Egzekucja za Twoje grzechy, Jose

tekst alternatywny

Dzisiejsze derbowe spotkanie wywołało u mnie kilka przemyśleń i stwierdziłem,  że chyba warto się z wami podzielić moją opinią bo choć mecz jaki był, każdy widział to być może nie każdy stara się szukać drugiego dna po takich wydarzeniach.

Co rozumiecie poprzez pojęcie „seksowny futbol”? Ja rozumiem przede wszystkim tą ogólną atrakcyjność widowiska. Chęć gry w piłkę, a nie chęć wygrania jak najmniejszym kosztem sił. Ciągłe, rozsądne atakowanie rywala niezależnie od wyniku, chęć posiadania piłki po swojej stronie, czy przede wszystkim prezentowanie futbolu totalnego, gdzie nie tylko dwóch, trzech piłkarzy odpowiada za ofensywne akcje, a każda formacja dorzuca swoje trzy grosze do ataku. Coś, o czym marzyliśmy od czasów Carlo Ancelottiego wydaje się, że przychodzi do nas po raz kolejny za sprawą kolejnego (nie z kolei, bo po drodze mieliśmy Roberto Di Matteo, a o atrakcyjności jego piłki nie można powiedzieć nic miłego) Włocha.

 

conteee

 

Na ocenę pracy Antonio Conte jeszcze jest za wcześnie i nie chcę popadać w hura-optymizm, ale widzę w grze Chelsea pod jego wodzą coś, za co ogromnie szanowałem Manchester United z ostatnich lat Sir Alexa Fergusona. Pomimo całej mojej nienawiści (może to uczucie wywołali kibice United, których pamiętam z wtedy i ich wywyższanie się, a może to wada wrodzona?) do tego zespołu to odkąd pamiętam, zawsze w głębi duszy chciałem zobaczyć kiedyś Chelsea z zawodnikami grającymi tak jak „Czerwone Diabły”. To nie była gra na sto procent. To było sto dwadzieścia procent wysiłku. Potu wylanego na treningu, na rozgrzewce, podczas spotkania i podczas fety po wygranym spotkaniu. Ponadto nie przypominam sobie porażki tego zespołu z okolic sezonu 2010/2011, może 2012 po której na twarzach tamtych piłkarzy nie malowałaby się gorycz, smutek i świadomość, że wynik zakończonego spotkania wywoła swoje konsekwencje w szatni i w przyszłych wyborach bossa, jeśli chodzi o podstawową jedenastkę (aluzja do zachowania piłkarzy MU po ostatnim gwizdku dzisiaj). Jeśli przeczyta to jakiś kibic Manchesteru prawdopodobnie zostanę zlinczowany za to co powiem, ba – jeśli któryś nasz nierozumiejący mojej euforii po tym spotkaniu kibic to przeczyta to mnie zlinczuje, ale dziś widziałem w Chelsea sto dwadzieścia procent. Sto dwadzieścia procent, które do tej pory w moich oczach potrafił wyciągnąć z piłkarzy tylko jeden z herosów współczesnej myśli trenerskiej, menadżerskiej, mentorskiej – Sir Alex Ferguson.

 

Chelsea

 

Wracając do „seksownego futbolu”. Dziś Chelsea była nie do powstrzymania. Wiedzieli kiedy zaatakować, wiedzieli kiedy urządzić sobie piknik przed swoim polem karnym – po prostu wiedzieli jak upolować zagubioną łanie, którą był Manchester United. Nie wiem czy moje ozłacanie Conte jest prawidłowym myśleniem czy może dzisiejszy nokaut na Stamford Bridge to pokaz sił i niechęci piłkarzy do Jose Mourinho, a może prawda leży gdzieś po środku? Tak czy siak Jose dostał dziś niezłego pstryczka w nos i pomimo mojego żalu za poprzedni sezon, za to w jakiej ruinie zostawił tę szatnię po prostu zrobiło mi się przykro. Cała wina za poprzedni sezon leży na jego barkach i jestem tego świadomy, lecz stawiając się na jego miejscu i widząc obrazek, kiedy „Twoja drużyna” miażdży klub, który trenujesz na pewno odczuwasz, że to kara. Dzisiejsze zwycięstwo Chelsea nie jest równocześnie porażką Manchesteru. To zwycięstwo jest egzekucją za Twoje grzechy, Jose.

 

Jose Mourinho

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Egzekucja za Twoje grzechy, Jose"

Powiadom o
KMBCFC
KMBCFC

Fajny felieton kolego. Propsy

Majki93
Majki93

Hahaha mou- „nie będę się cieszyć po golu.”
RZECZYWISCIE nie cieszył się

pinkman
pinkman

Powoli odbierze Wengerowi tytuł eksperta od porażek. Smutne ;x

Dane
Dane

Liczę teraz na zwycięstwa z ogórkami oraz z evertonem i totkami. Również zwycięstwo z City byłoby czymś pięknym.

WCS
WCS

dobry artykuł panie karmowski, pozdro

wpDiscuz