„Nie na mojej zmianie” – Tottenham spróbuje po 26 latach znów wygrać na Stamford Bridge

tekst alternatywny

W sobotę o godzinie 18.30 odbędzie się 145. spotkanie derbowe pomiędzy Chelsea i Tottenhamem. Drużyna Antonio Conte ostatnimi czasy imponuje formą, wygrywając ostatnie 6 meczów ligowych z rzędu bez straty ani jednej bramki. Koguty z kolei po raz ostatni wygrały na Stamford Bridge przeszło 26 lat temu. Przerwanie tej niechlubnej serii nie będzie jednak proste. Piłkarze z zachodniego Londynu są na fali wznoszącej i po raz pierwszy od maja 2015 roku przystępują do kolejki Premier League jako lider tabeli.

Dwie najszczelniejsze defensywy

Drużyny Chelsea i Tottenhamu przed 13. kolejką Premier League jako jedyne w stawce wciąż mają jednocyfrową liczbę straconych bramek (Chelsea – 9, Tottenham – 8). W ostatnich tygodniach zdecydowanie lepiej prezentuje się jednak żelazna trójka obrońców Antonio Contego – Cesar Azpilicueta, David Luiz i Gary Cahill. The Blues nie stracili bramki w lidze już przez 590 minut gry. Natomiast goście sobotniej potyczki w poprzednich trzech kolejkach pozwolili piłkarzom Leicester City, Arsenalu i West Ham United strzelić cztery gole. Jednakże, to właśnie Koguty są jedyną drużyną, która w obecnych rozgrywkach nie zaznała jeszcze smaku porażki.

„Nie na mojej zmianie!”

Stadion przy Fulham Road jest twierdzą, której piłkarze Tottenhamu nie zdobyli od ponad 26 lat. 10 lutego 1990 roku Spurs wygrali na wyjeździe z Chelsea 2:1 po trafieniach Davida Howellsa i Gary’ego Linekera i do dziś nie zdołali dokonać tej sztuki ponownie. Wydawało się, że gracze Mauricio Pochettino pod koniec poprzedniego sezonu mieli idealną okazję by przełamać fatalną passę, gdy musieli wywieźć z zachodniego Londynu trzy punkty, by zachować szansę na dogonienie w tabeli późniejszych mistrzów Anglii Leicester City. Wydawało się, że zawody układały się dla Kogutów idealnie, bo po golach Sona Heung-mina i Harry’ego Kane’a schodziły na przerwę z prowadzeniem 2:0, a Chelsea grała beznadziejnie, potwierdzając, że ich lokata w środku tabeli nie była żadnym zbiegiem okoliczności. Po przerwie jednak na boisku rozgorzała prawdziwa wojna. Gola kontaktowego strzelił Gary Cahill, obrońcy Tottenhamu urządzili sobie polowanie na kości piszczelowe przeciwników, a w 83. minucie trybuny Stamford Bridge eksplodowały, bo podkręcony strzał będącego przez cały poprzedni sezon w fatalnej formie Edena Hazarda trafił w samo okienko bramki Hugo Llorisa. – Nigdy więcej nie chcę się poczuć tak, jak po meczu z Chelsea w zeszłym sezonie. Wszyscy w szatni byli smutni, płakali – wspominał niedawno Danny Rose, który w sobotę nie zagra z powodu zawieszenia za kartki. Piłkarze i kibice z Fulham Road bardzo szczycą się swoją passą. – Nie na mojej zmianie! – napisał dumnie kapitan Chelsea John Terry w kwietniu, po szalonej batalii. Zawodnicy Guusa Hiddinka nie grali w tamtym meczu o nic, ale ich sympatycy na tydzień przed spotkaniem dali im wyraźnie do zrozumienia, czego oczekują, śpiewając na trybunach stadionu Bournemouth: „Lepiej ograjcie pier****** Tottenham”.

Okiełznany Costa kontra rekonwalescent Kane

O ile były snajper Atletico Madryt rzadko zawodził swoich kibiców formą strzelecką, o tyle często frustrował ich głupio łapanymi żółtymi kartkami, które później wykluczały go z gry w ważnych meczach. – Do każdego meczu podchodzi z zamiarem strzelenia gola i dostania żółtej kartki – tłumaczył niegdyś waleczny temperament najlepszego strzelca obecnego sezonu Premier League (10 goli) Maximo Hernandez, trener Costy z hiszpańskiego Albacete. W zeszłym sezonie nie miał dłuższej passy bez kartki, niż cztery mecze. Tymczasem zawieszenie Brazylijczyka z hiszpańskim paszportem za piątą żółtą kartkę w sezonie wisi na włosku już od siedmiu kolejek, a Antonio Conte co tydzień konsekwentnie stawia na swojego najlepszego strzelca, nie oszczędzając go na spotkania z rywalami w walce o mistrzostwo Anglii. Napastnik z Lagarto odpłaca się regularnie strzelając ważne gole i trzymając nerwy na wodzy. W temperamencie Costy widać zmianę. Nie daje się prowokować, a zaczepki rywali coraz częściej przyjmuje z uśmiechem na twarzy. W sobotę reprezentant Hiszpanii będzie miał godnego przeciwnika. Harry Kane po zaleczeniu kontuzji zagrał w trzech meczach i zdążył strzelić w nich cztery bramki. Pod jego nieobecność nieudolnie starał się zastąpić go sprowadzony latem z AZ Alkmaar Vincent Janssen. Teraz angielski snajper znów ma decydować o sile rażenia drużyny Mauricio Pochettino.

Przewidywane składy:

Chelsea: Thibaut Courtois – Cesar Azpilicueta, David Luiz, Gary Cahill – Victor Moses, N’Golo Kante, Nemanja Matić, Marcos Alonso – Pedro Rodriguez, Diego Costa, Eden Hazard

Tottenham: Hugo Lloris – Kyle Walker, Eric Dier, Kevin Wimmer, Jan Vertonghen – Mousa Dembele, Victor Wanyama – Son Heung-min, Dele Alli, Christian Eriksen – Harry Kane

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "„Nie na mojej zmianie” – Tottenham spróbuje po 26 latach znów wygrać na Stamford Bridge"

Powiadom o
leiczester
leiczester

Dier-Wimmer <3

kapecfc
kapecfc

TYLKO ZWYCIĘSTWO!!!

chelseapol
chelseapol

Nie wiem czy Costa wytrzyma z tym Vertonghenem i nie dostanie kartki przed meczem z City

MaciaSBlue
MaciaSBlue

Wypluj te słowa.. I jeszcze dla pewności lepiej usuń komentarz 😛

aZaRRRd
aZaRRRd

No i dodali druga w czym masz problem ?

nukkua
nukkua

Gdzie napisałem, że mam problem?

nukkua
nukkua

???
Jest już zapowiedź meczu przecież.

wpDiscuz