Nie oczekujmy zbyt wiele

tekst alternatywny

Kiedy na pewnym blogu o angielskiej piłce tworzyliśmy podsumowanie sezonu w wykonaniu poszczególnych drużyn, o komentarz na temat Chelsea poprosiłem dziennikarza Sport.pl – Michała Zachodnego. Wówczas Michał napisał jedno zdanie idealnie oddające moje odczucia względem kolejnego sezonu. W skrócie brzmiało ono tak: nie oczekujmy trofeów, oczekujmy odzyskania zaufania, które zawodnicy utracili. Osobiście z takim nastawieniem przystąpię do kolejnego sezonu. Dlaczego?

Powodów jest kilka. Jednym z nich są osoby Pepa Guardioli i Jose Mourinho. Tak – dwaj zapewne najlepsi menedżerowie świata, bezsprzeczne gwiazdy na ławkach trenerskich, wokół których kręci się niemalże wszystko. W kolejnym sezonie staną w szranki między sobą i najprawdopodobniej powalczą o ligowy tryumf. Do tej walki oczywiście włączy się ktoś trzeci, może czwarty. Czy będzie wśród nich nasza Chelsea? Bezsprzecznie byłoby to marzeniem, może nieco utopijnym. Bowiem Conte czeka masa pracy, której nie zdoła wykonać w miesiąc. Dostał drużynę rozszarpaną niczym wątroba Prometeusza, która codziennie jest katowana. Zaczynając od pozycji bramkarza po napastników. Włoch będzie chciał (i musiał) zmienić dosłownie wszystko.

Już samo wprowadzenie nowej taktyki, tym bardziej tak idealistycznej, będzie trudnym zadaniem. O ligowy prym – jak już wspomniałem – w tym sezonie będzie trudno. Czego zatem można oczekiwać? Podium? Awansu do Ligi Mistrzów? To drugie brzmi całkiem przyjemnie jak na pierwszy sezon z menedżerem, który nie liznął angielskiego futbolu, a ostatnią styczność z klubową piłką miał kilka lat temu. Dla Mourinho to znany ląd, o kulturze piłki na Wyspach wie dosłownie wszystko, że mógłby napisać o tej specyfice pięć bestsellerów. Zaś Guardiola to fenomen, który ma patent na tytuły mistrzowskie i wątpię, czy ten patent utraci w Premier League, zważywszy, że kadra jaką posiada jest lepsza niż jaką dostał w spadku Conte.

Być może przejawia przeze mnie brak ambicji i wyjątkowe idealizowanie dwójki genialnych menedżerów z Manchesteru. I wiecie co wam powiem – może macie rację, może się mylę, ale wciąż nie brak mi argumentów, aby popierać mój domysł.

Nie należy zapominać o fatalnej obronie, jaką wciąż dysponuje Chelsea. To dla mnie nadal tajemnica jak jedna z najlepszych defensyw na świecie z sezonu 2014/2015 przerodziła się kilka miesięcy później w najbardziej absurdalną, która bronieniem się jakby brzydziła. Jeśli ta z mistrzowskiego sezonu nadawała się do  nagrody Oskarowej, ta sprzed kilku miesięcy zebrałaby komplet Złotych Malin. Ivanović…może przejdźmy dalej. Cahill i Terry z duetu, który jeden żerował na drugim, przerodził się w duet, gdzie jeden już nie mógł żerować z drugiego, bo temu drugiemu nogi już coraz częściej odmawiały posłuszeństwa. Kończąc na Azpilicuecie, który być może wyglądał najrówniej, ale często miał spotkania, w których widziałem bezradnego Hiszpana i przeżywałem podobną agonię jaką czułem ze spadkiem formy Maticia od zimy 2015 roku. Tej apatii miało pomóc ściągnięcie dwóch nowych defensorów, tymczasem do tej pory nie ma żadnego, jest po prostu pustka. Koulibaly’ego na smyczy ciągle trzyma Napoli, Bonucci zostaje w Turynie (ktoś naprawdę w to wierzył, że do nas dołączył?), zaś Manolas cierpi przez zawiłości transferowe pomiędzy Romą a Olympiakosem Pireus.

