad Stadium The Blues mieli sporo szczęścia, ale to też nie wzięło się znikąd. Miałem kiedyś trenera, który lubił nam powtarzać, że „jak jest forma, to jest i fart”. Sergio Agüero dwa razy został powstrzymany wybiciem piłki niemal z linii bramkowej. Jedni powiedzą, że całe szczęście, bo strzelił prosto w obrońcę, a ja powiem, że gdyby Cesar Azpilicueta i Gary Cahill nie byli w formie i w rytmie zwycięstw, to nie wierzyliby, że taką sytuację można jeszcze uratować. Adrenalina w meczu czyni cuda i czasem przeciwnikowi trzeba pomóc się pomylić. Tak było w tych dwóch przypadkach. Obaj obrońcy biegli do swoich interwencji z wielką determinacją. Może właśnie to zdeprymowało Argentyńczyka? Kolejnym szczęśliwymcahill-off-the-line momentem było kuriozalne pudło Kevina de Bruyne. Zawodnik w formie takich okazji nie marnuje. Oczywiście, można powiedzieć że Belg nie spudłowałby w dziewięciu na dziesięć takich przypadków, ale gdyby był w najlepszej dyspozycji, to nie pomyliłby się ani razu. Pomocnik City ostatnio nie gra tak dobrze jak na początku sezonu (tydzień temu usiadł nawet na ławce), czyli ma delikatną zniżkę formy. Życiówkę z kolei przechodzi obecnie Diego Costa, który miał w tym meczu jedną, wcale nie łatwą i wcale nie stuprocentową okazję do zdobycia bramki. Pewnie ją wykorzystał, a po części nawet sobie ją wcześniej wypracował. Snajper z Lagarto od kilku tygodni trafia regularnie i tak było również tym razem. Gdy reprezentant Hiszpanii wyrównał, The Blues narzucili tempo, które kondycyjnie zniszczyło zmęczonych niemal godziną ciągłego atakowania The Citizens. Zdobycie gola na 2:1 można wytłumaczyć złym ustawieniem się Claudio Bravo, ale przecież zawodnik bez formy nie trafiłby nawet w bramkę, albo nawet nie spróbował, bo wolałby poczekać na wsparcie i odegrać piłkę. Samo szczęście nie wystarczy. Trzeba mu nie tylko pomóc, ale jeszcze umieć je wykorzystać.

Dodaj komentarz

21 komentarzy do "„Jest forma, jest i fart.” Conte jak Sir Alex?"

Powiadom o
Hanys1993
Hanys1993

Bardzo dobry artykuł , z przyjemnością się to czytało :)pozdrawiam

michal
michal

Bardzo ciekawy artykuł, świetnie mi się go czytało 🙂 Napisałbym coś jeszcze, ale widzę, że inni użytkownicy napisali już to, co chciałem 😀

czarnakawa
czarnakawa

Conte może stać się legendą. mistrzostwo jest na wyciągnięcie ręki.

KorzeN97
KorzeN97

Conte jeszcze zacznie robić suszarkę w przerwie i mamy „2” Fergusona.

kapecfc
kapecfc

Dobry artykuł ale trzeba pamiętać że szczęście Fregiego bardziej opierał się na doliczonym czasie gry 😀

blue4321
blue4321

Świetny artykuł,oby więcej takich przemyśleń i spostrzeżeń.

kamilinho
kamilinho

„Samo szczęście nie wystarczy. Trzeba mu nie tylko pomóc, ale jeszcze umieć je wykorzystać.” = mistrzostwo Leicester a teraz my idziemy jak oni.

Dane
Dane

No rzeczywiście, przecież Leicester niszczyło rywali 3-5 bramkami.

kamilinho
kamilinho

Grali solidną def i z kontry tak jak my teraz, mieli i swoje solidne mecze łatwo wygrane jak i my bd meczyć 1-0.

JT26
JT26

Włoscy menedżerowie na ogół się u nas sprawdzają, jak nie ładna gra,to chociaż trofea (Di Matteo). Mam nadzieje,ze Conte podtrzyma passę zwycięstw i cały grudzień będzie serią zwycięstw.

Vigmarr
Vigmarr

Bardzo fajny artykuł, oby więcej takich przemyśleń. Porównanie Conte do SAF’a, no cóż, tylko mieć nadzieje, że Conte osiągnie z nami tyle co SAF z MU. Marzy mi się wygrana w BPL i FA Cup w tym sezonie, mimo, że na początku sezonu chciałem tylko top 4. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia :).
Pozdrawiam Jakub, szlifuj warsztat 😉

SajmonCFC
SajmonCFC

Co tu dużo mówić, zatrudnienie Conte to strzał więcej niż w popularną „dychę”, Bogu dzięki że Roman nie zatrudnił Pepa 🙂 Pamiętajmy też o tym że co jak co ale nie gramy meczów w środku tygodnia co też da na pewno przewagę w końcówce sezonu.

TheTank
TheTank

Według słynnej polskiej szkoły w trakcie sezonu przygotowawczego powinno opierać się na wyczerpującym treningu kondycyjnym oraz panowaniu nad piłką. Jak widać Conte chyba idzie tą drogą, ponieważ nie dość, że piłkarze biegają przez 90 minut to widać, że w końcówkach spotkań dominujemy pod względem motorycznym nad każdym przeciwnikiem. Widać także, że każdy zawodnik pod wodzą Conte poprawił się jako piłkarz. Chodzi mi o czyste umiejętności piłkarskie.

kamilinho
kamilinho

Oscar też ?:P

TheTank
TheTank

Nie będę polemizował 😀

kamilinho
kamilinho

Nie no jestem ciekaw jakie umiejętności poprawił Conte u Oscara zaskocz mnie 😛

TheTank
TheTank

Mi to akurat nie przeszkadza czy Oscar się poprawił czy nie. Moim zdaniem od 2/3 lat stoi w miejscu i sam pokazuje, że jest za słaby na Chelsea.

konczerito93
konczerito93

Opłaciło się przygotowywać przede wszystkim pod względem wytrzymałościowym. Naszym idzie lepiej ze zmęczonym przeciwnikiem

Matthewu
Matthewu

„zawodnik bez formy wolałby poczekać na wsparcie i odegrać piłkę” – trochę jak Hazard ;). Ogólnie gramy bardzo skutecznie. Nie musimy mieć multum okazji by je wykorzystać. Ogromne brawa dla Conte.

sosnaaa
sosnaaa

Szczęście sprzyja lepszym. A Conte jest po prostu niesamowity.

wpDiscuz