Lepiej to wygląda w ofensywie oraz w linii pomocy, gdzie liczbowo mamy zawodników ponad stan. Dodatkowo wzmocniliśmy się jednym z najlepszych zawodników Premier League w poprzednim sezonie oraz dość perspektywicznym (coś mi się jednak zdaję, że nie z polecenia Conte) Belgiem, którego nazwisko do dziś zdarza mi się kopiować z Wikipedii.

Powtórzę to po raz kolejny – możecie posądzać mnie o brak ambicji, ale mnie naprawdę zadowoli TOP4. Oczekuję przede wszystkim odzyskania wspomnianego zaufania, być może pozostawienie pucharów dla młodzieży. W to jednak wątpię, ponieważ nawet wygrana krajowej pucharu może dla Conte oznaczać bufor bezpieczeństwa od Abramowicza. Czekam także na wspomniany nowy styl gry, który może wyglądać obiecująco, ale jedynie z dobrze poprowadzonym pressingiem, bez którego rywale rozszarpią nas niczym lwy.

Wzorem słów Antonio Conte – jeśli zobaczę pasję, chęć do gry i zaangażowanie, które w poprzednim sezonie mogliśmy zobaczyć zaledwie w kilku spotkaniach, będę zadowolony. A jeśli – tak jak mówi Włoch – to wszystko pójdzie ze sobą w parze, być może będziemy świadkami, gdzie źrebak Antonio utrze nosy pozostałym dwóm nasyconym koniom. Byłoby pięknie. Nie sądzicie?

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Nie oczekujmy zbyt wiele"

Powiadom o
krzysiek9506
krzysiek9506

fajnie napisane i zgadzam sie w 100% wiem
napisze może coś o obrońcach bo mói sie wiele o napastniku który przyjdzie ale jak dla mnie jest u nas ich wystarczająco może ktoś się ze mną nie zgodzi ale z młodzieży jest przecież abraham solanke traore a dwóch podstawowych napastników już mamy wracając do obrony tam jest potrzebne coś nowego na pewno boczny obrońca bo może azpi sobie poradzi ale ani iva ani baba nie są na poziomie grania na boku obrony w angli do a młody ania no nie wiem czy jest to rozsądne aby oddać zaufanie na tak mldego zawodnika

Fantomas
Fantomas

To sezon przejściowy i minie jeszcze sporo czasu gdy maszyna pod batutą Conte zacznie rozwalać system.Top 4 i powrót do LM to nasz główny cel w tym sezonie.Mile widziana jest walka już teraz o majstra ,ale jestem realistą i uważam ,że to za rok włączymy się na poważnie w walkę o mistrzostwo Anglii.

Krylek
Krylek
Nie rozumiem dlaczego Chelsea nie miałaby mieć szans na wygranie PL? Wiadomo, obrona zawodziła w zeszłym sezonie ale najpierw Mou zniszczył ten zespół od środka a potem przyszedł Hiddink który już się nie nadaje na trenera klubowego. A co do tego że mamy słabszą kadrę niż oba Manchestery to chyba jakaś kpina. Mamy Hazarda który w formie jest najlepszym piłkarzem ligi, Diego który jest wstanie mieć 20+ bramek w sezonie i bardzo obiecującego Batshuayi’ego. Do tego dołóżmy nową formacje, mega ofensywną gdzie Oscar w końcu może stanowić o sile Chelsea. A to na pewno nie koniec okienka transferowego i na… Czytaj więcej »
Kajtek
Kajtek

Top 4 to z jednej strony dużo, a z drugiej plan minimum na ten sezon. Nikt z nas chyba nie wyobraża sobie kolejnego sezonu Chelsea bez Ligi Mistrzów.

michal
michal

Fajny, ciekawy artykuł 🙂 W sumie mam podobne zdanie, lecz po cichu liczę nawet na 3-4 miejsce i wygranie COC, albo Fa Cup, skoro główni rywale będą zajęci walką w europejskich pucharach. Tylko to kopiowanie nazwiska Belga trochę mnie dziwi, bo nie jest takie trudne, ale może jak zacznie strzelać bramki na potęgę, to zapadnie Ci w pamięć 😉

wpDiscuz